"Who the f**k is man". Bluzg na koszulce studentów
23.03.2011
, aktualizacja: 23.03.2011 20:00
Studenci wydziału humanistycznego na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie w czasie tegorocznych juwenaliów będą ubrani w koszulki z wykropkowanym przekleństwem po angielsku. Dziekan nie może się z tym pogodzić: - Wulgaryzmy zostawmy politykom
ZOBACZ TAKŻE
- Dostali stypendium, a teraz straszą ich, że nielegalnie (22-12-11, 17:33)
- Uczelnia szykuje kamery na Kortowiadę (i bałaganiarzy) (12-05-11, 19:40)
- Studenci żegnają akademik przy Niepodległości. I Luzaka (05-05-11, 19:37)
- Nie lubię gejów czyli studencka wolność słowa w sieci (04-05-11, 20:13)
- Echa plebiscytu na "humanie". Wulgaryzm warto wyjaśnić (24-03-11, 19:16)
- Co wolno profesorowi? Etyka po uniwersytecku (12-11-10, 20:31)
- Uniwersytet nauczy żaków ogłady. Będzie etykieta (22-08-10, 18:38)
- Koniec z piciem, bo straż miejska idzie do studentów (08-04-10, 18:51)
- Brakuje nam uniwersytetu, choć on się podobno rozwija (22-10-09, 19:34)
- Student nie brzmi już dumnie, cykl "Gazety" o uczelniach (21-10-09, 19:05)
- Plagiat.pl złapał sześciu studentów UWM (15-07-09, 18:11)
SONDAŻ
Wybory koszulki dla każdego z wydziałów uniwersytetu to już w Olsztynie tradycja. Studenci najpierw zgłaszają propozycje, a następnie głosują na najciekawszą. Zwycięski projekt staje się oficjalną koszulką na coroczne juwenalia. Dzięki koszulkom łatwo odróżnić studentów różnych wydziałów.
W tym roku, choć do Kortowiady zostały jeszcze dwa miesiące, wiadomo już, która koszulka ściągnie na siebie największą uwagę. Postarali się o to studenci wydziału humanistycznego. Wybrali koszulkę z napisem: "Who the f**k is man". Głosowało na niego 226 z 800 studentów i pracowników wydziału. Pozostałe propozycje - a było ich jeszcze dziewięć - zostały daleko w tyle.
Na Facebooku rozgorzała dyskusja. Niektórzy przekonywali, że samorząd studencki nie powinien dopuścić do konkursu tej koszulki. Ale byli też i tacy, którzy uważają, że koszulka wydziału humanistycznego będzie najlepsza od lat.
Także Alan Yearwood, właściciel szkoły językowej English Perfect w Olsztynie, dla którego angielski jest językiem ojczystym, stwierdził, że hasło jest intrygujące, niemal filozoficzne. - Tak dosłownie to przecież pytanie: kim k... jest ten człowiek? To pobudza do myślenia, budzi moje zainteresowanie i przyciąga uwagę. Popieram pomysł - zapewnia.
Zaniepokoili się jednak niektórzy z pracowników wydziału. - Jestem oburzona. To bardzo przyziemny pomysł, oparty na najprostszych, nieprzystających studentom, skojarzeniach - mówi "Gazecie" jeden z nich.
W holu wydziału humanistycznego wciąż można oglądać wszystkie konkursowe projekty koszulek. Studenci, z którymi rozmawialiśmy, przyznawali, że zwycięska propozycja wyróżnia się spośród pozostałych, choć podkreślali, że nie są nią zachwyceni. - Reszta wzorów po prostu jest jeszcze słabsza. Nie było na co głosować - mówiła Emilia z filozofii.
- Samo hasło "who the f**k is man" niewiele mi mówi, ale ten f**k przynajmniej przyciąga uwagę - przyznała inna studentka.
Koszulki broni samorząd studencki wydziału, który nie zamierza zmieniać werdyktu. - Koszulka została dopuszczona do konkursu dlatego, że projekt od strony graficznej odznacza się bardzo wysokim poziomem, a wulgarny wyraz pozostaje tylko w sferze domysłu - mówi Helena Dymek, przewodnicząca samorządu na "humanie". - W lekkim tłumaczeniu zwrot ten ma wskazać "kto tu rządzi". Wydział humanistyczny jest specyficzny, studenci mają bardzo szerokie i różne zainteresowania. Nie jest to grzeczna koszulka. Ale w teatrze również używa się nieraz soczystych słów, jeszcze bardziej widać to w filmie i literaturze.
Norbert Kasparek, dziekan wydziału grzmi: - To szok. Chcemy się wyróżniać od innych, ale dlaczego zaraz w taki sposób. Nie rozumiem tego, nie wiem, co chcą przez takie hasło pokazać. Nie możemy propagować wartości opartych na przekleństwach. Wulgaryzmy zostawmy politykom.
Dodał też, że hasło z koszulki będzie chciał skonsultować z pracownikami i studentami wydziału.
W 2009 r. studenci "humany" wybrali jeszcze bardziej kontrowersyjny projekt. Przedstawiał on otyłego supermana z niedokończonym polskim wulgaryzmem. Wówczas samorząd studencki wybrał jednak wersję bez niecenzuralnego napisu.
KOMENTARZ
Who the f**k is man?". Oto pytanie, które postanowili publicznie zadać studenci wydziału humanistycznego olsztyńskiego uniwersytetu. Jedni na koszulkę z wykropkowanym angielskim przekleństwem patrzą z oburzeniem. Innym użyte przez twórców środki ekspresji słownej w ogóle nie przeszkadzają. Wręcz przeciwnie. Argumentem, który pozwolił przymknąć oko na rzeczonego "f**ka" była słaba jakość projektów koszulek, które rywalizowały w studenckim plebiscycie.
Wulgaryzmy przestały razić i są przejawem dzisiejszej "kultury", także studenckiej. Dlatego nie zdziwię się, jeśli uczestnicy Kortowiady zupełnie obojętnie przejdą obok studenta w tej koszulce. Ta sama obojętność już nam towarzyszy, gdy widzimy żaków zmierzających na zajęcia ubranych w dresy.
Dla studentów hasło, dzięki przekleństwu, stało się bardziej intrygujące i nawiązuje do języka spotykanego dziś w filmie i literaturze. Może ci, którzy zauważyli zmianę języka literatury, mają rację i gdyby dziś Szekspir pisał swojego "Hamleta" też zapytałby: "To be or not to be, f**k?".
"Tomasz Kurs
W tym roku, choć do Kortowiady zostały jeszcze dwa miesiące, wiadomo już, która koszulka ściągnie na siebie największą uwagę. Postarali się o to studenci wydziału humanistycznego. Wybrali koszulkę z napisem: "Who the f**k is man". Głosowało na niego 226 z 800 studentów i pracowników wydziału. Pozostałe propozycje - a było ich jeszcze dziewięć - zostały daleko w tyle.
Na Facebooku rozgorzała dyskusja. Niektórzy przekonywali, że samorząd studencki nie powinien dopuścić do konkursu tej koszulki. Ale byli też i tacy, którzy uważają, że koszulka wydziału humanistycznego będzie najlepsza od lat.
Także Alan Yearwood, właściciel szkoły językowej English Perfect w Olsztynie, dla którego angielski jest językiem ojczystym, stwierdził, że hasło jest intrygujące, niemal filozoficzne. - Tak dosłownie to przecież pytanie: kim k... jest ten człowiek? To pobudza do myślenia, budzi moje zainteresowanie i przyciąga uwagę. Popieram pomysł - zapewnia.
Zaniepokoili się jednak niektórzy z pracowników wydziału. - Jestem oburzona. To bardzo przyziemny pomysł, oparty na najprostszych, nieprzystających studentom, skojarzeniach - mówi "Gazecie" jeden z nich.
W holu wydziału humanistycznego wciąż można oglądać wszystkie konkursowe projekty koszulek. Studenci, z którymi rozmawialiśmy, przyznawali, że zwycięska propozycja wyróżnia się spośród pozostałych, choć podkreślali, że nie są nią zachwyceni. - Reszta wzorów po prostu jest jeszcze słabsza. Nie było na co głosować - mówiła Emilia z filozofii.
- Samo hasło "who the f**k is man" niewiele mi mówi, ale ten f**k przynajmniej przyciąga uwagę - przyznała inna studentka.
Koszulki broni samorząd studencki wydziału, który nie zamierza zmieniać werdyktu. - Koszulka została dopuszczona do konkursu dlatego, że projekt od strony graficznej odznacza się bardzo wysokim poziomem, a wulgarny wyraz pozostaje tylko w sferze domysłu - mówi Helena Dymek, przewodnicząca samorządu na "humanie". - W lekkim tłumaczeniu zwrot ten ma wskazać "kto tu rządzi". Wydział humanistyczny jest specyficzny, studenci mają bardzo szerokie i różne zainteresowania. Nie jest to grzeczna koszulka. Ale w teatrze również używa się nieraz soczystych słów, jeszcze bardziej widać to w filmie i literaturze.
Norbert Kasparek, dziekan wydziału grzmi: - To szok. Chcemy się wyróżniać od innych, ale dlaczego zaraz w taki sposób. Nie rozumiem tego, nie wiem, co chcą przez takie hasło pokazać. Nie możemy propagować wartości opartych na przekleństwach. Wulgaryzmy zostawmy politykom.
Dodał też, że hasło z koszulki będzie chciał skonsultować z pracownikami i studentami wydziału.
W 2009 r. studenci "humany" wybrali jeszcze bardziej kontrowersyjny projekt. Przedstawiał on otyłego supermana z niedokończonym polskim wulgaryzmem. Wówczas samorząd studencki wybrał jednak wersję bez niecenzuralnego napisu.
KOMENTARZ
Who the f**k is man?". Oto pytanie, które postanowili publicznie zadać studenci wydziału humanistycznego olsztyńskiego uniwersytetu. Jedni na koszulkę z wykropkowanym angielskim przekleństwem patrzą z oburzeniem. Innym użyte przez twórców środki ekspresji słownej w ogóle nie przeszkadzają. Wręcz przeciwnie. Argumentem, który pozwolił przymknąć oko na rzeczonego "f**ka" była słaba jakość projektów koszulek, które rywalizowały w studenckim plebiscycie.
Wulgaryzmy przestały razić i są przejawem dzisiejszej "kultury", także studenckiej. Dlatego nie zdziwię się, jeśli uczestnicy Kortowiady zupełnie obojętnie przejdą obok studenta w tej koszulce. Ta sama obojętność już nam towarzyszy, gdy widzimy żaków zmierzających na zajęcia ubranych w dresy.
Dla studentów hasło, dzięki przekleństwu, stało się bardziej intrygujące i nawiązuje do języka spotykanego dziś w filmie i literaturze. Może ci, którzy zauważyli zmianę języka literatury, mają rację i gdyby dziś Szekspir pisał swojego "Hamleta" też zapytałby: "To be or not to be, f**k?".
"Tomasz Kurs
- 49 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć