Jezioro Krzywe urządzą nam po olsztyńsku
2011-02-27
, aktualizacja: 27.02.2011 17:23
Architekci z Olsztyna pokonali doświadczone zespoły z całej Polski i to oni zaprojektują obiekty nad Jeziorem Krzywym. Czy znajdą się na to pieniądze, jeszcze nie wiadomo.
ZOBACZ TAKŻE
- W Gutkowie zamiast ratownika na plaży stanie toi-toi (20-05-11, 17:07)
- Urzędnicy cudownie rozmnożyli olsztyńskie jeziora (13-10-10, 18:59)
- Blisko 23 mln zł na zagospodarowanie brzegów Krzywego (08-10-10, 18:48)
- Będą narty wodne i siatkówka. A gdzie schowamy kajaki (18-05-11, 19:36)
- Biorą się projektowanie brzegów jez. Krzywego (12-05-11, 19:36)
- Czekanie na przystanie. Ale najpierw na pieniądze (08-05-11, 18:53)
- Siedemnaście pracowni chce zagospodarować Krzywe (14-01-11, 15:48)
- Pierwsza inwestycja nad Krzywym już na półmetku (23-01-11, 19:07)
Architekci uznają takie wydarzenia za święto. Tak było także w sobotę. Konkurs był specyficzny choćby z tego powodu, że rozstrzygał się w czasie, gdy pomiędzy olsztyńskim SARP-em i władzami miasta napięcie sięgało zenitu. Chodzi o krytykę systemu prowadzenia miejskich inwestycji, takich jak biurowiec Centaurus (ma stanąć obok Planetarium).
Nie przeszkodziło to jednak w wyborze najlepszej pracy, choć w jury zasiadali zarówno urzędnicy, jak i architekci. Efekty konkursu spodobały się jednak obu stronom. Co więcej, okazało się, że to miejscowe konsorcjum architektów poradziło sobie najlepiej z zadaniem stworzenia wizji nowych przystani jachtowych, kajakowych oraz plaży.
Ostatecznie napłynęło osiem prac. Wybór był jednak wystarczający. - To dużo, zważywszy na bardzo wysokie wymagania inwestora, czyli miasta, co do doświadczenia biorących udział w konkursie - uważa Slawomir Hryniewicz, prezes olsztyńskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich.
Dwie prace uznane zostały za niespełniające warunków, wśród pozostałych rozdzielono nagrody i wyróżnienia.
Przewodniczącym jury był znany architekt Stefan Kuryłowicz. - Obecnie jest wielka konkurencja między miastami dużymi, średnimi i małymi. Każde stara się wykorzystywać swoje walory. W Olsztynie jest to unikalne położenie - mówił warszawski twórca. - W Polsce nie ma chyba drugiego tak kompleksowego projektu zagospodarowania jezior i życzę, żeby to się udało.
Architekt dodał, że ze względu na różnorodność i obszerność tematyki jest to według niego jeden z najtrudniejszych konkursów w Polsce: - Dlatego cieszę się, że udało się sformułować na tyle czytelne warunki, że otrzymaliśmy prace odpowiadające naszym oczekiwaniom - stwierdził.
Organizatorzy mówili, że trudno było im wybrać spośród prezentujących wysoki poziom projektów ten najlepszy. Dlatego obrady trwały wiele godzin, a dyskusja miała cztery rundy.
Mimo że o najwyższe laury i możliwość zrobienia projektu technicznego rywalizowało wielu uznanych architektów, np. Zbigniew Maćków i jego zespół z Wrocławia, to ostateczne wskazanie padło na olsztynian. Pierwsze miejsce i 35 tys. zł nagrody dostali architekci: Grzegorz Dżus, Maciej Jacaszek, Rafał Jacaszek, Anna Mikulska-Bąk, Piotr Mikulski-Bąk, Katarzyna Orzechowska-Dżus, Grzegorz Porębski.
Jurorom spodobał się m.in. sposób połączenia terenów jeziora z miastem, wkomponowanie ścieżek spacerowych i komunikacyjnych w krajobraz, pomysł na połączenie Jeziora Czarnego i Krzywego oraz odkrycie istniejącego strumyka.
Komisja konkursowa zaleciła natomiast ograniczenie liczby i wielkości pomostów oraz długości utwardzonych brzegów na korzyść naturalnych.
Zwycięscy architekci wcześniej brali udział w konkursie koncepcyjnym organizowanym przez miasto. - Muszę przyznać że dość krytycznie podeszliśmy do poprzedniego projektu i wiele rzeczy zmieniliśmy, np. lokalizację budynków na Słonecznej Polanie - wyjaśnia Maciej Jacaszek. - Konkursy są natomiast najlepszą drogą wybierania projektantów.
Drugie miejsce zajął zespół z Warszawy, którym kierował Piotr Płaskowicki, natomiast trzecia nagroda przypadła firmie WXCA, także ze stolicy. Tu zwracała uwagę skromność architektury i szacunek dla przyrody. - Do podjęcia się zadania skłonił nas bardzo interesujący temat. Nie ma za dużo takich konkursów, a w naszej pracowni wiele osób to ludzie interesujący się sportami wodnymi i chcieliśmy to wykorzystać - mówi Marta Sękulska. - Okazało się, że to ogromna praca i poświęciliśmy jej aż trzy miesiące. Postawiliśmy na ekologię i związek jeziora z miastem.
Architekci, którzy zwyciężyli, liczą teraz, że ich wizja zamieni się w rzeczywistość. - Projekt, według którego będzie postępować budowa, powstanie w siedem miesięcy - mówi prezydent Piotr Grzymowicz, który zapewnia, że nigdy nie był przeciwnikiem konkursów. - Przeciwnie, jeśli jest na to czas, są one najlepszym rozwiązaniem. Realizacja zwycięskiego projektu ma kosztować ok 52 mln zł. Miasto liczy, że połowę z tej sumy pozyska z funduszy unijnych - zapewnia.
Nie przeszkodziło to jednak w wyborze najlepszej pracy, choć w jury zasiadali zarówno urzędnicy, jak i architekci. Efekty konkursu spodobały się jednak obu stronom. Co więcej, okazało się, że to miejscowe konsorcjum architektów poradziło sobie najlepiej z zadaniem stworzenia wizji nowych przystani jachtowych, kajakowych oraz plaży.
Ostatecznie napłynęło osiem prac. Wybór był jednak wystarczający. - To dużo, zważywszy na bardzo wysokie wymagania inwestora, czyli miasta, co do doświadczenia biorących udział w konkursie - uważa Slawomir Hryniewicz, prezes olsztyńskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich.
Dwie prace uznane zostały za niespełniające warunków, wśród pozostałych rozdzielono nagrody i wyróżnienia.
Przewodniczącym jury był znany architekt Stefan Kuryłowicz. - Obecnie jest wielka konkurencja między miastami dużymi, średnimi i małymi. Każde stara się wykorzystywać swoje walory. W Olsztynie jest to unikalne położenie - mówił warszawski twórca. - W Polsce nie ma chyba drugiego tak kompleksowego projektu zagospodarowania jezior i życzę, żeby to się udało.
Architekt dodał, że ze względu na różnorodność i obszerność tematyki jest to według niego jeden z najtrudniejszych konkursów w Polsce: - Dlatego cieszę się, że udało się sformułować na tyle czytelne warunki, że otrzymaliśmy prace odpowiadające naszym oczekiwaniom - stwierdził.
Organizatorzy mówili, że trudno było im wybrać spośród prezentujących wysoki poziom projektów ten najlepszy. Dlatego obrady trwały wiele godzin, a dyskusja miała cztery rundy.
Mimo że o najwyższe laury i możliwość zrobienia projektu technicznego rywalizowało wielu uznanych architektów, np. Zbigniew Maćków i jego zespół z Wrocławia, to ostateczne wskazanie padło na olsztynian. Pierwsze miejsce i 35 tys. zł nagrody dostali architekci: Grzegorz Dżus, Maciej Jacaszek, Rafał Jacaszek, Anna Mikulska-Bąk, Piotr Mikulski-Bąk, Katarzyna Orzechowska-Dżus, Grzegorz Porębski.
Jurorom spodobał się m.in. sposób połączenia terenów jeziora z miastem, wkomponowanie ścieżek spacerowych i komunikacyjnych w krajobraz, pomysł na połączenie Jeziora Czarnego i Krzywego oraz odkrycie istniejącego strumyka.
Komisja konkursowa zaleciła natomiast ograniczenie liczby i wielkości pomostów oraz długości utwardzonych brzegów na korzyść naturalnych.
Zwycięscy architekci wcześniej brali udział w konkursie koncepcyjnym organizowanym przez miasto. - Muszę przyznać że dość krytycznie podeszliśmy do poprzedniego projektu i wiele rzeczy zmieniliśmy, np. lokalizację budynków na Słonecznej Polanie - wyjaśnia Maciej Jacaszek. - Konkursy są natomiast najlepszą drogą wybierania projektantów.
Drugie miejsce zajął zespół z Warszawy, którym kierował Piotr Płaskowicki, natomiast trzecia nagroda przypadła firmie WXCA, także ze stolicy. Tu zwracała uwagę skromność architektury i szacunek dla przyrody. - Do podjęcia się zadania skłonił nas bardzo interesujący temat. Nie ma za dużo takich konkursów, a w naszej pracowni wiele osób to ludzie interesujący się sportami wodnymi i chcieliśmy to wykorzystać - mówi Marta Sękulska. - Okazało się, że to ogromna praca i poświęciliśmy jej aż trzy miesiące. Postawiliśmy na ekologię i związek jeziora z miastem.
Architekci, którzy zwyciężyli, liczą teraz, że ich wizja zamieni się w rzeczywistość. - Projekt, według którego będzie postępować budowa, powstanie w siedem miesięcy - mówi prezydent Piotr Grzymowicz, który zapewnia, że nigdy nie był przeciwnikiem konkursów. - Przeciwnie, jeśli jest na to czas, są one najlepszym rozwiązaniem. Realizacja zwycięskiego projektu ma kosztować ok 52 mln zł. Miasto liczy, że połowę z tej sumy pozyska z funduszy unijnych - zapewnia.
- 46 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Jezioro Krzywe urządzą nam po olsztyńsku
diabelkot
27.02.11, 18:56
52 miliony połowa z funduszy drugą się pożyczy wybetonuje brzegi i będzie jeszcze więcej wrszawki czyli ulubione skutery wodne motorówki a dla nas będzie też korzyść : nowy chodnik na plażę »
-
Jezioro Krzywe urządzą nam po olsztyńsku
o0gurek
27.02.11, 19:04
Co za problem ogłosić konkurs na coś, co nigdy nie powstanie. Brawo arbuz. Hehe»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć