Dwa helikoptery w hangarze. Nowy i stary

Przemysław Prais
2011-02-01 , aktualizacja: 01.02.2011 20:06
A A A Drukuj
Połowa kwietnia to termin rozpoczęcia dyżurów w Olsztynie przez EC 135, nowy helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. - Zaczynamy inną epokę - mówią piloci, którzy szkolą się w lotach śmigłowcem
Od kwietnia nowoczesny eurokopter zastąpi ponad 30-letniego Mi-2. Póki co obie maszyny stacjonują w jednym hangarze na Dajtkach
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Od kwietnia nowoczesny eurokopter zastąpi ponad 30-letniego Mi-2. Póki co obie maszyny stacjonują w jednym hangarze na Dajtkach
Ponad 30-letni Mi-2 w żółtych barwach, który dyżuruje w olsztyńskim pogotowiu, jest dobrze znany olsztynianom i mieszkańcom regionu. Jego nieco garbatą sylwetkę widać na niebie, kiedy wiezie ciężko chorego pacjenta. Jak jednak zapowiada Wacław Kocój, szef olsztyńskich pilotów, ten widok niedługo przejdzie do historii.

W hangarze lotniska na Dajtkach stoi już bowiem nowa maszyna, która przejmie obowiązki wysłużonego helikoptera, skonstruowanego jeszcze w latach 60. ub. stulecia. - Szkolę teraz swoich kolegów Romana Kozłowskiego i Grzegorza Jarockiego, którzy przesiedli się na nową konstrukcję - opowiada Kocój. On sam naukę pilotażu śmigłowca przeszedł w niemieckiej siedzibie producenta. - Obaj mają zakaz siadania za sterami starej maszyny, której prowadzenie różni się diametralnie od eurokoptera.

Jak wyjaśniają olsztyńscy lotnicy, EC 135 jest dosłownie naszpikowany elektroniką, której brakuje w Mi-2. Ma m.in. autopilota, który pozwala pokonać większość trasy bez ingerencji pilota, urządzenia sygnalizujące zbliżanie się innych statków powietrznych, radar pogodowy, pozwalający ominąć niebezpieczne obszary burzy, oraz tzw. transponder, umożliwiający pilotaż w dzień i w nocy. - Kokpit to właściwie same monitory, pokazujące wskazania komputerów - mówi Roman Kozłowski. - Nie brakuje też systemu wentylacji, który zapewnia odpowiednią temperaturę w kabinie. Ma to znaczenie szczególnie latem, w szczycie sezonu turystycznego, kiedy latamy po 80 razy w miesiącu, a bywały dni z nawet siedmioma akcjami.

Śmigłowiec ma też kamerę na podczerwień, która ułatwia lądowanie w nocy, choć, jak zastrzegają piloci, nie oznacza to, że może lądować przy każdej pogodzie. - Podstawa chmur musi mieć przynajmniej 150 metrów, a widoczność nie może być mniejsza niż półtora kilometra - wyjaśnia Kocój.

We wtorek miał się odbyć lot szkoleniowy, który wymaga znacznie lepszych warunków - 1200 metrów podstawy chmur i 5-kilometrowej widoczności. Te warunki nie były spełnione, więc śmigłowiec nie mógł wystartować. - Mamy jednak nadzieję, że tak, jak było planowane, uda się nam zrealizować do połowy kwietnia program szkoleniowy i EC 135 zacznie od tej pory dyżury - dodaje Kocój.

Olsztyńskie pogotowie jest jednym z trzech (razem z Gliwicami i Suwałkami), które otrzymują nowy sprzęt w ostatniej kolejności. Pierwsze z 23 maszyn jeszcze w 2009 r. przyleciały do Krakowa i Szczecina.

Piloci podkreślają, że tak silnie skomputeryzowany helikopter potrzebuje lepszych warunków przechowywania. Jak już pisaliśmy, takich standardów nie spełnia hangar Aeroklubu Warmińsko-Mazurskiego, z którego gościnności korzysta LPR. - W użytkowanym przez nas hangarze przechowywane są także inne samoloty, mają do niego wstęp ludzie niezwiązani z LPR - mówił rok temu "Gazecie" Robert Gałązkowski, dyrektor LPR. - Warta 22 mln zł nowa maszyna, z delikatnym wyposażeniem elektronicznym, wymaga osobnego pomieszczenia, by odpowiednio ją serwisować.

Taki hangar ma zostać wybudowany. Justyna Wojteczek, rzeczniczka LPR, powiedziała nam w marcu 2010 r., że inwestycja potrwa prawdopodobnie dwa lata. Według Wacława Kocója 10 lutego u wojewody ma odbyć się spotkanie w sprawie budowy hangaru. Tę informację potwierdza Alfred Wenzlawski z biura prasowego Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie.

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów