Spór o drzewa nad Długim. Pielęgnować, nie ogołacać

Marcin Wojciechowski
2010-09-30 , aktualizacja: 30.09.2010 19:12
A A A Drukuj
Wycinane powinny być tylko martwe topole - mówi prof. Zbigniew Endler, komentując list otwarty do władz miasta emerytowanej urzędniczki wydziału ochrony środowiska w ratuszu, która domaga się wycięcia drzew

Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
"Gazeta" w czerwcu ujawniła, że budowa nowej ścieżki rowerowo-spacerowej wokół Jeziora Długiego, zgodnie z planem drogowców, wiąże się m.in. z wycinką kilkuset drzew. To oburzyło wielu olsztynian, zwłaszcza tych z pobliskiego osiedla. Negocjacje urzędników z mieszkańcami zaowocowały koncepcją zmian w projekcie. Ostatecznie nie będzie więc ani zbyt szerokiej ścieżki, ani murów wzdłuż jeziora, ani żółtych barierek nad brzegiem i przede wszystkim masowej wycinki drzew.

Wydawało się, że temat został zamknięty. Jednak w czwartkowym wydaniu "Gazety Olsztyńskiej" opublikowany został list (otrzymała go również "Gazeta" i władze Olsztyna) Jadwigi Kwiatkowskiej, emerytowanej pracowniczki wydziału ochrony środowiska Urzędu Miasta. Była urzędniczka napisała, że w połowie lat 60. ubiegłego wieku nad Długim stało się nieszczęście, polegające na obsadzeniu jeziora dwoma rzędami topoli kanadyjskiej. Drzewa te - zdaniem autorki listu - należy usunąć przede wszystkim ze względów przyrodniczo-krajobrazowych. "Topole kanadyjskie są gatunkiem krótkowiecznym, drzewa osiągnęły już swój wiek biologiczny, mają około 50 lat i rozpoczął się proces ich obumierania. Nie rokują szansy na dłuższe przeżycie. Stanowią zagrożenie bezpieczeństwa ludzi (spadające kruche konary, martwe i żywe, oraz wystające korzenie ponad poziom terenu). Nie stanowią większej wartości przyrodniczej ani społecznej". Argumentem przemawiającym za wycinką ma być również ochrona charakteru miejsca. "Ciąg ten jest terenem zieleni miejskiej o funkcji rekreacyjno-wypoczynkowej. Niepotrzebnie sztucznie nasadzone dwa rzędy niepożądanych gatunków topoli stanowią obcy element w krajobrazie naturalnym".

Czy zatem urzędnicy popełnili błąd, rezygnując z wycinki topól? Prof. Zbigniew Endler z Katedry Ekologii Stosowanej na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, który wspólnie z mieszkańcami zabiegał o zachowanie drzew, uważa, że topole trzeba ocalić. - Gdyby je wszystkie wyciąć, to tak, jakby osobom, które zaczynają łysieć, od razu wyrwać wszystkie włosy - mówi. - Kilkadziesiąt topól stanowi obecnie niezbędną część ekosystemu jeziora oraz jego pejzażu. Wzmacniają one strefę brzegową, a dając zacienienie, stwarzają warunki życia dla wielu organizmów. Dlatego to ścieżka powinna być dopasowywana do jeziora, a nie odwrotnie.

Naukowiec zdaje sobie sprawę, że topole obumierają. - Ale z powodzeniem mogą żyć jeszcze co najmniej kilkanaście lat - uważa. - Dlatego zamiast ogałacać z nich krajobraz, należy zacząć je pielęgnować. Tak, by suche konary nie stwarzały niebezpieczeństwa dla ludzi.

I dodaje: - Wycinane powinny być tylko zupełnie martwe drzewa. A w takim złym stanie obecnie jest tylko jedna topola rosnąca w pobliżu budowanej nowej kładki.

W miejsce usuniętej topoli, zdaniem ekologa, trzeba sadzić drzewo rodzimego gatunku. - Ale pamiętajmy, że ekosystem jeziora uchronimy przed zniszczeniem tylko wtedy, jeśli będzie to działo się stopniowo, a nie za jednym cięciem wszystkich topól - kończy.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Jeszcze nie koniec ? danabr 30.09.10, 20:33

    A ja myślałam, ze już koniec problemów z drzewami nad Długim...O naiwności...Wszystkich urzędników, którzy chcą tam robić porządek, zapraszam na spacerek wzdłuż alejki, którą zaopiekował »