Znowu jesteśmy ostatni w nakładach na zdrowie

Przemysław Prais
2010-09-08 , aktualizacja: 08.09.2010 21:17
A A A Drukuj
W którym województwie przypada najmniej pieniędzy na ubezpieczonego i dlaczego w warmińsko-mazurskim? Takie pytanie z przekąsem zadają szefowie naszych placówek po tym, jak bogate regiony wymusiły zwiększenie puli na ich szpitale.
Plan przygotowany w centrali NFZ zakłada wydanie na leczenie pacjentów z naszego regionu w przyszłym roku prawie 2 mld zł, z czego szpitale otrzymają 775 mln. To oznacza więcej o 8 proc. w porównaniu do pierwotnego planu na 2010 rok.

Ten wzrost dla Warmii i Mazur jest skutkiem zmiany sposobu naliczania pieniędzy dla poszczególnych regionów. Według dotychczasowego algorytmu otrzymywaliśmy ich mniej, ponieważ wskaźnik opierał się m.in. na dochodzie przypadającym na mieszkańca, który jest u nas niższy niż np. na Mazowszu. Teraz ta zasada nie obowiązuje, a liczy się głównie liczba ubezpieczonych oraz ich płeć i wiek. Pisaliśmy o tym trzy tygodnie temu.

Takie rozwiązanie zdenerwowało bogate regiony, jak Mazowsze i Śląsk, które na nowym systemie nic nie zyskały.

Ich zabiegi okazały się skuteczne, bo prezes NFZ przeznaczył dla nich i pięciu innych "pokrzywdzonych" regionów dodatkowe 860 mln zł z funduszu zapasowego. - W efekcie ponownie znaleźliśmy się na ostatnim miejscu w kraju pod względem nakładów na ochronę zdrowia przypadających na jednego ubezpieczonego - mówi Magdalena Mil, rzeczniczka olsztyńskiego oddziału funduszu.

Jak to wygląda w liczbach? Według planu na 2011 r. średnia na jednego ubezpieczonego w kraju to 1490 zł. Najwięcej przypada na mieszkańca Mazowsza, który otrzyma 1631 zł, podczas gdy na Warmii i Mazurach to tylko 1397 zł.

Różnica wynosi więc 234 zł. Czy to dużo? Zdaniem Sławomira Ogórka, dyrektora szpitala powiatowego w Ostródzie ta kwota stanowi istotną różnicę. - Mnożąc ją przez liczbę ubezpieczonych, otrzymujemy prawie 330 mln zł, a to blisko połowa kwoty przeznaczonej na leczenie szpitalne w naszym regionie - mówi. - Znów więc mamy do czynienia z sytuacją, kiedy bogaci wywalczają sobie dodatkowe pieniądze kosztem biedniejszych. To niestety coraz bardziej przypomina Białoruś albo Trzeci Świat niż państwo, które chce stosować zasadę solidaryzmu społecznego w dostępie do leczenia.

Na decyzji, które stawia w uprzywilejowanej sytuacji zamożniejsze regiony, suchej nitki nie zostawia też Halina Sarul, dyrektorka szpitala powiatowego w Mrągowie i przewodnicząca komisji zdrowia sejmiku. - Bogaci znowu nam uciekli. To już jest nie do zniesienia, że po tylu chudych latach znowu dostajemy ochłapy - denerwuje się dyrektorka, która zapowiada twarde negocjacje przyszłorocznych kontraktów. Początek rozmów przewidziano na połowę września. - W styczniu tego roku 12 zbuntowanych szpitali pokazało, że potrafi odmówić podpisania umowy [zrobiły to dopiero po obietnicy NFZ podwyższenia kontraktów, gdyby zwiększyły się wpływy ze składki zdrowotnej - red.] - dodaje Halina Sarul.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów