Raport CIA: pod Szczytnem torturowano talibów
2010-09-08
, aktualizacja: 08.09.2010 21:15
W Starych Kiejkutach amerykańscy agenci mieli torturować groźnego terrorystę z Al-Kaidy.
O istnieniu tajnego więzienia w bazie polskich służb wywiadowczych w Starych Kiejkutach koło Szczytna media rozpisują się od kilku lat. Jednak nikt nigdy oficjalnie nie potwierdził tych wiadomości. Jedyne poszlaki, które mogły sugerować, że w Polsce przetrzymywani byli terroryści, to lądowania na lotnisku w Szymanach pod Szczytnem nieoznakowanych samolotów CIA, co odnotowała straż graniczną.
Tymczasem amerykańska agencja Associated Press, powołując się na raport inspektora generalnego CIA i anonimowe źródła w wywiadzie, zdobyła kolejne dowody na istnienie więzień w Polsce i na torturowanie więzionych terrorystów. Sprawa ujawniona przez agencję AP dotyczy 60-letniego agenta i jego przełożonego, którzy używali niedozwolonych metod w czasie przesłuchiwania więźnia, Abda al-Rahima al-Nashiriego. Terrorysta był podejrzany o współudział w ataku na amerykański okręt w Jemenie w 2000 roku. Schwytano go w Dubaju dwa lata później, przewieziono najpierw do aresztu w Afganistanie, następnie do więzienia CIA w Tajlandii, a 5 grudnia 2002 roku do tajnego więzienia koło Szyman, zaledwie kilka dni po jego otwarciu.
Agencja AP, powołując się na swoje źródła, opisała dokładne metody prowadzenia tortur. Według raportu inspektora generalnego CIA amerykańscy agenci używali półautomatycznego pistoletu, symulując egzekucję al-Nashiriego. Więzień był skuty i miał nałożony na głowę kaptur. Po przystawieniu mu do głowy broni agent parokrotnie udawał jego ładowanie. Zbliżał też do nakrytej kapturem głowy więźnia uruchomioną wiertarkę elektryczną bez wiertła. Agenci podtapiali terrorystę, wlewając mu wodę do ust.
Polscy politycy radzą, by być ostrożnym wobec doniesień medialnych na temat tajnych więzień, a premier Donald Tusk stwierdził, że racja stanu każe mu być dyskretnym.
Informacje o więzieniu pod Szymanami, choć mówi się o nim od kilku lat, nie rozgrzewa lokalnych władz i mieszkańców. - Moją wiedzę na ten temat i o torturowaniu terrorystów opieram na wiadomościach z mediów. Nie docierały do nas żadne sygnały od mieszkańców, sami też nic nie wiedzieliśmy, co się dzieje [w bazie w Starych Kiejkutach - red.] - zarzeka się Kamil Maliszewski, sekretarz gminy Szczytno. I zapewnia, że gmina nie będzie wykorzystywać tego, że o Szymanach wie cały świat, nawet w celach promocyjnych.
Jeszcze mniej to, co się działo w tajnej bazie, interesuje ludzi mieszkających najbliżej Starych Kiejkut. - Ja tam nic nie wiem o żadnym torturowaniu. Od dwóch dni traktorem po polu jeżdżę i dlatego nie czytam gazet i nie oglądam telewizji - powiedział Krzysztof Umiński, sołtys Starych Kiejkut. - Ludzie niczego podejrzanego tu nie widzieli.
Tymczasem amerykańska agencja Associated Press, powołując się na raport inspektora generalnego CIA i anonimowe źródła w wywiadzie, zdobyła kolejne dowody na istnienie więzień w Polsce i na torturowanie więzionych terrorystów. Sprawa ujawniona przez agencję AP dotyczy 60-letniego agenta i jego przełożonego, którzy używali niedozwolonych metod w czasie przesłuchiwania więźnia, Abda al-Rahima al-Nashiriego. Terrorysta był podejrzany o współudział w ataku na amerykański okręt w Jemenie w 2000 roku. Schwytano go w Dubaju dwa lata później, przewieziono najpierw do aresztu w Afganistanie, następnie do więzienia CIA w Tajlandii, a 5 grudnia 2002 roku do tajnego więzienia koło Szyman, zaledwie kilka dni po jego otwarciu.
Agencja AP, powołując się na swoje źródła, opisała dokładne metody prowadzenia tortur. Według raportu inspektora generalnego CIA amerykańscy agenci używali półautomatycznego pistoletu, symulując egzekucję al-Nashiriego. Więzień był skuty i miał nałożony na głowę kaptur. Po przystawieniu mu do głowy broni agent parokrotnie udawał jego ładowanie. Zbliżał też do nakrytej kapturem głowy więźnia uruchomioną wiertarkę elektryczną bez wiertła. Agenci podtapiali terrorystę, wlewając mu wodę do ust.
Polscy politycy radzą, by być ostrożnym wobec doniesień medialnych na temat tajnych więzień, a premier Donald Tusk stwierdził, że racja stanu każe mu być dyskretnym.
Informacje o więzieniu pod Szymanami, choć mówi się o nim od kilku lat, nie rozgrzewa lokalnych władz i mieszkańców. - Moją wiedzę na ten temat i o torturowaniu terrorystów opieram na wiadomościach z mediów. Nie docierały do nas żadne sygnały od mieszkańców, sami też nic nie wiedzieliśmy, co się dzieje [w bazie w Starych Kiejkutach - red.] - zarzeka się Kamil Maliszewski, sekretarz gminy Szczytno. I zapewnia, że gmina nie będzie wykorzystywać tego, że o Szymanach wie cały świat, nawet w celach promocyjnych.
Jeszcze mniej to, co się działo w tajnej bazie, interesuje ludzi mieszkających najbliżej Starych Kiejkut. - Ja tam nic nie wiem o żadnym torturowaniu. Od dwóch dni traktorem po polu jeżdżę i dlatego nie czytam gazet i nie oglądam telewizji - powiedział Krzysztof Umiński, sołtys Starych Kiejkut. - Ludzie niczego podejrzanego tu nie widzieli.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień


