Jak nie żółta barierka, to co? Dyskusja o estetyce
2010-09-08
, aktualizacja: 08.09.2010 21:15
Urzędnicy tłumaczą, że żółty to najlepiej widoczny kolor, gwarantujący bezpieczeństwo. Tymczasem są w mieście barierki w innych kolorach, które także dobrze spełniają swoją rolę. Więc jednak można
ZOBACZ TAKŻE
- Na dobry początek żółte barierki idą do lamusa (08-11-10, 20:57)
- Urzędnicza prośba nie pomoże, to może groźba zadziała (20-09-10, 18:52)
- Prezydent obiecuje: miejski plastyk powalczy z tandetą (10-09-10, 19:00)
- Dyskusja o estetyce miasta: plastyk, by ocenił barierki (09-09-10, 15:03)
- Dyskusja o estetyce. Miasto umiera za płotem (07-09-10, 20:11)
- W Olsztynie mają wielką słabość do żółtego koloru (06-09-10, 17:58)
- Żółta barierka. Paskudny symbol Olsztyna (05-09-10, 20:38)
Od poniedziałku piszemy o żółtych barierkach. Uznaliśmy, że są one symbolem braku dbałości o estetykę miasta. Mieszkańców najbardziej drażni, że są stawiane w tak wielu miejscach i są w tak jaskrawym kolorze.
Jednak jak pokazuje życie, barierki niekoniecznie muszą być żółte. Chociaż urzędnicy tłumaczą, że to najbardziej rzucający się w oczy kolor, gwarantujący pieszym bezpieczeństwo, są zapory także w innych kolorach, które dobrze spełniają swoją rolę. Najlepszy przykład mamy w centrum miasta. Dawniej królowały tu żółte barierki. Drogowcy ustawili je wzdłuż ulicy po remoncie ul. 1 Maja. Internauci obserwując te barierki natychmiast założyli na forum Olsztyn.gazeta.pl wątek pt. Tandeta i kicz na 1 Maja. Domagali się poprawy estetyki tego miejsca. Zapytaliśmy wtedy ratuszowych urzędników, czy wezmą pod uwagę apele mieszkańców o usunięcie ogrodzeń. Sprawę podchwyciło kilkoro radnych i wkrótce żółte barierki zastąpiły czarne stylizowane słupki w stylu retro. Ówczesny wiceprezydent Tomasz Głażewski zapowiedział nawet, że będzie dążył, by z miasta stopniowo wyeliminować malowane na żółto bariery i zastąpić je słupkami mniej rzucającymi się w oczy. Dziś w ratuszu Głażewskiego już nie ma i niewiele z tych zapowiedzi zostało.
Jest kilka innych dobrych przykładów. Gdy drogowcy po interwencji "Gazety" zdecydowali się wreszcie zagrodzić rozjeżdżany przez kierowców skwer przy pomniku Dunikowskiego, ustawili tam barierki w kolorze czarnym. Znów okazało się, że można! Lepsze niż żółte są także te, które można spotkać w drodze na plażę miejską od strony ul. Bałtyckiej. Barierki na przejeździe kolejowym są stalowe i nie są malowane na żaden jaskrawy kolor - nie rzucają się oczy, nie psują otoczenia, a spełniają funkcję.
Niestety, o wiele łatwiej wskazać miejsca, gdzie żółtych ogrodzeń być nie powinno. Sztandarowy przykład to okolice dawnej rejencji przy ul. Emilii Plater. Dlaczego nie można było ich zrobić w bardziej stonowanym kolorze? Dlaczego zamiast dostrzegać piękno zabytku, widzimy najpierw rzucające się w oczy żółte bariery?
O mały włos żółte ogrodzenia nie stanęły też przy ścieżce nad Jeziorem Długim. Na szczęście przeszkodziły protesty mieszkańców i artykuły "Gazety". Tam, gdzie protestów nie ma, a ludzie nie wiedzą o planach ustawienia żółtych barierek, żółte płotki zalewają chodniki i skwery. Można dojść do wniosku, że walka z nim nie będzie łatwa. Może drogowców przekona argument, że bezpieczeństwo nie zależy wyłącznie od koloru słupka.
Jednak jak pokazuje życie, barierki niekoniecznie muszą być żółte. Chociaż urzędnicy tłumaczą, że to najbardziej rzucający się w oczy kolor, gwarantujący pieszym bezpieczeństwo, są zapory także w innych kolorach, które dobrze spełniają swoją rolę. Najlepszy przykład mamy w centrum miasta. Dawniej królowały tu żółte barierki. Drogowcy ustawili je wzdłuż ulicy po remoncie ul. 1 Maja. Internauci obserwując te barierki natychmiast założyli na forum Olsztyn.gazeta.pl wątek pt. Tandeta i kicz na 1 Maja. Domagali się poprawy estetyki tego miejsca. Zapytaliśmy wtedy ratuszowych urzędników, czy wezmą pod uwagę apele mieszkańców o usunięcie ogrodzeń. Sprawę podchwyciło kilkoro radnych i wkrótce żółte barierki zastąpiły czarne stylizowane słupki w stylu retro. Ówczesny wiceprezydent Tomasz Głażewski zapowiedział nawet, że będzie dążył, by z miasta stopniowo wyeliminować malowane na żółto bariery i zastąpić je słupkami mniej rzucającymi się w oczy. Dziś w ratuszu Głażewskiego już nie ma i niewiele z tych zapowiedzi zostało.
Jest kilka innych dobrych przykładów. Gdy drogowcy po interwencji "Gazety" zdecydowali się wreszcie zagrodzić rozjeżdżany przez kierowców skwer przy pomniku Dunikowskiego, ustawili tam barierki w kolorze czarnym. Znów okazało się, że można! Lepsze niż żółte są także te, które można spotkać w drodze na plażę miejską od strony ul. Bałtyckiej. Barierki na przejeździe kolejowym są stalowe i nie są malowane na żaden jaskrawy kolor - nie rzucają się oczy, nie psują otoczenia, a spełniają funkcję.
Niestety, o wiele łatwiej wskazać miejsca, gdzie żółtych ogrodzeń być nie powinno. Sztandarowy przykład to okolice dawnej rejencji przy ul. Emilii Plater. Dlaczego nie można było ich zrobić w bardziej stonowanym kolorze? Dlaczego zamiast dostrzegać piękno zabytku, widzimy najpierw rzucające się w oczy żółte bariery?
O mały włos żółte ogrodzenia nie stanęły też przy ścieżce nad Jeziorem Długim. Na szczęście przeszkodziły protesty mieszkańców i artykuły "Gazety". Tam, gdzie protestów nie ma, a ludzie nie wiedzą o planach ustawienia żółtych barierek, żółte płotki zalewają chodniki i skwery. Można dojść do wniosku, że walka z nim nie będzie łatwa. Może drogowców przekona argument, że bezpieczeństwo nie zależy wyłącznie od koloru słupka.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




