Pomysły na odkorkowanie Grunwaldu za rok
2010-08-13
, aktualizacja: 15.08.2010 13:42
Karanie kierowców łamiących przepisy, utworzenie nowych parkingów i dowożenie turystów na inscenizację autobusami ma uratować widzów przed korkami, które w tym roku sparaliżowały pola grunwaldzkie
ZOBACZ TAKŻE
- Kto zatkał Grunwald czyli jak uniknąć korków za rok (20-07-10, 20:00)
- Grunwald: VIP w Litwinów rzucił butelką piwa (19-07-10, 20:16)
- Ludzie oburzeni po sobotnim skandalu w Grunwaldzie (19-07-10, 20:13)
- List czytelniczki: Gdzie są eksponaty z Grunwaldu? (22-08-10, 18:28)
Co ludzie pamiętają z tegorocznej inscenizacji bitwy w 600. jej rocznicę? Oczywiście korki, a nie tłumy rycerzy walczących na polu bitewnym. Większość ze 180 tys. gości, którzy odwiedzili Grunwald, chciałaby jak najszybciej zapomnieć o problemach, które ich spotkały: kilkugodzinne oczekiwanie na wjazd, a potem na wyjazd w dokuczliwym skwarze bez możliwości zaopatrzenia się w wodę, bezradność policjantów i służb porządkowych. Nikt nie jest w stanie policzyć tych, którzy na bitwę nie dojechali, bo drogi były zablokowane.
Jolanta Szulc, wicemarszałek województwa zapowiedziała trzy tygodnie temu w "Gazecie", że zespół złożony z przedstawicieli samorządu województwa, policji, straży pożarnej i Fundacji Grunwaldzkiej opracuje zasady, które pozwolą uniknąć takich sytuacji w przyszłości. Zespół spotkał się w czwartek.
ROZMOWA Z WICEMARSZAŁKIEM
Przemysław Prais: Co udało się wymyślić?
Jolanta Szulc, wicemarszałek województwa (PSL): Wyciągnęliśmy wiele istotnych wniosków. Na pewno jako samorząd województwa powinniśmy być nadal głównym organizatorem obchodów rocznicy bitwy, razem z Fundacją Grunwaldzką i gm. Grunwald. Powinniśmy nawet poszerzyć swój udział przy tej ogromnej imprezie, która jest doskonałym produktem turystycznym. Tym bardziej że to do nas zwracają się goście z różnymi sprawami dotyczącymi corocznych obchodów. Dotychczas mieliśmy kilka centrów decyzyjnych, co nie zdało egzaminu. Ten rok wyraźnie pokazał, że potrzeba jasnego rozdzielenia zadań i odpowiedzialności za ich wykonanie.
To był wielki problem w czasie tegorocznych obchodów grunwaldzkich. Szeregowi policjanci nie wiedzieli, kto nimi dowodzi, ktoś w ostatniej chwili zmienił ustaloną wcześniej organizację ruchu. Skończyło się tak, że właśnie na sprawy komunikacyjne było najwięcej skarg. Jak im zapobiec za rok?
- Dobrym pomysłem jest ograniczenie liczby miejsc na parkingach, a także stopniowe wypuszczanie z nich samochodów po imprezie. Będą otwierane w określonych godzinach, tak by zmniejszyć ruch i ograniczyć korki. Będą parkingi oddalone o 10 kilometrów od miejsca bitwy, skąd kursować będą miejskie autobusy. Na tę chwilę uważam, że uda się ten pomysł zrealizować. Będziemy też musieli popracować nad informacją na ten temat, by goście, którzy przyjadą pod Grunwald wiedzieli o tych zasadach. Może będą bilety z planem i programem obchodów? Zobaczymy.
Zasady były też ustalone w tym roku, tylko że nikt ich nie egzekwował. Wielu kierowców mimo zakazu parkowało na poboczu dróg dojazdowych, co bardzo utrudniło ruch. I nikt nie był w stanie nic z tym zrobić.
- Źle ustawione auta wyjadą na lawetach, a kierowcy zostaną obciążeni kosztami. Nie chcemy na tym zarabiać, tylko ułatwić jazdę innym kierowcom. Nie wiem jeszcze, na ile uda się rozdzielić ruch pieszych i kołowy. Policjanci mówią, że mieli kłopoty z kierowaniem samochodów, bo piesi idący szosami zablokowali ruch.
Turyści narzekali nie tylko na problemy komunikacyjne.
- Zabrakło wody, także w kranach, bo popyt był zbyt duży. Dlatego trzeba zgromadzić wcześniej jej zapasy. Na miejscu powinno być więcej pojazdów do odbioru nieczystości. Być może w inne miejsce przeniesiemy namiot dla VIP-ów [w tym roku stał tuż obok miejsca inscenizacji zasłaniając widok dużej części publiczności - red.]. Będziemy też chcieli zapewnić bractwom rycerskim lepsze warunki pobytu. Marszałek Jacek Protas spotka się z nimi we wrześniu, by omówić tę kwestię [po tegorocznej inscenizacji rycerze uczestniczący w bitwie pierwszy raz w historii otwarcie skrytykowali organizację imprezy - red.]. Trochę zależy też jednak od samych turystów. Złym pomysłem jest przyjeżdżanie na obchody z dziećmi w wieku 3-5 lat, które niewiele zapamiętają, a tylko się umęczą w upale i kurzu. W efekcie niezadowoleni będą też rodzice.
Do następnej inscenizacji i towarzyszących jej imprez zostało 11 miesięcy. Co będzie się działo w tym czasie?
- Wnioski dotyczące szczegółowych rozwiązań będą wyciągane na spotkaniach grup roboczych. Należą do nich osoby kreatywne, które chcą coś zmieniać.
A kiedy powstanie obiecywane nowe muzeum, która ma przyciągnąć więcej turystów, także poza sezonem letnim?
- Nie możemy w takiej sytuacji, jak ostatnie powodzie i nawałnice oczekiwać szybkich decyzji władz centralnych w tej kwestii.
Jolanta Szulc, wicemarszałek województwa zapowiedziała trzy tygodnie temu w "Gazecie", że zespół złożony z przedstawicieli samorządu województwa, policji, straży pożarnej i Fundacji Grunwaldzkiej opracuje zasady, które pozwolą uniknąć takich sytuacji w przyszłości. Zespół spotkał się w czwartek.
ROZMOWA Z WICEMARSZAŁKIEM
Przemysław Prais: Co udało się wymyślić?
Jolanta Szulc, wicemarszałek województwa (PSL): Wyciągnęliśmy wiele istotnych wniosków. Na pewno jako samorząd województwa powinniśmy być nadal głównym organizatorem obchodów rocznicy bitwy, razem z Fundacją Grunwaldzką i gm. Grunwald. Powinniśmy nawet poszerzyć swój udział przy tej ogromnej imprezie, która jest doskonałym produktem turystycznym. Tym bardziej że to do nas zwracają się goście z różnymi sprawami dotyczącymi corocznych obchodów. Dotychczas mieliśmy kilka centrów decyzyjnych, co nie zdało egzaminu. Ten rok wyraźnie pokazał, że potrzeba jasnego rozdzielenia zadań i odpowiedzialności za ich wykonanie.
To był wielki problem w czasie tegorocznych obchodów grunwaldzkich. Szeregowi policjanci nie wiedzieli, kto nimi dowodzi, ktoś w ostatniej chwili zmienił ustaloną wcześniej organizację ruchu. Skończyło się tak, że właśnie na sprawy komunikacyjne było najwięcej skarg. Jak im zapobiec za rok?
- Dobrym pomysłem jest ograniczenie liczby miejsc na parkingach, a także stopniowe wypuszczanie z nich samochodów po imprezie. Będą otwierane w określonych godzinach, tak by zmniejszyć ruch i ograniczyć korki. Będą parkingi oddalone o 10 kilometrów od miejsca bitwy, skąd kursować będą miejskie autobusy. Na tę chwilę uważam, że uda się ten pomysł zrealizować. Będziemy też musieli popracować nad informacją na ten temat, by goście, którzy przyjadą pod Grunwald wiedzieli o tych zasadach. Może będą bilety z planem i programem obchodów? Zobaczymy.
Zasady były też ustalone w tym roku, tylko że nikt ich nie egzekwował. Wielu kierowców mimo zakazu parkowało na poboczu dróg dojazdowych, co bardzo utrudniło ruch. I nikt nie był w stanie nic z tym zrobić.
- Źle ustawione auta wyjadą na lawetach, a kierowcy zostaną obciążeni kosztami. Nie chcemy na tym zarabiać, tylko ułatwić jazdę innym kierowcom. Nie wiem jeszcze, na ile uda się rozdzielić ruch pieszych i kołowy. Policjanci mówią, że mieli kłopoty z kierowaniem samochodów, bo piesi idący szosami zablokowali ruch.
Turyści narzekali nie tylko na problemy komunikacyjne.
- Zabrakło wody, także w kranach, bo popyt był zbyt duży. Dlatego trzeba zgromadzić wcześniej jej zapasy. Na miejscu powinno być więcej pojazdów do odbioru nieczystości. Być może w inne miejsce przeniesiemy namiot dla VIP-ów [w tym roku stał tuż obok miejsca inscenizacji zasłaniając widok dużej części publiczności - red.]. Będziemy też chcieli zapewnić bractwom rycerskim lepsze warunki pobytu. Marszałek Jacek Protas spotka się z nimi we wrześniu, by omówić tę kwestię [po tegorocznej inscenizacji rycerze uczestniczący w bitwie pierwszy raz w historii otwarcie skrytykowali organizację imprezy - red.]. Trochę zależy też jednak od samych turystów. Złym pomysłem jest przyjeżdżanie na obchody z dziećmi w wieku 3-5 lat, które niewiele zapamiętają, a tylko się umęczą w upale i kurzu. W efekcie niezadowoleni będą też rodzice.
Do następnej inscenizacji i towarzyszących jej imprez zostało 11 miesięcy. Co będzie się działo w tym czasie?
- Wnioski dotyczące szczegółowych rozwiązań będą wyciągane na spotkaniach grup roboczych. Należą do nich osoby kreatywne, które chcą coś zmieniać.
A kiedy powstanie obiecywane nowe muzeum, która ma przyciągnąć więcej turystów, także poza sezonem letnim?
- Nie możemy w takiej sytuacji, jak ostatnie powodzie i nawałnice oczekiwać szybkich decyzji władz centralnych w tej kwestii.
- 23 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Na 700-ną rocznicę może zdążycie...
placebo_99
14.08.10, 12:47
Polski bajzel.»
-
może plaża w Cetniewie, a nie Grunwaldu za rok
cetniewo_net
14.08.10, 16:22
może lepiej plaża w Cetniewie, a nie Grunwaldu za rok - wolne terminy na - cetniewo.biz»
Najczęściej czytane24 htydzień




