Mieszkańcy wybrali swoich ulubionych dzielnicowych
2010-07-26
, aktualizacja: 26.07.2010 19:03
Plebiscyt wygrali starszy sierżant Piotr Jędrys z Olsztyna i młodszy aspirant Tomasz Pijewski z Biskupca.
ZOBACZ TAKŻE
- Pijana matka leży w trawie, obok dziecko w wózku (23-06-10, 19:11)
- Lawirują między autami, które zastawiają chodniki (13-06-10, 14:32)
- Policja łapała wagarowiczów. Uczniowie będą mieć kłopoty (19-03-10, 18:29)
Konkurs na Najbardziej Przyjaznego Dzielnicowego został zorganizowany po raz drugi. Chętni (oddano ponad 600 głosów) wybierali swojego ulubieńca z Olsztyna i powiatu. Ze stolicy regionu najwięcej głosów dostał Piotr Jędrys, który pracuje w rewirze I przy ul. Pana Tadeusza. W drugiej kategorii wygrał Tomasz Pijewski z komisariatu w Biskupcu. Ten ostatni pracuje w policji już od 15 lat. Zaczynał - jak opowiada - od prewencji, później służył w drogówce, od trzech lat jest dzielnicowym. - Tę pracę trzeba po prostu lubić - mówi. - Podstawą jest kontakt z ludźmi, dlatego mamy telefony włączone przez całą dobę. I zawsze służymy pomocą, nawet w błahych sprawach.
Dzielnicowi zajmują się właściwie wszystkim: od prewencji, przez kontrolę ruchu drogowego, aż do przestępstw kryminalnych. - Jest dużo zgłoszeń - opowiada funkcjonariusz z Biskupca. - To zarówno sprawy zwyczajne i proste, jak np. kradzież słoika z kuchni, ale też nie brakuje bardzo poważnych.
Wyróżnieni dostali w nagrodę m.in. notebooki, nawigacje GPS i aparaty fotograficzne.
- Taki plebiscyt motywuje dzielnicowych do pracy - cieszy się nadkom. Adam Rudnicki, zastępca komendanta miejskiego policji w Olsztynie. - Udział mieszkańców pokazuje, że ci funkcjonariusze są lubiani w swoich rejonach.
Większość jednak nie zna swojego dzielnicowego. - Nie wiem, kto nim jest - nie ukrywa Pavlo Snopkov, który mieszka na Jarotach. - Jeżeli jednak szukałbym jego pomocy, to najpierw poszedłbym na klatkę schodową, gdzie na tablicy ogłoszeń jest kartka z nazwiskiem i numerem.
Pani Małgorzata z Podgrodzia również nie pamięta, jak nazywa się jej dzielnicowy: - Gdybym miała się z nim kontaktować, to numeru telefonu szukałabym w internecie.
- Zawsze będzie grupa osób, które nie znają swoich dzielnicowych. Jeżeli nie potrzebujemy ich pomocy, to nie znamy jego nazwiska. Jeżeli ktoś potrzebował interwencji, to na pewno już go zna - kończy nadkom. Adam Rudnicki.
Dzielnicowi zajmują się właściwie wszystkim: od prewencji, przez kontrolę ruchu drogowego, aż do przestępstw kryminalnych. - Jest dużo zgłoszeń - opowiada funkcjonariusz z Biskupca. - To zarówno sprawy zwyczajne i proste, jak np. kradzież słoika z kuchni, ale też nie brakuje bardzo poważnych.
Wyróżnieni dostali w nagrodę m.in. notebooki, nawigacje GPS i aparaty fotograficzne.
- Taki plebiscyt motywuje dzielnicowych do pracy - cieszy się nadkom. Adam Rudnicki, zastępca komendanta miejskiego policji w Olsztynie. - Udział mieszkańców pokazuje, że ci funkcjonariusze są lubiani w swoich rejonach.
Większość jednak nie zna swojego dzielnicowego. - Nie wiem, kto nim jest - nie ukrywa Pavlo Snopkov, który mieszka na Jarotach. - Jeżeli jednak szukałbym jego pomocy, to najpierw poszedłbym na klatkę schodową, gdzie na tablicy ogłoszeń jest kartka z nazwiskiem i numerem.
Pani Małgorzata z Podgrodzia również nie pamięta, jak nazywa się jej dzielnicowy: - Gdybym miała się z nim kontaktować, to numeru telefonu szukałabym w internecie.
- Zawsze będzie grupa osób, które nie znają swoich dzielnicowych. Jeżeli nie potrzebujemy ich pomocy, to nie znamy jego nazwiska. Jeżeli ktoś potrzebował interwencji, to na pewno już go zna - kończy nadkom. Adam Rudnicki.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień


