Kto zatkał Grunwald czyli jak uniknąć korków za rok

Przemysław Prais
2010-07-20 , aktualizacja: 20.07.2010 20:00
A A A Drukuj
Urzędnicy: - Korkom winni są policjanci. Rzecznik policji: - Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy. Szeregowy policjant spod Grunwaldu: - Nie wiem, kto mną dowodzi.
Czy turyści, którzy w sobotę jechali pod Grunwald (stali pod Grunwaldem) jeszcze kiedyś tu wrócą? Jak pisaliśmy we wczorajszej
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Czy turyści, którzy w sobotę jechali pod Grunwald (stali pod Grunwaldem) jeszcze kiedyś tu wrócą? Jak pisaliśmy we wczorajszej "Gazecie", wielu odgrażało się organizatorom, że przez gehennę, którą przeżyli, długo będą omijać Warmię i Mazury
Kto nadzorował sytuację pod Grunwaldem? Czy urzędnicy marszałka i gminy powołali sztab kryzysowy, który pilnowałby tego, co się dzieje wokół pól bitewnych? Kto podejmował decyzję, gdy zaczęły się tworzyć korki? Te pytania cisną się na usta po tym, co w sobotę przeżyli kierowcy, którzy w 600. rocznicę bitwy jechali pod Grunwald. Przypomnijmy, że większość turystów spędziła w korkach po kilka godzin. Wielu nie zdążyło dojechać na inscenizację, mimo że z domów wyjechali kilka godzin przed czasem. Jeszcze więcej spod Grunwaldu wyjechało dopiero około godz. 21, czyli sześć godzin po skończeniu imprezy.

Teraz zaczyna się szukanie winnych tej gehenny. Urzędnicy nie mają problemu z ich wskazaniem. Organizatorzy z Fundacji Grunwald i władze gminy mówią, że korki byłyby mniejsze, gdyby lepiej pracowali policjanci. Wójt gminy Henryk Kacprzyk nie ma wątpliwości, że mundurowych zabrakło w kluczowych momentach. Ma też pretensję, że policja zdecydowała o zmianie wcześniej zatwierdzonej organizacji ruchu. - Wbrew ustaleniom wprowadzono dwukierunkowy ruch ze Stębarka do Frygnowa, co w tym tłumie dokumentnie zablokowało ruch - mówi. - Przez to pod Grunwald nie dotarli nie tylko turyści, ale i zaproszeni goście.

Także większość VIP-ów musiała się przebijać przez korki po imprezie.

Sylwester Pluciński z Fundacji Grunwald, który zajmował się parkingami dodaje, że policjantów było za mało. Nie widząc funkcjonariuszy, turyści zostawiali samochody gdzie popadnie. Szczególnie uciążliwe i brzemienne w skutkach okazało się parkowanie na wąskich poboczach (w ten sposób kierowcy unikali płacenia za parking). Urzędnicy z gminy bez policjantów nie mogli tego powstrzymać, bo kierowcy na ich prośby o przeparkowanie samochodów nie reagowali. - Skoro była impreza o takim znaczeniu, to powinno być więcej policjantów. Przecież to nie imieniny u cioci Frani - oburza się Pluciński. - Co roku policja obiecuje, że będzie inaczej, a jest wciąż to samo.

Były też takie spotkania z policją: jedna z naszych rozmówczyń, uczestnicząca w przygotowaniach do sobotniej inscenizacji (prosi o anonimowość), spotkała dwóch policjantów w radiowozie. - Spytałam, dlaczego nie kierują ruchem - opowiada. - Usłyszałam, że to do nich nie należy, bo są z prewencji. Nie potrafili nawet powiedzieć, kto nimi dowodzi.

Także Jolanta Szulc, wicemarszałek województwa, uważa, że służby porządkowe zawiodły. - Tydzień przed inscenizacją na spotkaniu, które odbyło się z inicjatywy wojewody, usłyszałam od policjantów, że mają znakomity plan zabezpieczenia uroczystości. Nie miałam powodu, by nie wierzyć specjalistom - mówi.

Urzędnicy dali się uśpić tym zapewnieniom. - W sobotę odniosłam jednak wrażenie, że ludzie skierowani do tych działań byli zbyt młodzi i za mało doświadczeni, by sprostać zadaniu, które ich przerosło - dodaje Szulc.

Teraz zapewniają, że od razu pomyślą, co zrobić, by w przyszłości nie dopuścić do powtórki z tej sytuacji. Szulc mówi o 30-osobowym zespole, który został podzielony na mniejsze grupy i do 12 sierpnia ma przygotować propozycje rozwiązań na 2011 r. Wicemarszałek już zna niektóre pomysły. - Trzeba podzielić parkingi w zależności od godziny wyjazdu. Z jednego będzie można wyjechać nie wcześniej niż o godz. 14, z kolejnego o 16, 18 itd. Dzięki temu unikniemy korków - mówi. - Innym sposobem na płynną jazdę jest zrobienie tymczasowych parkingów kilka kilometrów od pola bitwy i dowożenie stamtąd turystów autobusami.

Potrzebny jest też lepszy nadzór na przebiegiem uroczystości. Ktoś musi mieć to w swoim ręku i szybko podejmować decyzję, gdy okoliczności do tego zmuszą. - Rządzić musi jedna osoba, która powinna wiedzieć, czego chce. W tym roku takiej koordynacji zabrakło - przyznaje Szulc.

Policja nie czuje się winna zamieszania pod Grunwaldem. - Na miejscu pracowało kilkuset policjantów. Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy - mówi Dawid Stefański z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. - Staraliśmy się rozładować korki. Rozwoziliśmy też wodę osobom czekającym na wyjazd.

Podziel się

  • 23 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy