Krajobraz po wielkiej bitwie. Co będzie w 2011 roku

pisze Tomasz Kurs, Gazeta Wyborcza Olsztyn
2010-07-19 , aktualizacja: 19.07.2010 20:09
A A A Drukuj
Obchody jubileuszu udowodniły, że Grunwald może przyciągać setki tysięcy ludzi. Jednak dopiero przyszły rok pokaże, czy lokalni urzędnicy potrafią wykorzystać ten potencjał.

Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Dowiedzieliśmy się w tym roku rzeczy wydawałoby się oczywistej: Grunwald jest ogólnopolskim znakiem rozpoznawanym w zasadzie przez każdego. Trudno przeliczyć na pieniądze promocję, jaką dostał region w związku z obchodami 600. rocznicy bitwy. Relacje z przygotowań i obozu rycerskiego były we wszystkich ogólnokrajowych serwisach. Tyle o Warmii i Mazurach nie mówiło się od bardzo dawna. To przyniosło lepsze efekty niż dziwaczne pamiątki regionalne, na które urzędnicy z Urzędu Marszałkowskiego co roku ogłaszają konkursy.

Już dzisiaj można wyciągnąć kilka wniosków z jubileuszu. Naganianie olbrzymiej publiczności na jeden dzień - jak widać - przynosi katastrofalne skutki, bo Grunwald po prostu nie jest w stanie wchłonąć aż takiej widowni. Zwłaszcza przy takich błędach przy planowaniu ruchu i rozmieszczeniu miejsc dla widzów. Trzeba zrobić wszystko, by turyści wiedzieli, że Dni Grunwaldu są rozciągnięte w czasie. Że warto tu przyjechać także w inne dni. Turnieje w obozie rycerskim, walki na kopie i walki grupowe cieszą się coraz większym wzięciem, bo towarzyszą im olbrzymie emocje. Ba, mogły się podobać bardziej od samej inscenizacji, która z uwagi na zwiększającą się liczbę występujących rycerzy i wojów jest coraz bardziej reżyserowana, a przez to mniej - niż kiedyś - spontaniczna.

Grunwald to wymarzone miejsce do organizowania różnych imprez historycznych i koncertów. Gdyby jeszcze powstało nowe muzeum poświęcone historii... Na razie go nie ma i nie wiadomo, czy powstanie. Lokalni politycy nie umieli przekonać władz centralnych, by przeznaczyły na ten cel pieniądze rządowe. Jest tylko kilka miesięcy, by ten pomysł zrealizować na fali grunwaldzkiego entuzjazmu. Muszą w to się zaangażować rządzący regionem oraz parlamentarzyści. By nie okazało się, że okrągła rocznica średniowiecznej bitwy była dla nich jedynie sposobnością do wypromowania regionu, ale tylko na krótką metę, i siebie samych.

Może to zabrzmi jak dowcip - pamiętając drogową hekatombę, którą pod Grunwaldem przeżyli turyści - ale to, co w sobotę wydarzyło się na Polach Grunwaldzkich, to była najłatwiejsza część zadania jakie czekało polityków. Teraz będzie o wiele trudniej. Tak naprawdę to dopiero przyszły rok i obchody rocznicy bitwy w 2011 roku będą sprawdzianem umiejętności lokalnych samorządowców i władz wojewódzkich. Jak podtrzymać modę na Grunwald? Jak rozreklamować go w Europie?

Grunwald jak najszybciej potrzebuje okrągłego stołu, przy którym usiądą nie tylko wieczni działacze i zmieniający się cyklicznie politycy, ale przede wszystkim miłośnicy historii oraz ludzie, którzy od wielu lat zostawiają na Polach Grunwaldzkich swoje serce. Tylko w takim składzie można zaplanować kolejne obchody bitwy pod Grunwaldem. Jeśli urzędnicy ich zdanie zlekceważą, może się okazać, że twórcy inscenizacji odwrócą się od Grunwaldu, a z nimi także turyści.

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy