"Gazeta" z władzami miasta mobilizuje do głosowania

Tomasz Kurs
2010-06-16 , aktualizacja: 16.06.2010 20:23
A A A Drukuj
Olsztyńskie osiedle, którego mieszkańcy pójdą najliczniej do urn w czasie wyborów prezydenckich, dostanie tytuł "Króla frekwencji 2010" i dodatkowe 100 tys. zł na inwestycje

Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Już w najbliższą niedzielę wybieramy głowę państwa. Jeśli będzie potrzebna druga tura, głosować będziemy także 4 lipca. Wielu Polaków żyje w przekonaniu, że to, co się dzieje "na górze", nie ma żadnego wpływu na ich życie. Właśnie dlatego w dniu wyborów zostają w domu. Zamiast pójść do urny, wolą jechać na działkę, oglądać mecz czy spotkać się ze znajomymi.

W ostatnich latach różne organizacje, instytucje i stowarzyszenia szukają pomysłów, by zmobilizować Polaków do głosowania. W swoich akcjach odwołują się do poczucia obowiązku, są konkursy na hasła zachęcające do udziału w wyborach, reklamówki z udziałem znanych osób, które namawiają, by w niedzielę pójść do lokali wyborczych.

Do tej akcji włącza się także "Gazeta". Ogłaszamy konkurs na najaktywniejsze osiedle w Olsztynie. To, które będzie miało najwyższą frekwencję w wyborach prezydenckich, otrzyma od miasta w nagrodę dodatkową inwestycję. Jej wartość ma zamknąć się w kwocie 100 tys. zł. Jesteśmy pewni, że pomysłów na sensowne wydanie tych pieniędzy nie zabraknie. Co chwila słyszymy bowiem narzekania mieszkańców i przewodniczących rad osiedla na zaniedbaną zieleń, brak ławek do siedzenia czy połamane chodniki. To właśnie rada najaktywniejszego osiedla wskaże, jak chce wydać pieniądze.

Wcześniej poprosiliśmy o opinię Państwową Komisję Wyborczą, czy taka forma rywalizacji jest dopuszczalna. PKW na piśmie poinformowała nas, że nie ma żadnych przeciwwskazań.

Jak wyłonimy zwycięzcę? Zliczymy frekwencję z komisji wyborczych na terenie poszczególnych osiedli. Weźmiemy pod uwagę dwie tury głosowania, dlatego wyniki ogłosimy po 4 lipca. Oprócz pieniędzy najlepsze osiedle dostanie też tytuł "Króla Frekwencji 2010".

Kwotę na inwestycję zatwierdził prezydent Piotr Grzymowicz. Pod pomysłem podpisali się też szefowie najważniejszych klubów w olsztyńskiej radzie miasta, bo to radni decydują, jak mogą być wydane miejskie pieniądze. - Nie boimy się wysokiej frekwencji - komentuje Grzegorz Smoliński, przewodniczący klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości.

- Ten pomysł może tylko sprzyjać demokracji w mieście - mówi Halina Ciunel, przewodnicząca klubu Platformy Obywatelskiej w radzie miasta.

Udział w wyborach deklaruje zwykle 70-80 procent odpytywanych, ale do urn chodzi znacznie mniej, przeważnie około połowy wyborców. Tak było w ostatnich wyborach parlamentarnych w 2007 roku (głosowało 53,9 proc. dorosłych Polaków) oraz w 2005 roku, gdy poprzednio wybieraliśmy prezydenta RP (pierwsza tura - 49,7 proc., a druga tura - 51 proc.). Rekordowe pod tym względem były wybory prezydenckie w 1995 roku, gdy w drugiej turze do urn poszło 68,2 proc.

Kto w Olsztynie sięgnie po bonus za demokrację? Przypomnijmy, że w poprzednich wyborach prezydenckich w 2005 roku frekwencja w stolicy Warmii i Mazur wyniosła 56,7 proc. Najaktywniejsi byli wtedy mieszkańcy, którzy głosowali w komisjach w Kortowie i na Dajtkach, gdzie frekwencja przekroczyła 60 proc. Z drugiej strony w niektórych częściach miasta do urn poszło grubo poniżej 50 procent. Rok temu, w czasie wyborów do europarlamentu, najaktywniejsze okazały się Redykajny. To one zyskały tytuł wyborczego pępka regionu. W komisji przy ul. Hozjusza kartę do głosowania do urny wrzuciło aż 46 proc. mieszkańców, podczas gdy w całej Polsce głosowało zaledwie 24,5 proc. Przewodniczący rady osiedla żartował wówczas, że na Redykajnach jest wyjątkowy mikroklimat, stąd tak dobry wynik, ale przyznawał, że mieszkają tam ludzie bardzo świadomi obywatelsko. Najsłabiej w 2009 roku głosowali mieszkańcy z okolic ul. Kołobrzeskiej i Małłków, gdzie frekwencja nie przekroczyła 20 proc.

Głosuj poza miastem

Do piątku do godz 15.30 w Biurze Obsługi Klienta na pierwszym piętrze ratusza można odbierać zaświadczenia umożliwiające głosowanie poza miejscem zamieszkania. Do tej pory wzięło je 1380 olsztynian. Przypominamy, że nie można już jednak odbierać pełnomocnictw, by głosować w czyimś imieniu ani składać wniosków o dopisanie do listy wyborczej poza miejscem zamieszkania. Z tej możliwości skorzystało w Olsztynie - odpowiednio - 33 i 606 osób.

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • A dlaczego dyskryminowani obywatele mają niby ewa1-23 17.06.10, 06:54

    chodzić na wybory? Dyskryminowani muszą płacić podatki od każdej złotówki przychodu, a ci lepsi - nie. Dyskryminowani muszą płacić składkę zdrowotną i mają prawo do takiej samej opieki, jak »