Jestem Rosjaninem i Polakiem. Czuję podwójny smutek

Rozmawiała Magdalena Spiczak-Brzezińska
2010-04-15 , aktualizacja: 15.04.2010 18:06
A A A Drukuj
Przykro mi, że nasze narody łączą się w bólu i cierpieniu. Moim marzeniem jest, żebyśmy łączyli się też w chwilach dobrych i byśmy wspólnie płakali, ale z radości. Mam nadzieję, że i na to przyjdzie kiedyś czas - mówi Artiom Bologov, prezes Stowarzyszenia Mała Rosja z Olsztyna.

Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Rozmowa z Rosjaninem

Magdalena Spiczak-Brzezińska: Jak pan przyjął wydarzenia, do których doszło w sobotę pod Smoleńskiem?

Artiom Bologov: Dla mnie to podwójna tragedia, bo mimo że z pochodzenia jestem Rosjaninem, mam obywatelstwo Polskie i tu żyję. Z jednej strony zginął też mój prezydent, z drugiej stało się to w Rosji. Po tylu latach, gdy już o mordzie katyńskim zaczęto mówić głośno, Polacy zaczęli wybaczać Rosjanom, po raz kolejny Rosja kojarzy się ze łzami i cierpieniem. My jako mniejszość staramy się polepszyć wizerunek Rosji w Polsce, pokazać, że są tam wspaniałe miasta, wywodzą się stamtąd wielcy pisarze i kompozytorzy, a tu znów Rosja Polakom kojarzy się z bólem. Jako przedstawiciel mniejszości rosyjskiej chciałbym przeprosić Polaków, bo to, co się stało, nie było od nas zależne.

Z jakimi reakcjami ze strony Polaków spotkał się pan w ostatnich dniach?

- Usłyszałem wiele przyjaznych słów na temat tego, jak rząd rosyjski błyskawicznie zareagował po katastrofie. Doceniają, że premier Putin tak szybko powołał komisję, która bada okoliczności wypadku, i sam stanął na jej czele. Rosjanie bardzo przejęli się tą sytuacją, bo występują tu w roli gospodarza. W końcu do tej wielkiej tragedii doszło na ich terenie.

Telewizje na całym świecie relacjonują to, co się dzieje w Rosji i Polsce. To znak naszych czasów, że możemy uczestniczyć w wydarzeniach, które mają miejsce nawet w odległych rejonach i przy okazji ludzie z innych zakątków świata poznają historię naszych narodów.

- Na zmianę oglądam telewizję polską i rosyjską. Gdy zobaczyłem w Smoleńsku Putina i Tuska, to nie widziałem dwóch premierów, ale dwóch facetów, sąsiadów, którzy też czują ból. Nawet politycy mają serce. Gdy się objęli, to nie był scenariusz, ale emocje. Rosyjska telewizja ciągle mówi o prezydencie Lechu Kaczyńskim, padają ciepłe słowa na jego temat i to na tzw. prokremlowskich kanałach o największej oglądalności. Dziennikarze na gorąco przygotowywali filmy dokumentalne, szukali materiałów. Dzięki temu Rosjanie wiedzą już, co prezydent Kaczyński lubił, a nawet co jadał na kolację. I nie jest w tym momencie ważne, jaką politykę wobec Rosji prowadził. W wyniku tej tragedii dowiedzieli się, jakim był człowiekiem. Ja bardzo ubolewam nad stratą prezydenta i pierwszej damy. To była wspaniała kobieta, prawdziwy kompan, żona, wspólnik swojego ukochanego męża.

Rosjanie interesują się tymi informacjami?

- Bardzo. W czwartek do Olsztyna przyjechała telewizja z Kaliningradu, by porozmawiać z mieszkańcami miasta o tym, co czują w związku z tragedią, która dotknęła Polskę. Ja też będę się wypowiadał jako przedstawiciel mniejszości rosyjskiej. W marcu zostałem wybrany na szefa Rady Koordynacyjnej skupiającej wszystkie stowarzyszenia rosyjskie w Polsce i na moje ręce kondolencje ślą Rosjanie mieszkający na całym świecie. Dostałem bardzo wiele telefonów od Rosjan z Grecji, Finlandii, Norwegii, Kuby, Izraela... Choć ich z Polską nic nie wiąże, chcą przeze mnie przekazać Polakom wyrazy współczucia.

To trudny czas dla Polaków i Rosjan, ale być może przyniesie pozytywne skutki. Czy myśli pan, że stosunki między nami dzięki tym smutnym wydarzeniom się poprawią?

- Mam nadzieję. Nasza wspólna historia już zaczyna być prostowana, już miliony telewidzów w Rosji dowiedziały się o Katyniu. Bardzo dobrze, że informacje dotarły do młodych ludzi, bo większość starszych tę wiedzę już miała. Dzięki temu poznają prawdę o tym, że wszelka dyktatura jest zła. To może sprawić, że wyciągniemy wspólne wnioski z historii. Przykro mi tylko, że nasze narody łączą się w bólu i cierpieniu. Moim marzeniem jest, żebyśmy łączyli się też w chwilach dobrych i byśmy wspólnie płakali, ale z radości. Mam nadzieję, że i do tego kiedyś dojdzie.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów