Usiłował zabić rowerzystkę, posiedzi 12 lat za kratkami
2010-04-14
, aktualizacja: 14.04.2010 19:41
Przed olsztyńskim sądem zakończył się proces kierowcy, który potrącił nastolatkę. Łukasz N. nie został jednak skazany za spowodowanie wypadku. 12 lat w więzieniu spędzi, bo usiłował dziewczynę zabić - najpierw uderzył w nią autem, a następnie wlókł ją po asfalcie przez kilkaset metrów
ZOBACZ TAKŻE
- Oskarżony o zabójstwo obciążył winą swoją dziewczynę (09-02-10, 20:28)
- Trwa proces Łukasza N. Kto groził Paulinie w liście? (08-01-10, 19:19)
- Paulina: Pamiętam wzrok kierowcy, który mnie przejechał (07-01-10, 17:51)
To nie było pierwsze przestępstwo, za jakie sąd skazał Łukasza N. Ten obecnie 26-letni mieszkaniec gminy Stawiguda już przed pięcioma laty wpadł w poważny konflikt z prawem. We wrześniu 2005 r. ukradł ciągnik z przyczepką i nie mając prawa jazdy, a w dodatku po pijaku, wiózł nim skradzione drzewo. W pewnym momencie zatrzymał się, wysiadł z pojazdu i włączając piąty bieg, spuścił go z górki. Ciągnik wjechał w dom. Co prawda nikomu się nic nie stało, ale do tej pory nie wiadomo, dlaczego N. wtedy tak postąpił.
Nie do końca wiadomo również, co kierowało Łukaszem N., gdy w niespełna cztery lata później potrącił 16-letnią rowerzystkę. Był 22 maja ubiegłego roku. Około godz. 20 jechał drogą ze Stawigudy w kierunku Łańska. Siedział za kierownicą zdezelowanego fiata 126p, którego kupił kilka dni wcześniej za 50 zł. Prokuratura ustaliła, że w pewnym momencie N. zjechał na lewy pas wprost na jadące z naprzeciwka dwie rowerzystki. W ostatniej chwili miał przyspieszyć i uderzył w jedną z nich - Paulinę. Nie zatrzymał się. Mało tego - pięściami przez wybitą szybę próbował jeszcze strącić nastolatkę uczepioną maski. Dziewczyna zapewne straciłaby życie pod kołami auta, gdyby paskiem od spodni nie zaczepiła się o jeden z elementów karoserii. N. wlókł ją tak po asfalcie przez ponad 300 metrów. Gdy odczepiła się od fiata, nie pomógł jej, nie wezwał także karetki. Zamiast tego uciekł z miejsca zdarzenia i przez następne dwa dni ukrywał się przed policją. Dziewczyna zaś po jakimś czasie ocknęła się, wstała i ostatkiem sił przeszła ok. 2 km do Stawigudy, gdzie spotkana znajoma wezwała pogotowie. - Idąc, widziałam na sobie strzępy spodni i masę krwi, czułam też, że mam wybite zęby - opowiadała Paulina w trakcie pierwszej rozprawy. Sędzia Andrzej Gwizdała po ogłoszeniu wyroku podkreślił, że przed niechybną śmiercią uratował ją cud. - Paulina zawdzięcza życie swojej wytrzymałości, a także temu, że nie zsunęła się pod koła i nie została zmielona przez pędzący samochód.
Dlaczego Łukasz N. uderzył w nastolatkę, następnie wlókł ją po asfalcie, a na koniec nie udzielił pomocy? Sąd doszedł do wniosku, że motyw, jakim kierował się Łukasz N., jest mglisty. - Wiemy, że w przeszłości zażywał amfetaminę. Być może był pod wpływem jakichś środków. A być może na jego postępowanie miało wpływ to, że tego dnia definitywnie rzuciła go dziewczyna. On darzył ją uczuciem, a ona od paru tygodni była już z innym chłopakiem - powiedział sędzia.
Sąd skazując wczoraj N. na karę 12 lat więzienia, uznał jednak, że działał on w zamiarze ewentualnym pozbawienia życia rowerzystki. - Nie działał natomiast z zamiarem bezpośrednim [a taki zamiar przyjęła prokuratura - red.]. Gdyby chciał ją faktycznie zabić, to miałby na to wystarczająco dużo czasu - tłumaczył sędzia Gwizdała. - Ale na pewno nie było też tak, że oskarżony tylko spowodował wypadek, bo zagapił się, sięgając po papierosa [taką linię obrony przyjął Łukasz N. - red.]. Obie dziewczyny wyraźnie widziały za kierownicą twarz człowieka zdesperowanego.
Prokurator Aneta Molga, choć domagała się dla N. kary 15 lat więzienia, była usatysfakcjonowana wyrokiem. - Sąd uznał, że było to usiłowanie zabójstwa, a nie zwykły wypadek drogowy. I to jest dla nas najważniejsze - mówiła.
Wczoraj do sądu Paulina nie przyszła. Była za to jej matka, która występowała w tym procesie jako oskarżyciel posiłkowy. - Jestem zadowolona z takiego rozstrzygnięcia. Nie będę apelować - zapewniła.
Odwołanie zapowiedział natomiast aplikant adwokacki Andrzej Wasilewski, który był obrońcą Łukasza N. - Mój klient tego chce - tłumaczył.
Paulina została trwale oszpecona. Blizny są widoczne m.in. na jej twarzy, plecach oraz rękach. Dziewczyna ma teraz także problemy z chodzeniem, bo ciągniętą pod autem zdarła do kości jedną piętę.
Nie do końca wiadomo również, co kierowało Łukaszem N., gdy w niespełna cztery lata później potrącił 16-letnią rowerzystkę. Był 22 maja ubiegłego roku. Około godz. 20 jechał drogą ze Stawigudy w kierunku Łańska. Siedział za kierownicą zdezelowanego fiata 126p, którego kupił kilka dni wcześniej za 50 zł. Prokuratura ustaliła, że w pewnym momencie N. zjechał na lewy pas wprost na jadące z naprzeciwka dwie rowerzystki. W ostatniej chwili miał przyspieszyć i uderzył w jedną z nich - Paulinę. Nie zatrzymał się. Mało tego - pięściami przez wybitą szybę próbował jeszcze strącić nastolatkę uczepioną maski. Dziewczyna zapewne straciłaby życie pod kołami auta, gdyby paskiem od spodni nie zaczepiła się o jeden z elementów karoserii. N. wlókł ją tak po asfalcie przez ponad 300 metrów. Gdy odczepiła się od fiata, nie pomógł jej, nie wezwał także karetki. Zamiast tego uciekł z miejsca zdarzenia i przez następne dwa dni ukrywał się przed policją. Dziewczyna zaś po jakimś czasie ocknęła się, wstała i ostatkiem sił przeszła ok. 2 km do Stawigudy, gdzie spotkana znajoma wezwała pogotowie. - Idąc, widziałam na sobie strzępy spodni i masę krwi, czułam też, że mam wybite zęby - opowiadała Paulina w trakcie pierwszej rozprawy. Sędzia Andrzej Gwizdała po ogłoszeniu wyroku podkreślił, że przed niechybną śmiercią uratował ją cud. - Paulina zawdzięcza życie swojej wytrzymałości, a także temu, że nie zsunęła się pod koła i nie została zmielona przez pędzący samochód.
Dlaczego Łukasz N. uderzył w nastolatkę, następnie wlókł ją po asfalcie, a na koniec nie udzielił pomocy? Sąd doszedł do wniosku, że motyw, jakim kierował się Łukasz N., jest mglisty. - Wiemy, że w przeszłości zażywał amfetaminę. Być może był pod wpływem jakichś środków. A być może na jego postępowanie miało wpływ to, że tego dnia definitywnie rzuciła go dziewczyna. On darzył ją uczuciem, a ona od paru tygodni była już z innym chłopakiem - powiedział sędzia.
Sąd skazując wczoraj N. na karę 12 lat więzienia, uznał jednak, że działał on w zamiarze ewentualnym pozbawienia życia rowerzystki. - Nie działał natomiast z zamiarem bezpośrednim [a taki zamiar przyjęła prokuratura - red.]. Gdyby chciał ją faktycznie zabić, to miałby na to wystarczająco dużo czasu - tłumaczył sędzia Gwizdała. - Ale na pewno nie było też tak, że oskarżony tylko spowodował wypadek, bo zagapił się, sięgając po papierosa [taką linię obrony przyjął Łukasz N. - red.]. Obie dziewczyny wyraźnie widziały za kierownicą twarz człowieka zdesperowanego.
Prokurator Aneta Molga, choć domagała się dla N. kary 15 lat więzienia, była usatysfakcjonowana wyrokiem. - Sąd uznał, że było to usiłowanie zabójstwa, a nie zwykły wypadek drogowy. I to jest dla nas najważniejsze - mówiła.
Wczoraj do sądu Paulina nie przyszła. Była za to jej matka, która występowała w tym procesie jako oskarżyciel posiłkowy. - Jestem zadowolona z takiego rozstrzygnięcia. Nie będę apelować - zapewniła.
Odwołanie zapowiedział natomiast aplikant adwokacki Andrzej Wasilewski, który był obrońcą Łukasza N. - Mój klient tego chce - tłumaczył.
Paulina została trwale oszpecona. Blizny są widoczne m.in. na jej twarzy, plecach oraz rękach. Dziewczyna ma teraz także problemy z chodzeniem, bo ciągniętą pod autem zdarła do kości jedną piętę.
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień


