Eksmisja z domu Agnes Trawny w Nartach wstrzymana

Marcin Wojciechowski
2010-04-01 , aktualizacja: 01.04.2010 19:02
A A A Drukuj
Rodziny Głowackich i Moskalików nie muszą opuszczać domu w Nartach. Agnes Trawny, dawna właścicielka odzyska nieruchomość dopiero, gdy gmina znajdzie im mieszkania. Tak zadecydował sąd
Mimo wstrzymania eksmisji Władysława Głowacka nie była usatysfakcjonowana z wyroku. O swoim niezadowoleniu mówiła przed sądem Jerzemu Szmitowi, szefowi PiS w Olsztynie
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Mimo wstrzymania eksmisji Władysława Głowacka nie była usatysfakcjonowana z wyroku. O swoim niezadowoleniu mówiła przed sądem Jerzemu Szmitowi, szefowi PiS w Olsztynie
Wyrok jest prawomocny, nie przysługuje od niego skarga kasacyjna. To kończy trwającą prawie od roku sprawę o eksmisję obu rodzin z domu należącego do Agnes Trawny. Sąd pierwszej instancji w listopadzie 2009 r. nakazał Głowackim i Moskalikom opuszczenie domu w Nartach koło Jedwabna, choć nie określił, kiedy ma to nastąpić. Uznał też - co było sporym zaskoczeniem - że gmina Jedwabno nie musi szukać obu rodzinom mieszkań socjalnych. Sędzia Wioletta Obrębska uzasadniając wyrok wskazała jednak, że eksmitowani mogą domagać się od skarbu państwa lokali zamiennych.

Jerzy Erlik, pełnomocnik obu rodzin odwołał się od tego rozstrzygnięcia. Podczas rozprawy apelacyjnej tłumaczył, że wyrok pierwszej instancji jest krzywdzący. - Dlatego wnoszę o uchylenie i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia albo o zmianę wyroku i oddalenie powództwa - mówił. I sąd zmienił zaskarżony wyrok. Przyznał Głowackim oraz Moskalikom prawo do lokalu socjalnego i wstrzymał eksmisję do czasu, gdy gmina Jedwabno znajdzie im mieszkania. - Żadna z rodzin nie jest na tyle dobrze sytuowana, by mogła zabezpieczyć sobie we własnym zakresie potrzeby mieszkaniowe, które będą odpowiadać ich warunkom życiowym - uzasadniała sędzia Renata Bandosz.

Na publikacji wyroku był Włodzimierz Budny, wójt gminy Jedwabno. - Nie jestem zadowolony z takiego rozstrzygnięcia - mówił. - To państwo powinno zapewnić tym ludziom mieszkanie, a nie samorząd. Tym bardziej że obecnie nie mamy ani jednego lokalu socjalnego.

Przekonywał nawet, że wyrok jest krzywdzący dla samych Głowackich i Moskalików, bo sąd przyznał im prawo do mieszkań, ale socjalnych, czyli o niskim standardzie. - Żeby spełnić minimum, wystarczy, żeby w takim mieszkaniu było 5 m kw. na jedną osobę - tłumaczył.

Dlatego Władysława Głowacka nie kryła rozczarowania. - Nie zasłużyliśmy na lokal socjalny, lecz na mieszkanie o tym samym standardzie, jaki mamy w mieszkaniu w Nartach. Ciężar znalezienia nam nowego domu spadł na wójta. A ja się pytam, dlaczego na wójta, a nie na skarb państwa?

Inaczej wyrok odebrał jej mąż Władysław Głowacki. - Wszystko jest w porządku. Wolę iść do lokalu socjalnego niż mieszkać u Agnes Trawny - zapewniał.

Po pierwszym wyroku pomoc rodzinom obiecał wojewoda Marian Podziewski. Przekazał im 67-metrowe mieszkanie w Kamionku koło Szczytna. Głowaccy zgodzili się je przyjąć, ale zamiast całej rodziny do Kamionka przeprowadzą się syn, synowa oraz wnuki Głowackich, którzy wcześniej także mieszkali w domu Agnes Trawny. Moskalikowie i Głowaccy dostali również po 25 tys. zł od parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości.

Trawny w 1970 r. została właścicielką gospodarstwa w Nartach i 59 ha ziemi w pobliskim Witówku. Siedem lat później wyjechała do Niemiec, a jej majątek przejął skarb państwa. W domu zamieszkali Głowaccy i Moskalikowie, ale działka wraz z zabudowaniami miała nieuregulowany stan prawny. Urzędnicy nie ujęli w księgach wieczystych zmian własnościowych. Trawny po ponad 20 latach zaczęła przed polskimi sądami walczyć o zwrot pozostawionych gruntów. W 2005 r. Sąd Najwyższy zadecydował, że należy jej się większość ziemi, w tym gospodarstwo w Nartach.

Podziel się

  • 26 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów