Policji drzew nie żal, ale przyrodnicy nie odpuszczą

Grzegorz Szydłowski
2010-03-18 , aktualizacja: 18.03.2010 19:58
A A A Drukuj
Wycinka na drodze z Bartoszyc do Kętrzyna była zdaniem przyrodników nielegalna, ale policjanci umorzyli postępowanie w tej sprawie. - Nie było w tym umyślności - tłumaczą

Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Pod topór poszło ponad sto drzew. Jak podaje Zarząd Dróg Wojewódzkich, który zlecił wycinkę, chodziło m.in. o lipy, jesiony i klony. Zgodę na jej przeprowadzenie wydały władze Bartoszyc w związku z remontem drogi wojewódzkiej nr 592. Napisaliśmy o tym pod koniec ubiegłego tygodnia. O wycince zrobiło się głośno, bo zdaniem szefów Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska była nielegalna. - Nie dość, że rosły tam wartościowe drzewa, to na dodatek były siedliskiem pachnicy dębowej, owada chronionego prawem unijnym - mówiła "Gazecie" Maria Mellin, dyrektor RDOŚ w Olsztynie. Dlatego urzędnicy złożyli do bartoszyckiej policji zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

Policja właśnie zakończyła wyjaśnianie sprawy i zdecydowała o umorzeniu postępowania. - Ze strony firmy prowadzącej wycinkę nie było umyślności - tłumaczy Robert Koniuszy, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Bartoszycach. - Wycinający drzewa nie wiedzieli, że nie można tego robić, a na dodatek nie zdawali sobie sprawy, że zalęgły się w nich takie stworzonka jak pachnica dębowa. Doszło do tego, bo nikt o tym nie poinformował tej firmy.

Takim finałem sprawy oburzona jest dyrektor Maria Mellin. - Doszło do wykroczenia, nadal uważamy, że przeprowadzona wycinka była nielegalna - mówi. - Dlaczego mimo to sprawa została umorzona?

Rzecznik bartoszyckiej policji tłumaczy taką decyzję powołując się na ustawę o ochronie przyrody. - Ścigany może być tylko wykonawca takiej wycinki, który na dodatek wykonuje ją umyślnie - mówi. - Jeżeli zostanie złożone zawiadomienie dotyczące ścigania zleceniodawców, na pewno podejmiemy czynności.

Przedstawiciele RDOŚ-u zapowiadają, że będą chcieli doprowadzić do wznowienia postępowania, choć zaznaczają, że nie zależy im na blokowaniu drogowych inwestycji. Twierdzą jednak, że wycinki można rozsądnie planować, czego przykładem jest przebudowa trasy w okolicach Węgorzewa. Tam pierwotnie zakładano, że pod topór pójdzie ponad tysiąc drzew, a skończy się na setce.

Konieczność chronienia przydrożnych drzew po raz kolejny podkreśla Iwona Liżewska, dyrektor Regionalnego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków. Jak przypomina, inwestycje drogowe radykalnie ingerują w otoczenie. - Aleje drzew stanowią wartość samą w sobie, z drugiej strony są istotnym elementem krajobrazu stworzonego przez człowieka. Teraz to może zostać zniszczone. Powinniśmy zdać sobie sprawę, że ich wycięcie będzie stanowiło poważną stratę. Dotyczy to przede wszystkim północnej części regionu - twierdzi dyrektor. - Naszym zadaniem jest zwrócenie na to uwagi.

Chcieliśmy się dowiedzieć w Zarządzie Dróg Wojewódzkich, dlaczego doszło do wycinki pod Bartoszycami. ZDW nie odpowiedział wczoraj na nasze pytanie.

Przypomnijmy, że dotychczas zarząd złożył wnioski o wycinkę kilkunastu tysięcy drzew w związku z inwestycjami w regionie. Związane jest to z planowanymi przebudowami dróg współfinansowanymi z funduszy Unii Europejskiej.

grzegorz.szydlowski@olsztyn.agora.pl

Podziel się

  • 36 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Policji drzew nie żal, ale przyrodnicy nie odpu... ot48 18.03.10, 23:40

    Nie było nas był las, nie będzie nas odrośnie las. I o co tu kopie kruszyć. Można posadzić nowe drzew 5 metrów od skrajni drogi i będzie wilk syty i owca cała. Wiosna nadchodzi czas sadzić»