Podwójne zawodowe życie inspektora z polikliniki
2010-03-14
, aktualizacja: 14.03.2010 19:03
Epidemiolog nadzorująca placówki zdrowia podległe Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji na Warmii i Mazurach pracowała też - choć nie mogła - na drugim etacie. Po kontroli pożegna się z funkcją
ZOBACZ TAKŻE
- Wdzięczni pacjenci bronią skazanej lekarki (17-01-10, 19:07)
- Lekarzu, leczyłeś za drogo? Zapłać z własnej kieszeni (30-12-09, 20:01)
Inspektorzy sanitarni MSWiA kontrolują resortowe jednostki w każdym z szesnastu województw. Epidemiologów zatrudnia Centralny Inspektorat Sanitarny w Warszawie. - Pracują na pełen etat, mają dużo obowiązków, są dyspozycyjni 24 godziny na dobę, a nawet w niedziele i święta muszą być dostępni pod telefonem i gotowi do podjęcia pracy - tłumaczy Małgorzata Woźniak, rzecznik prasowy MSWiA.
Inspektorem w Warmińsko-Mazurskiem była Mirosława Kozłowska z pensją ponad 8 tys. zł. Jednak, choć pełniła funkcję w placówkach MSWiA, znalazła też czas na drugą pracę. Na parterze ministerialnej polikliniki przyjmuje pacjentów jako lekarz rodzinny. - Pod opieką pani doktor zakontraktowanych jest ponad 1,8 tys. osób - przyznaje Magdalena Mil, rzecznik prasowa Narodowego Funduszu Zdrowia w Olsztynie. Na obsługę każdego medyk dostaje 8 zł. Zgodnie z umową z funduszem taka liczba pacjentów zobowiązuje lekarza rodzinnego do dyżuru w godz. 8-18. - Jeśli jest nieobecny lub ma w tych godzinach wizytę domową, powinien go zastąpić inny lekarz - tłumaczy rzeczniczka NFZ. W przeciwnym razie grozi mu utrata kontraktu.
Ustawa o Inspektoracie Sanitarnym MSWiA wyklucza podejmowanie przez epidemiologów innej pracy. Ze względu na konflikt interesów zakazuje też pracy w jednostkach, które podlegają inspektoratowi. Lekarka łączyła jednak obowiązki lekarza rodzinnego i inspektora sanitarnego. Znaleźliśmy jej nazwisko i na drzwiach gabinetu lekarskiego, i w grafiku dyżurów na stronie internetowej polikliniki. Problemu nie dostrzegał dyrektor olsztyńskiego szpitala MSWiA. - Nie ma tu ani rozbieżności, ani zbieżności interesów - mówił Janusz Chełchowski. - Pani Kozłowska jako szefowa sanepidu MSWiA ma swoje obowiązki, z inspekcji rozlicza się przed Warszawą. I przy kontroli nie mamy żadnej taryfy ulgowej.
- Z mojej wiedzy wynika, że nie mamy inspektorów, którzy naruszają ustawę - zapewniał nas jeszcze kilkanaście dni temu Maciej Kisiel, główny inspektor sanitarny. Potem mówił już inaczej. - Jestem kompletnie zaskoczony informacją, że pani Kozłowska pracuje też gdzieś indziej.
Lekarka nie chciała komentować tych informacji. - Mogę tylko powiedzieć, że nie kontroluję polikliniki od kiedy zaczęłam pracę jako lekarz rodzinny - stwierdziła.
MSWiA zarządziło kontrolę w Olsztynie. - Doszło do naruszenia ustawy o inspekcji sanitarnej. Inspektor główny zwróci się teraz do ministra o odwołanie pani Kozłowskiej - zapowiedziała Małgorzata Woźniak. Jednak zanim to nastąpiło Mirosława Kozłowska złożyła pismo z prośbą o odwołanie ze stanowiska inspektora sanitarnego z końcem marca. - Nawet gdyby takiego wniosku nie było, pani Kozłowska i tak zostałaby odwołana - mówi rzeczniczka. - Kontrola nie wykazała, by nadzór sprawowany przez panią inspektor był niewystarczający, ale naganne było podjęcie innej pracy w godzinach, które pokrywały się z zasadniczym czasem pracy w sanepidzie MSWiA.
Woźniak dodaje, że powołanie nowego inspektora poprzedzi postępowanie kwalifikacyjne.
Inspektorem w Warmińsko-Mazurskiem była Mirosława Kozłowska z pensją ponad 8 tys. zł. Jednak, choć pełniła funkcję w placówkach MSWiA, znalazła też czas na drugą pracę. Na parterze ministerialnej polikliniki przyjmuje pacjentów jako lekarz rodzinny. - Pod opieką pani doktor zakontraktowanych jest ponad 1,8 tys. osób - przyznaje Magdalena Mil, rzecznik prasowa Narodowego Funduszu Zdrowia w Olsztynie. Na obsługę każdego medyk dostaje 8 zł. Zgodnie z umową z funduszem taka liczba pacjentów zobowiązuje lekarza rodzinnego do dyżuru w godz. 8-18. - Jeśli jest nieobecny lub ma w tych godzinach wizytę domową, powinien go zastąpić inny lekarz - tłumaczy rzeczniczka NFZ. W przeciwnym razie grozi mu utrata kontraktu.
Ustawa o Inspektoracie Sanitarnym MSWiA wyklucza podejmowanie przez epidemiologów innej pracy. Ze względu na konflikt interesów zakazuje też pracy w jednostkach, które podlegają inspektoratowi. Lekarka łączyła jednak obowiązki lekarza rodzinnego i inspektora sanitarnego. Znaleźliśmy jej nazwisko i na drzwiach gabinetu lekarskiego, i w grafiku dyżurów na stronie internetowej polikliniki. Problemu nie dostrzegał dyrektor olsztyńskiego szpitala MSWiA. - Nie ma tu ani rozbieżności, ani zbieżności interesów - mówił Janusz Chełchowski. - Pani Kozłowska jako szefowa sanepidu MSWiA ma swoje obowiązki, z inspekcji rozlicza się przed Warszawą. I przy kontroli nie mamy żadnej taryfy ulgowej.
- Z mojej wiedzy wynika, że nie mamy inspektorów, którzy naruszają ustawę - zapewniał nas jeszcze kilkanaście dni temu Maciej Kisiel, główny inspektor sanitarny. Potem mówił już inaczej. - Jestem kompletnie zaskoczony informacją, że pani Kozłowska pracuje też gdzieś indziej.
Lekarka nie chciała komentować tych informacji. - Mogę tylko powiedzieć, że nie kontroluję polikliniki od kiedy zaczęłam pracę jako lekarz rodzinny - stwierdziła.
MSWiA zarządziło kontrolę w Olsztynie. - Doszło do naruszenia ustawy o inspekcji sanitarnej. Inspektor główny zwróci się teraz do ministra o odwołanie pani Kozłowskiej - zapowiedziała Małgorzata Woźniak. Jednak zanim to nastąpiło Mirosława Kozłowska złożyła pismo z prośbą o odwołanie ze stanowiska inspektora sanitarnego z końcem marca. - Nawet gdyby takiego wniosku nie było, pani Kozłowska i tak zostałaby odwołana - mówi rzeczniczka. - Kontrola nie wykazała, by nadzór sprawowany przez panią inspektor był niewystarczający, ale naganne było podjęcie innej pracy w godzinach, które pokrywały się z zasadniczym czasem pracy w sanepidzie MSWiA.
Woźniak dodaje, że powołanie nowego inspektora poprzedzi postępowanie kwalifikacyjne.
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Podwójne zawodowego życie inspektora z polikliniki
hawa1
15.03.10, 07:07
Wina dyrektora i jeszcze broni podwójnego zatrudnienia - proponuje sprawdzic tez ile on ma etatów skoro toleruje takie łamanie przepisów. Tak wyglada lament lekarzy odnośnie malych »
Najczęściej czytane24 htydzień



