Kierowca złamał przepisy. Ale żeby łamać mu nogę...?

Marcin Wojciechowski
2010-03-11 , aktualizacja: 11.03.2010 19:39
A A A Drukuj
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Prokuratura sprawdza, czy dwaj policjanci drogówki z Olsztyna przekroczyli swoje uprawnienia. Ich interwencja na drodze krajowej nr 16 skończyła się poturbowaniem kierowcy
Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień przez policjantów dostała Prokuratura Rejonowa Olsztyn-Północ. Z pisma, które analizują śledczy, wynika, że do zdarzenia na krajowej "szesnastce" doszło pod koniec lutego. Był piątek, około godz. 20.30. Kierowca - Polak zameldowany w Czechach i z czeskim prawem jazdy - wyjeżdżał swoim samochodem z Olsztyna w kierunku Ostródy.

Błąd za błędem

Za rogatkami miasta natknął się na renault megane. Kierowca domyślił się, że to nieoznakowany policyjny radiowóz. Jechał więc za nim przez prawie 10 kilometrów. Ale gdy policjanci włączyli prawy kierunkowskaz i zjechali do prawej krawędzi jezdni, mężczyzna odebrał to jako zgodę na wyprzedzenie. I to był jego pierwszy błąd.

Drugi błąd popełnił, bo manewr zaczął w miejscu, gdzie mógł wyprzedzać, ale skończył już na linii ciągłej. Policjanci nie zatrzymali samochodu od razu. Jechali i "koguty" włączyli kilka kilometrów dalej, koło wsi Podlejki. Kierowca zasłużył na 200-złotowy mandat. Początkowo odmówił zapłacenia. Bronił się, że funkcjonariusze włączając kierunkowskaz celowo sprowokowali go do wyprzedzenia radiowozu. W czasie kontroli okazało się jednak, że mężczyzna nie może prowadzić samochodu, bo wcześniej, gdy miał jeszcze polskie prawo jazdy - przekroczył limit 24 pkt karnych za wykroczenia drogowe. Za to i za przejechanie linii ciągłej policjanci chcieli ukarać go mandatem w wysokości 700 zł.

Bał się prowokacji

Gdy mężczyzna odmówił przyjęcia kary, funkcjonariusze zapowiedzieli, że muszą go zatrzymać. Wtedy zmienił zdanie. A że jest zameldowany w Czechach, tak jak każdy obcokrajowiec, musi opłacić mandat gotówką u policjantów, a nie przelewem, jak zatrzymywani za wykroczenia kierowcy z Polski. I tutaj powstał kolejny spór między kierowcą a funkcjonariuszami. Policjanci mieli zażądać najpierw pieniędzy. Mężczyzna bojąc się prowokacji i oskarżenia o próbę przekupienia, chciał najpierw dostać pokwitowanie, a dopiero potem miał przekazać pieniądze.

Reka w rękę

W biurze prasowym policji w Olsztynie zapytaliśmy, co powinien zrobić policjant, czy może żądać pieniędzy, a dopiero potem wręczyć mandat ukaranemu? Jak usłyszeliśmy, nie ma jednoznacznych przepisów, które mówiłyby, jak postępować w takiej sytuacji. - Decyduje o tym zdrowy rozsądek - mówi Dawid Stefański z Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. - Najlepiej byłoby, aby równocześnie, ręka w rękę przekazać i pieniądze, i mandat.

Kierowca i policjanci nie doszli jednak do porozumienia. Funkcjonariusze drogówki zdecydowali, że przewiozą mężczyznę na komendę. Atmosfera zrobiła się gorąca. W czasie zatrzymania policjanci przewrócili kierowcę na ziemię, a jeden z nich skuł mu ręce kajdankami. Upadając mężczyzna złamał sobie kość w lewej stopie. Teraz próbuje dowieść, że zachowanie funkcjonariuszy było nieprawidłowe. Prokuratorzy sprawdzą, czy użycie siły w czasie interwencji było potrzebne.

Obraz z wideorejestratora pokaże, jak było

Ponieważ sprawę bada już prokuratura, policja nie chce komentować tego zdarzenia ani zdradzić szczegółów z zatrzymania. - Poczekajmy, aż postępowanie naszych funkcjonariuszy ocenią prokuratorzy, którym przekazaliśmy już zapis wideorejestratora z nieoznakowanego radiowozu - tłumaczy Dawid Stefański. - Niezależnie od prokuratorskiego postępowania prawidłowość tej interwencji na polecenie komendanta wojewódzkiego zbadają także nasi funkcjonariusze z wydziału kontroli.

Napisz:

JAKIE MASZ WSPOMNIENIA Z POLICYJNEJ KONTROLI NA DRODZE?

Adres:

redakcja@olsztyn.agora.pl

Podziel się

  • 139 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów