Dajtki czy Gryźliny? Skąd wyleci śmigłowiec pogotowia
03.03.2010
, aktualizacja: 04.03.2010 10:35
Aeroklub z Dajtek i olsztyńskie starostwo zarządzające lotniskiem w Gryźlinach stają do wyścigu o nową bazę dla superhelikoptera lotniczego pogotowia. - Dla chorych drugorzędne znaczenie ma, czy lądowisko będzie w Olsztynie czy poza miastem - uspokaja pełnomocnik wojewody ds. ratownictwa
Pogotowie lotnicze w Olsztynie potrzebuje nowej bazy, by obsługiwać ratowniczy śmigłowiec EC 135, który w całym kraju zastępuje wysłużone Mi-2. - Maszyna jest nowocześnie wyposażona i z tego powodu wymaga innego traktowania, niż obecnie użytkowane śmigłowce - wyjaśnia Robert Gałązkowski, dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Jego zdaniem warunków na przyjęcie nowych śmigłowców nie spełnia obecna baza na Dajtkach, gdzie Mi-2 korzysta z gościnności Aeroklubu Warmińsko-Mazurskiego. - W użytkowanym przez nas hangarze przechowywane są także inne samoloty, mają do niego wstęp ludzie niezwiązani z LPR - dodaje Gałązkowski. - Warta 22 mln zł nowa maszyna z delikatnym wyposażeniem elektronicznym wymaga osobnego pomieszczenia, by odpowiednio ją serwisować.
Na dodatek miejsce, gdzie stoi gotowy do startu śmigłowiec, dzieli od hangaru kilkadziesiąt metrów. Mi-2 ma koła, można go przepchać. Nowy EC 135 stoi na płozach, więc przestawić go byłoby o wiele trudniej. - Moim obowiązkiem jest utrzymanie działalności LPR na Warmii i Mazurach, dlatego muszę szukać miejsca na bazę spełniającą konieczne warunki - wyjaśnia Gałązkowski.
Dyrektor wyjaśnia, że zaczął się rozglądać za miejscem poza Olsztynem, bo na lotnisku na Dajtkach nie można zbudować nowych pomieszczeń dla LPR. Uniemożliwia to przyjęty jeszcze w 2001 r. plan zagospodarowania przestrzennego, który w miejscu planowanego hangaru przewiduje budowę ścieżek rowerowych. Lotnisko walczy w sądzie administracyjnym o uchylenie tego planu, by budowa bazy stała się możliwa. - W pozwie zaznaczyliśmy, że przed uchwaleniem planu nie konsultowano tego z Aeroklubem Polski, który jest wieczystym użytkownikiem tego terenu i jego zarządcą, ani z Urzędem Lotnictwa Cywilnego - opowiada Michał Szanter, dyrektor Aeroklubu Warmińsko-Mazurskiego. - Dlatego uważam, że sąd uchyli zapisy planu. Za tydzień wszystko się wyjaśni.
Gałązkowski, czekając na decyzję sądu, wystąpił do powiatu olsztyńskiego o wydzierżawienie na bazę hektara terenu na terenie lądowiska w Gryźlinach. Satysfakcji z takiej propozycji nie ukrywa starosta Mirosław Pampuch, który zamierza zrobić w tym odległym od centrum Olsztyna o 20 km miejscu lotnisko z prawdziwego zdarzenia. - Jesteśmy już po rozmowach z firmą, która ma tu otworzyć stację paliw dla samolotów [pisaliśmy o tym dwa tygodnie temu - red.]. Powstanie bazy LPR byłoby kolejnym elementem ożywienia lądowiska - mówi. - Wystąpiliśmy już oficjalnie do władz Stawigudy, która jest współwłaścicielem terenu, o zgodę na budowę siedziby lotniczego pogotowia. Decyzję podejmie rada gminy.
Szanter przekonuje, że budowa bazy LPR na Dajtkach byłaby korzystna dla pacjentów. - Rozumiem starostwo, które chce promować Gryźliny. Pamiętajmy jednak, że to u nas jest lepsze wyposażenie przydatne przy startach i lądowaniach, takie jak oświetlenie pasa czy wskaźnik wiatru - mówi. - Leżymy też bliżej olsztyńskich szpitali, co ma znaczenie, jeśli helikopter kilka razy wraca na miejsce wypadku, by przetransportować chorych, a potem leci na lotnisko, by zatankować paliwo. Zużywa na to mniej czasu.
Także Marek Zaczek, pełnomocnik wojewody ds. ratownictwa, uważa, że pozostawienie bazy LPR w Olsztynie byłoby lepszym rozwiązaniem. - W tym samym miejscu stacjonuje też karetka pogotowia, jest infrastruktura - wylicza. - Jednak dla pacjentów różnica między Gryźlinami i Olsztynem nie jest wielkim problemem. Bo to skąd helikopter wystartuje do akcji przy tej odległości nie ma znaczenia.
Gdzie więc LPR postawi nową bazę? - Czekamy na orzeczenie sądu w sprawie planu dla Dajtek. Wtedy będziemy się zastanawiać - odpowiada Robert Gałązkowski.
Nowe śmigłowce pogotowia
Ministerstwo Zdrowia dało pieniądze na 23 śmigłowce ratownicze EC 135. Dotąd dostały je bazy w Szczecinie i Krakowie. Pozostałe maszyny mają być dostarczone do końca 2010 roku. Nowy śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego ma 12 metrów długości, 10-metrowe łopaty (krótsze o pięć metrów, niż w Mi-2), co ułatwia lądowanie na drogach i w trudnym terenie. Naszpikowany jest elektroniką - ma autopilota, system automatycznej stabilizacji lotów, urządzenia sygnalizujące zbliżanie się innych statków powietrznych, radar pogodowy pozwalający ominąć niebezpieczne obszary oraz tzw. transponder, umożliwiający pilotaż w dzień i w nocy.
om ma spocząć u stóp kilkumetrowego pomnika.
Jego zdaniem warunków na przyjęcie nowych śmigłowców nie spełnia obecna baza na Dajtkach, gdzie Mi-2 korzysta z gościnności Aeroklubu Warmińsko-Mazurskiego. - W użytkowanym przez nas hangarze przechowywane są także inne samoloty, mają do niego wstęp ludzie niezwiązani z LPR - dodaje Gałązkowski. - Warta 22 mln zł nowa maszyna z delikatnym wyposażeniem elektronicznym wymaga osobnego pomieszczenia, by odpowiednio ją serwisować.
Na dodatek miejsce, gdzie stoi gotowy do startu śmigłowiec, dzieli od hangaru kilkadziesiąt metrów. Mi-2 ma koła, można go przepchać. Nowy EC 135 stoi na płozach, więc przestawić go byłoby o wiele trudniej. - Moim obowiązkiem jest utrzymanie działalności LPR na Warmii i Mazurach, dlatego muszę szukać miejsca na bazę spełniającą konieczne warunki - wyjaśnia Gałązkowski.
Dyrektor wyjaśnia, że zaczął się rozglądać za miejscem poza Olsztynem, bo na lotnisku na Dajtkach nie można zbudować nowych pomieszczeń dla LPR. Uniemożliwia to przyjęty jeszcze w 2001 r. plan zagospodarowania przestrzennego, który w miejscu planowanego hangaru przewiduje budowę ścieżek rowerowych. Lotnisko walczy w sądzie administracyjnym o uchylenie tego planu, by budowa bazy stała się możliwa. - W pozwie zaznaczyliśmy, że przed uchwaleniem planu nie konsultowano tego z Aeroklubem Polski, który jest wieczystym użytkownikiem tego terenu i jego zarządcą, ani z Urzędem Lotnictwa Cywilnego - opowiada Michał Szanter, dyrektor Aeroklubu Warmińsko-Mazurskiego. - Dlatego uważam, że sąd uchyli zapisy planu. Za tydzień wszystko się wyjaśni.
Gałązkowski, czekając na decyzję sądu, wystąpił do powiatu olsztyńskiego o wydzierżawienie na bazę hektara terenu na terenie lądowiska w Gryźlinach. Satysfakcji z takiej propozycji nie ukrywa starosta Mirosław Pampuch, który zamierza zrobić w tym odległym od centrum Olsztyna o 20 km miejscu lotnisko z prawdziwego zdarzenia. - Jesteśmy już po rozmowach z firmą, która ma tu otworzyć stację paliw dla samolotów [pisaliśmy o tym dwa tygodnie temu - red.]. Powstanie bazy LPR byłoby kolejnym elementem ożywienia lądowiska - mówi. - Wystąpiliśmy już oficjalnie do władz Stawigudy, która jest współwłaścicielem terenu, o zgodę na budowę siedziby lotniczego pogotowia. Decyzję podejmie rada gminy.
Szanter przekonuje, że budowa bazy LPR na Dajtkach byłaby korzystna dla pacjentów. - Rozumiem starostwo, które chce promować Gryźliny. Pamiętajmy jednak, że to u nas jest lepsze wyposażenie przydatne przy startach i lądowaniach, takie jak oświetlenie pasa czy wskaźnik wiatru - mówi. - Leżymy też bliżej olsztyńskich szpitali, co ma znaczenie, jeśli helikopter kilka razy wraca na miejsce wypadku, by przetransportować chorych, a potem leci na lotnisko, by zatankować paliwo. Zużywa na to mniej czasu.
Także Marek Zaczek, pełnomocnik wojewody ds. ratownictwa, uważa, że pozostawienie bazy LPR w Olsztynie byłoby lepszym rozwiązaniem. - W tym samym miejscu stacjonuje też karetka pogotowia, jest infrastruktura - wylicza. - Jednak dla pacjentów różnica między Gryźlinami i Olsztynem nie jest wielkim problemem. Bo to skąd helikopter wystartuje do akcji przy tej odległości nie ma znaczenia.
Gdzie więc LPR postawi nową bazę? - Czekamy na orzeczenie sądu w sprawie planu dla Dajtek. Wtedy będziemy się zastanawiać - odpowiada Robert Gałązkowski.
Nowe śmigłowce pogotowia
Ministerstwo Zdrowia dało pieniądze na 23 śmigłowce ratownicze EC 135. Dotąd dostały je bazy w Szczecinie i Krakowie. Pozostałe maszyny mają być dostarczone do końca 2010 roku. Nowy śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego ma 12 metrów długości, 10-metrowe łopaty (krótsze o pięć metrów, niż w Mi-2), co ułatwia lądowanie na drogach i w trudnym terenie. Naszpikowany jest elektroniką - ma autopilota, system automatycznej stabilizacji lotów, urządzenia sygnalizujące zbliżanie się innych statków powietrznych, radar pogodowy pozwalający ominąć niebezpieczne obszary oraz tzw. transponder, umożliwiający pilotaż w dzień i w nocy.
om ma spocząć u stóp kilkumetrowego pomnika.
- 15 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kolejne cztery osoby zginęły jednym w wypadku
- Kierowca opla, w którym zginęły 4 osoby ...
- Prezydent tłumaczy się w sprawie lotniska
- Cztery osoby ranne w groźnym wypadku na ...
- Kortowiada: Czy to dobry znak firmowy ...
- Jakie tramwaje dla Olsztyna? Nadal nie wiemy
- Kortowiada. Jak studenci bawili się przez ...



