Przedłuża się ustalanie, czy lekarz popełnił błąd
2010-03-02
, aktualizacja: 02.03.2010 19:36
Olsztyńska prokuratura od kilku miesięcy wyjaśnia, dlaczego zmarł 38-letni mężczyzna ratowany przez medyka z olsztyńskiego pogotowia. Śledczy czekają teraz na stanowisko biegłego. Ma być gotowe w ciągu dwóch tygodni.
ZOBACZ TAKŻE
- Lekarz do sądu za nieudaną reanimację (18-11-10, 18:27)
- Zakazali leczyć. Zarzuty za reanimację (15-04-10, 17:40)
- Reanimacje lekarza z karetki pod lupą śledczych (17-01-10, 18:45)
- Zagadkowa śmierć pacjenta w karetce pogotowia (09-11-09, 20:04)
Prokuratorzy dowiedzą się z opinii, czy zmarły pacjent - Zdzisław C. - był reanimowany przez lekarza prawidłowo. Mało tego, prokuratorzy poprosili biegłego również o sprawdzenie, czy ten sam lekarz nie popełnił błędów w kilku innych przypadkach, gdy ratował pacjentów. Jarosław Krzysztoń, szef Prokuratury Rejonowej Olsztyn-Północ nie chce jednak mówić o szczegółach dotychczasowej pracy biegłego. - Na tym etapie śledztwa mogę powiedzieć tylko tyle, że sposób, w jaki ten lekarz reanimował pacjenta, a także w kilku innych przypadkach, budzi nasze wątpliwości - mówi.
Dodaje jednak, że do 16 marca biegły ma przesłać do prokuratury ostateczną informację, od której będzie zależało, w jakim kierunku potoczy się ta sprawa. - Do tego czasu ma nam odpowiedzieć na pytanie, czy lekarz swoim postępowaniem naraził pacjenta na utratę życia - mówi prokurator.
Powodem wszczęcia śledztwa było zdarzenie, które miało miejsce na początku listopada 2009 r. 38-letni mężczyzna zasłabł podczas pracy w Różnowie koło Dywit. Do chorego przyjechała specjalistyczna karetka, w której był lekarz, ratownik i pielęgniarka. 38-latek jeszcze wtedy żył. Załoga karetki zaczęła reanimację. Lekarz użył defibrylatora, aby przywrócić normalną akcję serca. Niestety pacjent zmarł. Inni lekarze mieli jednak wątpliwości, czy ich kolega słusznie użył defibrylatora. Część z nich twierdziła, że użycie urządzenia nie było potrzebne i mogło przyczynić się do śmierci. Jeden z lekarzy zgłosił sprawę policji twierdząc, że Zdzisław C. mógł umrzeć w wyniku błędu lekarskiego.
Dodaje jednak, że do 16 marca biegły ma przesłać do prokuratury ostateczną informację, od której będzie zależało, w jakim kierunku potoczy się ta sprawa. - Do tego czasu ma nam odpowiedzieć na pytanie, czy lekarz swoim postępowaniem naraził pacjenta na utratę życia - mówi prokurator.
Powodem wszczęcia śledztwa było zdarzenie, które miało miejsce na początku listopada 2009 r. 38-letni mężczyzna zasłabł podczas pracy w Różnowie koło Dywit. Do chorego przyjechała specjalistyczna karetka, w której był lekarz, ratownik i pielęgniarka. 38-latek jeszcze wtedy żył. Załoga karetki zaczęła reanimację. Lekarz użył defibrylatora, aby przywrócić normalną akcję serca. Niestety pacjent zmarł. Inni lekarze mieli jednak wątpliwości, czy ich kolega słusznie użył defibrylatora. Część z nich twierdziła, że użycie urządzenia nie było potrzebne i mogło przyczynić się do śmierci. Jeden z lekarzy zgłosił sprawę policji twierdząc, że Zdzisław C. mógł umrzeć w wyniku błędu lekarskiego.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kolejne cztery osoby zginęły jednym w wypadku
- Kierowca opla, w którym zginęły 4 osoby ...
- Prezydent tłumaczy się w sprawie lotniska
- Cztery osoby ranne w groźnym wypadku na ...
- Kortowiada: Czy to dobry znak firmowy ...
- Jakie tramwaje dla Olsztyna? Nadal nie wiemy
- Kortowiada. Jak studenci bawili się przez ...


