Epopeja ze śmieciami czyli jak wrzucić dużą butelkę

Tomasz Kurs
2010-02-09 , aktualizacja: 09.02.2010 20:33
A A A Drukuj
Przez pół roku Zakład Gospodarki Odpadami Komunalnymi nie rozstawił kontenerów do segregacji odpadów. Na dodatek ci, którzy korzystają z nowych pojemników, narzekają na nie. I jak tu przekonać ludzi do ekologii?
Stare Miasto (na zdjęciu) było jednym z pierwszych miejsc, gdzie stanęły nowe pojemniki na posegregowane odpady. Okoliczni mieszkańcy jako pierwsi poznali niedogodności związane z przerobieniem kontenerów na olsztyńską modłę
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Stare Miasto (na zdjęciu) było jednym z pierwszych miejsc, gdzie stanęły nowe pojemniki na posegregowane odpady. Okoliczni mieszkańcy jako pierwsi poznali niedogodności związane z przerobieniem kontenerów na olsztyńską modłę
Dzięki pieniądzom z Ekofunduszu i ze swojego budżetu ZGOK kupił w połowie 2009 roku 1338 nowych kontenerów na segregowane odpady. W sierpniu pisaliśmy w "Gazecie", że ZGOK zwleka z rozstawieniem wszystkich pojemników. Minęło pół roku i nic się nie zmieniło. Kilka dni temu na łamach "Gazety Olsztyńskiej" jeden z radnych skarżył się, że kontenery wciąż czekają na placu przy ZGOK-u. I wtedy, i teraz tłumaczenie jest podobne: przeciągają się rozmowy z administratorami terenów, na których mają stanąć pojemniki i formalności związane z ich ustawieniem. Tak samo i wtedy, i teraz Ekofundusz ostrzegał, że zażąda zwrotu pieniędzy na pojemniki.

Jak wrzucić dużą butelkę

W międzyczasie doszły skargi mieszkańców na nowe kontenery. Początkowo były to pojedyncze sygnały. Z czasem jest ich coraz więcej. Gdy poprzedni szef ZGOK-u zapowiadał, że spółka kupi nowe pojemniki, tłumaczył, że będą bardziej pojemne niż stare i że łatwiej będzie do nich włożyć większe śmieci. Jednak ZGOK po swojemu zmodernizował kontenery. - Dlatego jest z nimi problem - skarży się czytelnik z Jarot. - Klapa, przez którą można wrzucić karton lub dużą plastikową butelkę, została przymocowana na stałe. Żeby wsunąć coś większego przez niewielki otwór trzeba się mocno nagimnastykować.

- Zrobiliśmy to, bo zdarzało się często, że przez klapy wrzucano zwykłe odpady w workach - mówi Katarzyna Ludwiszewska ze ZGOK-u. Ale dodaje, że ma to też mobilizować ludzi, by wrzucali złożone kartony lub zgniecione plastikowe butelki. Wtedy zajmują mniej miejsca, więc kontenery wolniej się zapełniają.

Dla ZGOK-u to kolejny problem na drodze do przekonania ludzi do selektywnej zbiórki śmieci. A kłopotów było już sporo.

Bo za daleko i się nie opłaca

Najpierw największym była mała liczba kontenerów na selektywną zbiórkę. Do dziś z nowych pojemników nie mogą korzystać mieszkańcy z podlegających miastu Zakładów Budynków Komunalnych, nie ma ich w Kortowie czy na terenie Olsztyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Kto nie chce wyrzucać makulatury, plastiku czy szkła razem ze zwykłymi śmieciami, musi się wybrać na kilkusetmetrowy spacer, by natknąć się na kontenery. - Tymczasem ludzie powinni się prawie o nie potknąć wychodząc z domu - mówi Barbara Olszewska, dyrektor wydziału ochrony środowiska w Urzędzie Miasta. - My także ciągle dostajemy telefony od ludzi, którzy narzekają, że u nich nie ma tych pojemników. Dlatego wciąż mam nadzieję, że wszystkie, które ma ZGOK, wkrótce zostaną rozstawione.

Poza tym na osiedlach wielorodzinnych - mimo zapowiedzi miasta, że segregujący będą płacili niższy czynsz - ludzie wydają tyle samo, obojętnie, czy sortują śmieci, czy tego nie robią. Na osiedlach willowych jest lepiej, bo korzyść jest bardziej konkretna. - Rodzina z domu jednorodzinnego płaci miesięcznie zwykle 38 zł za kontener posegregowanych śmieci. To 4 zł mniej niż bez selekcji - mówi Piotr Romanowski z Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej.

Po pierwsze edukacja

Efekt jest taki, że w Olsztynie segregowanych jest zaledwie 5 proc. odpadów. Średnią i tak zawyżają osiedla jednorodzinne, gdzie według szacunków selekcję prowadzi ponad 60 proc. mieszkańców. Dla porównania w Żywcu, który jest stawiany za wzór, śmieci segregowane stanowią kilkanaście procent. - Już na początku lat 90. wprowadziliśmy system worków, do których mieszkańcy wrzucali różne rodzaje odpadów. Poprzez konkursy, edukacyjne akcje ludzie nabrali nawyku segregacji. Dziś już kolejne pokolenie uczy się o tym w szkole - mówi Tomasz Terteka, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Żywcu. - Nie wszystkim się to podoba, jednak ci, którzy nie segregują, muszą płacić ponad dwa razy więcej za wywóz śmieci. A przygotowujemy już regulamin, który zobowiąże do selektywnej zbiórki każdego mieszkańca gminy.

W Olsztynie ZGOK też od lat prowadzi edukację ekologiczną. - Powoli udaje się nam zwiększać świadomość wśród najmłodszych - przekonuje Katarzyna Ludwiszewska.

Ale wśród urzędników nie ma zgody, kto powinien się zająć tą edukacją. - To zadanie dla wydziału ochrony środowiska - mówi Aleksander Socha, prezes ZGOK. - Edukowanie mieszkańców to rola ZGOK-u - odpowiada Barbara Olszewska.

Podziel się

  • 19 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Epopeja ze śmieciami czyli jak wrzucić dużą but... tabloid78 10.02.10, 07:59

    Nie wierzę: "Minęło pół roku i nic się nie zmieniło. Kilka dni temu na łamach "Gazety Olsztyńskiej" jeden z radnych skarżył się, że kontenery wciążczekają na placu przy ZGOK-u." - czy to »

  • Epopeja ze śmieciami czyli jak wrzucić dużą but... lol-imho 11.02.10, 23:48

    TAk, nie mozna zbyt wiele dowiedziec się z tego filmiku, tak jak nie mozna zbyt wiele usłysze ze ZGOK o promowaniu selektywnej zbiórki odpadów. Ja dowiedziałem się razu jednego, jak pani z »