Epopeja ze śmieciami czyli jak wrzucić dużą butelkę
2010-02-09
, aktualizacja: 09.02.2010 20:33
Przez pół roku Zakład Gospodarki Odpadami Komunalnymi nie rozstawił kontenerów do segregacji odpadów. Na dodatek ci, którzy korzystają z nowych pojemników, narzekają na nie. I jak tu przekonać ludzi do ekologii?
ZOBACZ TAKŻE
- Rośnie konkurencja w śmieciowym biznesie (19-10-09, 18:24)
- 1 tys. pojemników na odpady kurzy się na placu (26-08-09, 19:10)
- Ceny śmieci w górę, ale nie dla wszystkich (04-08-09, 20:18)
Dzięki pieniądzom z Ekofunduszu i ze swojego budżetu ZGOK kupił w połowie 2009 roku 1338 nowych kontenerów na segregowane odpady. W sierpniu pisaliśmy w "Gazecie", że ZGOK zwleka z rozstawieniem wszystkich pojemników. Minęło pół roku i nic się nie zmieniło. Kilka dni temu na łamach "Gazety Olsztyńskiej" jeden z radnych skarżył się, że kontenery wciąż czekają na placu przy ZGOK-u. I wtedy, i teraz tłumaczenie jest podobne: przeciągają się rozmowy z administratorami terenów, na których mają stanąć pojemniki i formalności związane z ich ustawieniem. Tak samo i wtedy, i teraz Ekofundusz ostrzegał, że zażąda zwrotu pieniędzy na pojemniki.
Jak wrzucić dużą butelkę
W międzyczasie doszły skargi mieszkańców na nowe kontenery. Początkowo były to pojedyncze sygnały. Z czasem jest ich coraz więcej. Gdy poprzedni szef ZGOK-u zapowiadał, że spółka kupi nowe pojemniki, tłumaczył, że będą bardziej pojemne niż stare i że łatwiej będzie do nich włożyć większe śmieci. Jednak ZGOK po swojemu zmodernizował kontenery. - Dlatego jest z nimi problem - skarży się czytelnik z Jarot. - Klapa, przez którą można wrzucić karton lub dużą plastikową butelkę, została przymocowana na stałe. Żeby wsunąć coś większego przez niewielki otwór trzeba się mocno nagimnastykować.
- Zrobiliśmy to, bo zdarzało się często, że przez klapy wrzucano zwykłe odpady w workach - mówi Katarzyna Ludwiszewska ze ZGOK-u. Ale dodaje, że ma to też mobilizować ludzi, by wrzucali złożone kartony lub zgniecione plastikowe butelki. Wtedy zajmują mniej miejsca, więc kontenery wolniej się zapełniają.
Dla ZGOK-u to kolejny problem na drodze do przekonania ludzi do selektywnej zbiórki śmieci. A kłopotów było już sporo.
Bo za daleko i się nie opłaca
Najpierw największym była mała liczba kontenerów na selektywną zbiórkę. Do dziś z nowych pojemników nie mogą korzystać mieszkańcy z podlegających miastu Zakładów Budynków Komunalnych, nie ma ich w Kortowie czy na terenie Olsztyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Kto nie chce wyrzucać makulatury, plastiku czy szkła razem ze zwykłymi śmieciami, musi się wybrać na kilkusetmetrowy spacer, by natknąć się na kontenery. - Tymczasem ludzie powinni się prawie o nie potknąć wychodząc z domu - mówi Barbara Olszewska, dyrektor wydziału ochrony środowiska w Urzędzie Miasta. - My także ciągle dostajemy telefony od ludzi, którzy narzekają, że u nich nie ma tych pojemników. Dlatego wciąż mam nadzieję, że wszystkie, które ma ZGOK, wkrótce zostaną rozstawione.
Poza tym na osiedlach wielorodzinnych - mimo zapowiedzi miasta, że segregujący będą płacili niższy czynsz - ludzie wydają tyle samo, obojętnie, czy sortują śmieci, czy tego nie robią. Na osiedlach willowych jest lepiej, bo korzyść jest bardziej konkretna. - Rodzina z domu jednorodzinnego płaci miesięcznie zwykle 38 zł za kontener posegregowanych śmieci. To 4 zł mniej niż bez selekcji - mówi Piotr Romanowski z Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej.
Po pierwsze edukacja
Efekt jest taki, że w Olsztynie segregowanych jest zaledwie 5 proc. odpadów. Średnią i tak zawyżają osiedla jednorodzinne, gdzie według szacunków selekcję prowadzi ponad 60 proc. mieszkańców. Dla porównania w Żywcu, który jest stawiany za wzór, śmieci segregowane stanowią kilkanaście procent. - Już na początku lat 90. wprowadziliśmy system worków, do których mieszkańcy wrzucali różne rodzaje odpadów. Poprzez konkursy, edukacyjne akcje ludzie nabrali nawyku segregacji. Dziś już kolejne pokolenie uczy się o tym w szkole - mówi Tomasz Terteka, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Żywcu. - Nie wszystkim się to podoba, jednak ci, którzy nie segregują, muszą płacić ponad dwa razy więcej za wywóz śmieci. A przygotowujemy już regulamin, który zobowiąże do selektywnej zbiórki każdego mieszkańca gminy.
W Olsztynie ZGOK też od lat prowadzi edukację ekologiczną. - Powoli udaje się nam zwiększać świadomość wśród najmłodszych - przekonuje Katarzyna Ludwiszewska.
Ale wśród urzędników nie ma zgody, kto powinien się zająć tą edukacją. - To zadanie dla wydziału ochrony środowiska - mówi Aleksander Socha, prezes ZGOK. - Edukowanie mieszkańców to rola ZGOK-u - odpowiada Barbara Olszewska.
Jak wrzucić dużą butelkę
W międzyczasie doszły skargi mieszkańców na nowe kontenery. Początkowo były to pojedyncze sygnały. Z czasem jest ich coraz więcej. Gdy poprzedni szef ZGOK-u zapowiadał, że spółka kupi nowe pojemniki, tłumaczył, że będą bardziej pojemne niż stare i że łatwiej będzie do nich włożyć większe śmieci. Jednak ZGOK po swojemu zmodernizował kontenery. - Dlatego jest z nimi problem - skarży się czytelnik z Jarot. - Klapa, przez którą można wrzucić karton lub dużą plastikową butelkę, została przymocowana na stałe. Żeby wsunąć coś większego przez niewielki otwór trzeba się mocno nagimnastykować.
- Zrobiliśmy to, bo zdarzało się często, że przez klapy wrzucano zwykłe odpady w workach - mówi Katarzyna Ludwiszewska ze ZGOK-u. Ale dodaje, że ma to też mobilizować ludzi, by wrzucali złożone kartony lub zgniecione plastikowe butelki. Wtedy zajmują mniej miejsca, więc kontenery wolniej się zapełniają.
Dla ZGOK-u to kolejny problem na drodze do przekonania ludzi do selektywnej zbiórki śmieci. A kłopotów było już sporo.
Bo za daleko i się nie opłaca
Najpierw największym była mała liczba kontenerów na selektywną zbiórkę. Do dziś z nowych pojemników nie mogą korzystać mieszkańcy z podlegających miastu Zakładów Budynków Komunalnych, nie ma ich w Kortowie czy na terenie Olsztyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Kto nie chce wyrzucać makulatury, plastiku czy szkła razem ze zwykłymi śmieciami, musi się wybrać na kilkusetmetrowy spacer, by natknąć się na kontenery. - Tymczasem ludzie powinni się prawie o nie potknąć wychodząc z domu - mówi Barbara Olszewska, dyrektor wydziału ochrony środowiska w Urzędzie Miasta. - My także ciągle dostajemy telefony od ludzi, którzy narzekają, że u nich nie ma tych pojemników. Dlatego wciąż mam nadzieję, że wszystkie, które ma ZGOK, wkrótce zostaną rozstawione.
Poza tym na osiedlach wielorodzinnych - mimo zapowiedzi miasta, że segregujący będą płacili niższy czynsz - ludzie wydają tyle samo, obojętnie, czy sortują śmieci, czy tego nie robią. Na osiedlach willowych jest lepiej, bo korzyść jest bardziej konkretna. - Rodzina z domu jednorodzinnego płaci miesięcznie zwykle 38 zł za kontener posegregowanych śmieci. To 4 zł mniej niż bez selekcji - mówi Piotr Romanowski z Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej.
Po pierwsze edukacja
Efekt jest taki, że w Olsztynie segregowanych jest zaledwie 5 proc. odpadów. Średnią i tak zawyżają osiedla jednorodzinne, gdzie według szacunków selekcję prowadzi ponad 60 proc. mieszkańców. Dla porównania w Żywcu, który jest stawiany za wzór, śmieci segregowane stanowią kilkanaście procent. - Już na początku lat 90. wprowadziliśmy system worków, do których mieszkańcy wrzucali różne rodzaje odpadów. Poprzez konkursy, edukacyjne akcje ludzie nabrali nawyku segregacji. Dziś już kolejne pokolenie uczy się o tym w szkole - mówi Tomasz Terteka, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Żywcu. - Nie wszystkim się to podoba, jednak ci, którzy nie segregują, muszą płacić ponad dwa razy więcej za wywóz śmieci. A przygotowujemy już regulamin, który zobowiąże do selektywnej zbiórki każdego mieszkańca gminy.
W Olsztynie ZGOK też od lat prowadzi edukację ekologiczną. - Powoli udaje się nam zwiększać świadomość wśród najmłodszych - przekonuje Katarzyna Ludwiszewska.
Ale wśród urzędników nie ma zgody, kto powinien się zająć tą edukacją. - To zadanie dla wydziału ochrony środowiska - mówi Aleksander Socha, prezes ZGOK. - Edukowanie mieszkańców to rola ZGOK-u - odpowiada Barbara Olszewska.
- 19 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Epopeja ze śmieciami czyli jak wrzucić dużą but...
tabloid78
10.02.10, 07:59
Nie wierzę: "Minęło pół roku i nic się nie zmieniło. Kilka dni temu na łamach "Gazety Olsztyńskiej" jeden z radnych skarżył się, że kontenery wciążczekają na placu przy ZGOK-u." - czy to »
-
Epopeja ze śmieciami czyli jak wrzucić dużą but...
lol-imho
11.02.10, 23:48
TAk, nie mozna zbyt wiele dowiedziec się z tego filmiku, tak jak nie mozna zbyt wiele usłysze ze ZGOK o promowaniu selektywnej zbiórki odpadów. Ja dowiedziałem się razu jednego, jak pani z »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Czwartek słoneczny, piątek ze śniegiem. A ...
- Na Starym Mieście mamy parking zamiast ...
- Koniec monopolu MPK. Tylko kto go przełamie?
- Krwiodawca ma prawo iść do lekarza bez kolejki
- Kibice: Dumą Warmii jest? Tylko Stomil OKS
- Olsztyn: Sarna zginęła pod kołami na ul. ...
- Co jest grane? Ranking kinowych premier ...





