Oskarżony o zabójstwo obciążył winą swoją dziewczynę

Wioletta Sawicka, woj
2010-02-09 , aktualizacja: 09.02.2010 20:28
A A A Drukuj
Mężczyzna oskarżony o usiłowanie zabójstwa 16-latki ze Stawigudy próbował zwalić winę za spowodowanie wypadku na swoją dziewczynę. Tak wynika z listu, który wysłał z aresztu
Przed olsztyńskim sądem okręgowym ciąg dalszy procesu Łukasza N., kierowcy, który potrącił maluchem, a potem wlókł 300 metrów po asfalcie kilkunastoletnią Paulinę.

Wczoraj zeznawała była dziewczyna oskarżonego. Mówiła m.in. że mężczyzna miał już wcześniej problemy z alkoholem, a nawet jeździł po kieliszku.

Na pytanie Andrzeja Gwizdały, przewodniczącego składu sędziowskiego, co może powiedzieć o oskarżonym, stwierdziła krótko: - Był dobrym człowiekiem.

Gdy Łukasz N. przebywał już w areszcie, napisał do niej list. Ze względu na treść został on zatrzymany przez prokuraturę. W odczytanym podczas rozprawy piśmie sugerował, że to dziewczyna prowadziła samochód i jest sprawcą wypadku, a on tylko wziął na siebie winę. Kobieta była zdziwiona przedstawionymi informacjami. - To nieprawda - zapewniała. I tłumaczyła, że oskarżony napisał list, bo był urażony tym, że się z nim rozstała.

We wtorek wyjaśnienia przed sądem składali też policjanci, którzy zabezpieczali ślady na miejscu wypadku. - Pracuję w policji od trzech lat i nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem - powiedział jeden z nich, kiedy sędzia zapytał, w jakim stanie była poszkodowana.

Zdarzenie, do którego doszło 22 maja ubiegłego roku na drodze ze Stawigudy do Łańska, wstrząsnęło opinią publiczną. W jadącą rowerem 16-letnią Paulinę uderzył fiat 126p. Zdaniem prokuratury kierowca samochodu celowo zjechał na przeciwległy pas, by trafić w ofiarę.

Jak zeznała przed sądem rowerzystka, gdy prawą stroną twarzy uderzyła w przednią szybę, ta od razu się stłukła, a ona jedną ręką złapała za deskę rozdzielczą, a drugą za miejsce, gdzie szyba była wybita. Oskarżony zepchnął ją z maski, jednak dziewczyna zaczepiła ubraniami o fragment auta. Jak ustalili śledczy Łukasz N. wlókł ją pod samochodem przez kilkaset metrów, a potem odjechał, nie udzieliwszy pomocy.

Oskarżony, który był przesłuchiwany na poprzedniej rozprawie, twierdził, że nie uderzył w dziewczynę celowo, a wypadek wydarzył się, bo zapalając papierosa na chwilę odwrócił wzrok od jezdni. Tłumaczył, że dziewczyna jechała środkiem drogi, jednak nie potwierdzają tego analizy biegłych. Jak mówił, próbował hamować, a pomocy potrąconej nastolatce nie udzielił, bo się przestraszył. Zapewniał, że był wtedy trzeźwy, jednak nie można tego sprawdzić, bo później ukrywał się jeszcze przez dwa dni.

Podczas wtorkowej rozprawy przedstawiony został też film nakręcony przez dziadka poszkodowanej, pokazujący drogę, którą dziewczyna była ciągnięta maluchem i tę, którą przeszła potem, sama szukając pomocy. Obecna na sali rozpraw matka Pauliny, występująca jako oskarżyciel posiłkowy, nie mogła ukryć łez. - Minęło tyle czasu, a ja jeszcze nie mogę pójść i zobaczyć miejsca, gdzie się to wydarzyło - powiedziała. I dodała, że dla oskarżonego chce tylko sprawiedliwego wyroku.

16-letnia Paulina w grudniu przeszła drugą operację plastyczną uszkodzonej w wypadku powieki. Przed dziewczyną jeszcze długie leczenie. Czekają ją m.in. przeszczepy skóry.

Kolejny termin rozprawy sąd wyznaczył na 30 marca.

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów