Nowa atrakcja wodna w głowach urzędników
2010-02-02
, aktualizacja: 02.02.2010 19:55
Władze miasta marzą o tramwaju pływającym po Jeziorze Krzywym
ZOBACZ TAKŻE
- Może pływający tramwaj także na wodach Dadaju (15-02-10, 19:50)
- Co lepsze i ważniejsze: nowa Urania czy nowa plaża (28-01-10, 18:50)
- Mamy budżet na 2010 r. Zagospodarujemy jezioro Krzywe (27-01-10, 18:55)
- Jest wizja brzegów j. Krzywego. Co z niej zostanie? (15-12-09, 18:10)
- Wodny tramwaj ściągnie gości do Olsztyna (19-03-08, 00:00)
Swoją ofertę przedstawił producent statków wycieczkowych. Władze miasta spotkały się z nim kilka dni temu. - Uznaliśmy, że tramwaj wodny to ciekawy projekt, w który możemy wejść. Jeden taki statek pływa już dwa lata w Bydgoszczy po Brdzie. Jest jednocześnie środkiem komunikacji miejskiej oraz atrakcją turystyczną - mówi prezydent Piotr Grzymowicz.
Bydgoski tramwaj jest ekologiczny, bo energię czerpie z baterii słonecznych, pływa maksymalnie z prędkością 12 km na godz., zabiera na pokład do 30 pasażerów, ale jest możliwość kupienia dwukrotnie większej łodzi.
Tramwaj wodny na Jeziorze Krzywym miałby być kolejną - po zagospodarowanych brzegach - atrakcją największego jeziora w Olsztynie. Przypomnijmy, że z przyjętego pod koniec 2009 r. planu zagospodarowania przestrzennego dla tego rejonu wynika, że nad Krzywym mają w końcu powstać deptaki, restauracje, hotele i - co najważniejsze - nowa plaża miejska, mola i przystanie żeglarskie. Sami urzędnicy przyznają, że najwcześniej do realizacji tych planów doszłoby w 2011 r. I wtedy byłaby szansa na uruchomienie tramwaju wodnego. - Na pewno wiele osób chciałoby popłynąć w taki rejs - twierdzi Maciej Rytczak, dyrektor ratuszowej promocji. - Tym bardziej, że bilet nie byłby zbyt drogi, bo cena wyniosłaby 7 zł.
Koszt tramwaju to ok. 2 mln zł. - Z przedstawionych wyliczeń wynika, że zakup [statku] zwróciłby się po pięciu latach - mówi dyrektor Rytczak. - Ciężar sfinansowania tej inwestycji wzięłoby na siebie miasto, lecz zainteresowani tym powinni być również okoliczni restauratorzy i przedstawiciele branży turystycznej. Pasażerowie tramwaju, zwłaszcza uczestnicy zorganizowanych rejsów, na pewno po wycieczce poszliby na posiłek czy poczęstunek do prowadzonych przez nich punktów gastronomicznych.
Jak na razie po Jeziorze Krzywym od kilkudziesięciu lat pływa mały statek wycieczkowy Cyranka zabierający na pokład do 20 osób. Jak przyznaje jego właścicielka, prowadzi ten biznes bardziej dla podtrzymania tradycji niż zarobku. - Bo przy obecnym słabym zainteresowaniu to nie jest rentowne przedsięwzięcie. Wszystko przez to, że turystyka w mieście kuleje. Do zmiany sytuacji potrzebne jest zagospodarowanie brzegów jeziora. To pozwoliłoby funkcjonować nawet kilkudziesięciu takim jednostkom. Nie chcę oceniać pomysłu tramwaju. Przekonają mnie dopiero konkretne działania - stwierdziła właścicielka Cyranki, która mimo trudnej sytuacji zapowiada, że w tym roku w sezonie znów wypłynie na wody jeziora.
Pomysł uruchomienia tramwaju na Jeziorze Krzywym zgłosili dwa lata temu także wodniacy z WOPR-u. - W ten sposób przyciągniemy turystów - podkreślał wtedy Sławomir Gicewicz, prezes olsztyńskiego WOPR. I marzył: - Kto nie chciałby przepłynąć całej trasy, a mamy 22 km linii brzegowej jeziora, mógłby wysiąść na jednym z przystanków, zjeść posiłek w którejś z nadbrzeżnych restauracji, pospacerować lub dalej pojechać rowerem.
Był też pomysł tramwaju pływającego po Łynie. Dwoje radnych kłóciło się nawet o to, kto pierwszy wpadł na ten pomysł.
grzegorz.szydlowski@olsztyn.agora.pl
Bydgoski tramwaj jest ekologiczny, bo energię czerpie z baterii słonecznych, pływa maksymalnie z prędkością 12 km na godz., zabiera na pokład do 30 pasażerów, ale jest możliwość kupienia dwukrotnie większej łodzi.
Tramwaj wodny na Jeziorze Krzywym miałby być kolejną - po zagospodarowanych brzegach - atrakcją największego jeziora w Olsztynie. Przypomnijmy, że z przyjętego pod koniec 2009 r. planu zagospodarowania przestrzennego dla tego rejonu wynika, że nad Krzywym mają w końcu powstać deptaki, restauracje, hotele i - co najważniejsze - nowa plaża miejska, mola i przystanie żeglarskie. Sami urzędnicy przyznają, że najwcześniej do realizacji tych planów doszłoby w 2011 r. I wtedy byłaby szansa na uruchomienie tramwaju wodnego. - Na pewno wiele osób chciałoby popłynąć w taki rejs - twierdzi Maciej Rytczak, dyrektor ratuszowej promocji. - Tym bardziej, że bilet nie byłby zbyt drogi, bo cena wyniosłaby 7 zł.
Koszt tramwaju to ok. 2 mln zł. - Z przedstawionych wyliczeń wynika, że zakup [statku] zwróciłby się po pięciu latach - mówi dyrektor Rytczak. - Ciężar sfinansowania tej inwestycji wzięłoby na siebie miasto, lecz zainteresowani tym powinni być również okoliczni restauratorzy i przedstawiciele branży turystycznej. Pasażerowie tramwaju, zwłaszcza uczestnicy zorganizowanych rejsów, na pewno po wycieczce poszliby na posiłek czy poczęstunek do prowadzonych przez nich punktów gastronomicznych.
Jak na razie po Jeziorze Krzywym od kilkudziesięciu lat pływa mały statek wycieczkowy Cyranka zabierający na pokład do 20 osób. Jak przyznaje jego właścicielka, prowadzi ten biznes bardziej dla podtrzymania tradycji niż zarobku. - Bo przy obecnym słabym zainteresowaniu to nie jest rentowne przedsięwzięcie. Wszystko przez to, że turystyka w mieście kuleje. Do zmiany sytuacji potrzebne jest zagospodarowanie brzegów jeziora. To pozwoliłoby funkcjonować nawet kilkudziesięciu takim jednostkom. Nie chcę oceniać pomysłu tramwaju. Przekonają mnie dopiero konkretne działania - stwierdziła właścicielka Cyranki, która mimo trudnej sytuacji zapowiada, że w tym roku w sezonie znów wypłynie na wody jeziora.
Pomysł uruchomienia tramwaju na Jeziorze Krzywym zgłosili dwa lata temu także wodniacy z WOPR-u. - W ten sposób przyciągniemy turystów - podkreślał wtedy Sławomir Gicewicz, prezes olsztyńskiego WOPR. I marzył: - Kto nie chciałby przepłynąć całej trasy, a mamy 22 km linii brzegowej jeziora, mógłby wysiąść na jednym z przystanków, zjeść posiłek w którejś z nadbrzeżnych restauracji, pospacerować lub dalej pojechać rowerem.
Był też pomysł tramwaju pływającego po Łynie. Dwoje radnych kłóciło się nawet o to, kto pierwszy wpadł na ten pomysł.
grzegorz.szydlowski@olsztyn.agora.pl
- 18 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień


