Czytelnik: Olsztyn nie ma czasu na korki
2009-11-22
, aktualizacja: 22.11.2009 19:59
Smutny obraz sytuacji na olsztyńskich ulicach i propozycję zmian przedstawił czytelnik w liście do "Gazety"
ZOBACZ TAKŻE
- Odliczanie: 3, 2, 1. A potem jazda przez skrzyżowanie (27-11-09, 20:36)
- Sygnalizację wyłączą później. Winni sami kierowcy (19-11-09, 19:26)
W piątkowej "Gazecie" opisaliśmy, że policja złożyła wniosek, by wydłużyć czas pracy sygnalizacji świetlnej na dwóch skrzyżowaniach na Pieczewie i Jarotach, bo doszło tam do kilku kolizji i wypadku. Słowem - zmianom są winni sami kierowcy. Zadaliśmy pytanie, czy policja słusznie poprosiła drogowców o wydłużenie czasu pracy sygnalizacji? Oto jedna z odpowiedzi, którą dostaliśmy od czytelników.
Najgorsi kierowcy są z Olsztyna
"Policji trudno się dziwić, ich celem jest prewencja. Ale temat jazdy olsztyńskich kierowców to już dłuższa historia.
Proponowałbym przeprowadzić w mieście cykliczną zorganizowaną akcję policji (z użyciem wszystkich pojazdów w wideorejestratorami). Wystarczy tydzień. Z całą bezwzględnością łapać przejeżdżających na czerwonym (plaga), wyprzedzających na przejściach (plaga), wjeżdżających na skrzyżowania, choć nie mogą z nich zjechać (plaga) i całą resztę. Zabierać im prawka za punkty, na kursach reedukacyjnych szkolić, pokazywać skutki wypadków. Olsztyńscy kierowcy jeżdżą fatalnie (mieszkam tu od niedawna, przyjechałem z kilka razy większego miasta), najgorzej w Polsce. I nie chcę się tu śmiać z tzw. NOSów czy NILów, bo ci z NO też mają sporo za uszami.
Czasami dzwonię do Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów, pytając o różne absurdy, ale odpowiedzi, jakie dostaję... Światła na Sikorskiego (koło Reala) o godzinie 6.40. Po co? Dzieci nie idą do szkoły, Real nieczynny. Mimo młodego wieku jestem dyrektorem finansowym olsztyńskiego oddziału dużej spółki. Przy okazji biegłym rewidentem (tego tytułu za darmo nikt nie daje). Moja oferta: zastąpię panów dyrektorów MZDiM Gustka i Jaszczuka i zmniejszę korki w mieście - potrzebuję roku. Ale nie sądzę, żeby panowie Gustek i Jaszczuk chcieli zwolnić swoje posady.
Kilka pomysłów
Przekazuję więc kilka recept, które mogą usprawnić ruch w Olsztynie:
a) Sterowanie wlotami. W Trójmieście, skąd przyjechałem czy w Warszawie takich skrzyżowań jest stosunkowo niewiele. One oduczają kierowców myślenia. Jadę później do innego miasta i jestem zagrożeniem, bo się komuś ładuję pod koła. Panowie Gustek i Jaszczuk tłumaczą się, że to redukuje liczbę wypadków i kolizji. Argument oczywiście słuszny. Ale może warto pozwolić na kilka zdarzeń? Głównie są to drobniejsze kolizje. Tak wiem, były i takie gdzie ginęli ludzie, ale jak paru kierowcom przydarzy się taka historia, to potem będą już ostrożniejsi. Dlaczego u nas muszą być te wloty? Bez nich zmiany świateł byłyby znacznie krótsze.
b) Lewoskręty. Muszą być dłuższe. Przykładowo ten z Dworcowej w Żołnierską w kierunku Szpitala Dziecięcego. Jesteśmy wojewódzkim miastem, a tu taki wstyd państwo politycy. Gdzie naszym do prezydenta Szczurka z Gdyni, czy Słoniny z Elbląga. Na nowe światła kasa zawsze się znajdzie.
c) Zatoczki autobusowe. Żeby na głównych ulicach ich nie było (ul. Dworcowa, Sikorskiego, Kościuszki chociażby), to wstyd. Przyjeżdżają tu ludzie z całego województwa, później wracają do siebie i słusznie stwierdzają, że mają obrotniejszych samorządowców.
d) Może warto po prostu zakazać na pewnych skrzyżowaniach skrętów w lewo? Widziałem to w Budapeszcie. Działa doskonale. Skręt w lewo jest jednym z najtrudniejszych manewrów, jakie wykonuje kierowca. To się może wydawać banalna czynność, ale naprawdę jest niebezpieczna. Jeżeli ktoś tego nie potrafi, niech skręci trzy razy w prawo (na następnym skrzyżowaniu) i dojedzie tam gdzie chce. Tym bardziej że kierowcy, skręcając w lewo, blokują niekiedy ruch innym (np. na skrzyżowaniu ul. Kopernika z Mickiewicza, gdzie szybkie skręcenie w lewo ok. godz. 15-16 graniczy z cudem).
e) A jednokierunkowe ulice może jednak też warto zrobić tu i ówdzie?
Inni uciekają Olsztynowi
Te pomysły nie są rewolucyjne. Korków w Olsztynie nie unikniemy, spojrzyjmy z lotu ptaka na układ komunikacyjny miasta i powiedzmy sobie jasno - możemy je tylko zredukować. To są już jednak lata zaniedbań. Pan Małkowski był prezydentem zbyt długo i - okiem człowieka z zewnątrz - fatalnym. Miasta nie stać na dalszy marazm. Nie porównuję Olsztyna do Warszawy czy mojej Gdyni. To nie te pieniądze, nie te możliwości. Ale do miast o porównywalnej wielkości, jak Toruń czy Rzeszów - kto był, ten wie, ile Olsztynowi brakuje. I trzeba te miasta gonić. Szybko. Nie mamy czasu na stanie w korkach. Ale zbyt często w Olsztynie słyszę "tego się nie da", dlatego, szczerze mówiąc, nie rozważam spędzenia tu całego życia. I to jest prawdziwa tragedia tego miasta. Ludzie młodzi, z wizją i pasją, kreatywni, którzy mogą coś dla Olsztyna zrobić, wolą wyjechać i mieszkać tam, gdzie słyszą "OK, zróbmy to".
Skróty i śródtytuły od redakcji
Napisz:
Czy zgadzasz się z listem czytelnika?
Adres:
redakcja@olsztyn.agora.pl
Najgorsi kierowcy są z Olsztyna
"Policji trudno się dziwić, ich celem jest prewencja. Ale temat jazdy olsztyńskich kierowców to już dłuższa historia.
Proponowałbym przeprowadzić w mieście cykliczną zorganizowaną akcję policji (z użyciem wszystkich pojazdów w wideorejestratorami). Wystarczy tydzień. Z całą bezwzględnością łapać przejeżdżających na czerwonym (plaga), wyprzedzających na przejściach (plaga), wjeżdżających na skrzyżowania, choć nie mogą z nich zjechać (plaga) i całą resztę. Zabierać im prawka za punkty, na kursach reedukacyjnych szkolić, pokazywać skutki wypadków. Olsztyńscy kierowcy jeżdżą fatalnie (mieszkam tu od niedawna, przyjechałem z kilka razy większego miasta), najgorzej w Polsce. I nie chcę się tu śmiać z tzw. NOSów czy NILów, bo ci z NO też mają sporo za uszami.
Czasami dzwonię do Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów, pytając o różne absurdy, ale odpowiedzi, jakie dostaję... Światła na Sikorskiego (koło Reala) o godzinie 6.40. Po co? Dzieci nie idą do szkoły, Real nieczynny. Mimo młodego wieku jestem dyrektorem finansowym olsztyńskiego oddziału dużej spółki. Przy okazji biegłym rewidentem (tego tytułu za darmo nikt nie daje). Moja oferta: zastąpię panów dyrektorów MZDiM Gustka i Jaszczuka i zmniejszę korki w mieście - potrzebuję roku. Ale nie sądzę, żeby panowie Gustek i Jaszczuk chcieli zwolnić swoje posady.
Kilka pomysłów
Przekazuję więc kilka recept, które mogą usprawnić ruch w Olsztynie:
a) Sterowanie wlotami. W Trójmieście, skąd przyjechałem czy w Warszawie takich skrzyżowań jest stosunkowo niewiele. One oduczają kierowców myślenia. Jadę później do innego miasta i jestem zagrożeniem, bo się komuś ładuję pod koła. Panowie Gustek i Jaszczuk tłumaczą się, że to redukuje liczbę wypadków i kolizji. Argument oczywiście słuszny. Ale może warto pozwolić na kilka zdarzeń? Głównie są to drobniejsze kolizje. Tak wiem, były i takie gdzie ginęli ludzie, ale jak paru kierowcom przydarzy się taka historia, to potem będą już ostrożniejsi. Dlaczego u nas muszą być te wloty? Bez nich zmiany świateł byłyby znacznie krótsze.
b) Lewoskręty. Muszą być dłuższe. Przykładowo ten z Dworcowej w Żołnierską w kierunku Szpitala Dziecięcego. Jesteśmy wojewódzkim miastem, a tu taki wstyd państwo politycy. Gdzie naszym do prezydenta Szczurka z Gdyni, czy Słoniny z Elbląga. Na nowe światła kasa zawsze się znajdzie.
c) Zatoczki autobusowe. Żeby na głównych ulicach ich nie było (ul. Dworcowa, Sikorskiego, Kościuszki chociażby), to wstyd. Przyjeżdżają tu ludzie z całego województwa, później wracają do siebie i słusznie stwierdzają, że mają obrotniejszych samorządowców.
d) Może warto po prostu zakazać na pewnych skrzyżowaniach skrętów w lewo? Widziałem to w Budapeszcie. Działa doskonale. Skręt w lewo jest jednym z najtrudniejszych manewrów, jakie wykonuje kierowca. To się może wydawać banalna czynność, ale naprawdę jest niebezpieczna. Jeżeli ktoś tego nie potrafi, niech skręci trzy razy w prawo (na następnym skrzyżowaniu) i dojedzie tam gdzie chce. Tym bardziej że kierowcy, skręcając w lewo, blokują niekiedy ruch innym (np. na skrzyżowaniu ul. Kopernika z Mickiewicza, gdzie szybkie skręcenie w lewo ok. godz. 15-16 graniczy z cudem).
e) A jednokierunkowe ulice może jednak też warto zrobić tu i ówdzie?
Inni uciekają Olsztynowi
Te pomysły nie są rewolucyjne. Korków w Olsztynie nie unikniemy, spojrzyjmy z lotu ptaka na układ komunikacyjny miasta i powiedzmy sobie jasno - możemy je tylko zredukować. To są już jednak lata zaniedbań. Pan Małkowski był prezydentem zbyt długo i - okiem człowieka z zewnątrz - fatalnym. Miasta nie stać na dalszy marazm. Nie porównuję Olsztyna do Warszawy czy mojej Gdyni. To nie te pieniądze, nie te możliwości. Ale do miast o porównywalnej wielkości, jak Toruń czy Rzeszów - kto był, ten wie, ile Olsztynowi brakuje. I trzeba te miasta gonić. Szybko. Nie mamy czasu na stanie w korkach. Ale zbyt często w Olsztynie słyszę "tego się nie da", dlatego, szczerze mówiąc, nie rozważam spędzenia tu całego życia. I to jest prawdziwa tragedia tego miasta. Ludzie młodzi, z wizją i pasją, kreatywni, którzy mogą coś dla Olsztyna zrobić, wolą wyjechać i mieszkać tam, gdzie słyszą "OK, zróbmy to".
Skróty i śródtytuły od redakcji
Napisz:
Czy zgadzasz się z listem czytelnika?
Adres:
redakcja@olsztyn.agora.pl
- 23 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kolejne cztery osoby zginęły jednym w wypadku
- Kierowca opla, w którym zginęły 4 osoby ...
- Prezydent tłumaczy się w sprawie lotniska
- Cztery osoby ranne w groźnym wypadku na ...
- Kortowiada: Czy to dobry znak firmowy ...
- Jakie tramwaje dla Olsztyna? Nadal nie wiemy
- Kortowiada. Jak studenci bawili się przez ...


