Cypel na Śniardwach nielegalny. "Rozbierajcie sami"

saw
2009-10-28 , aktualizacja: 28.10.2009 20:07
A A A Drukuj
Właściciel nieruchomości w Nowych Gutach, który wybudował 70-metrowy półwysep wchodzący w jezioro, zrobił to nielegalnie. Czy będzie musiał go rozebrać? - Przepisy nie mogą być łamane, bo to by był zły przykład dla innych - mówi rzecznik Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie.
Cypel jest dobrze urządzony
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Cypel jest dobrze urządzony
ZOBACZ TAKŻE
W miejscu, gdzie jest nasyp, w 1945 roku był falochron. Obecny właściciel działki nad jeziorem brzegi dawnego falochronu umocnił kamieniami, zagospodarował, obsadził roślinami, ustawił stoły i krzesła. - Aby wykonać tego typu budowlę, powinien uzyskać pozwolenie wodnoprawne, a także wystąpić do RZGW z wnioskiem o zawarcie umowy użytkowania gruntów pod wodami, które zostały zajęte. Nic takiego nie zrobił. Skoro nie było pozwoleń, budowla jest nielegalna - mówi rzecznik Dariusz Bogacz. Decyzja, czy będzie musiał cypel rozebrać, zapadnie w najbliższych dniach. - Właściciel nie dopełnił ważnego obowiązku, jakim jest uzyskanie pozwolenia na budowę podobnych obiektów - dodaje rzecznik. - Przepisy nie mogą być łamane, bo to by był zły przykład dla innych.

Właściciel cypla, który nie chce ujawniać swojego nazwiska, powiedział mi, że nawet jeśli decyzja będzie dla niego niekorzystna, to i tak nasypu nie rozbierze. - Jeśli władza będzie chciała go rozbierać, niech znajdzie kogoś, kto to zrobi, bo ja nie mam zamiaru - mówi. I przekonuje, że nie potrzebował żadnych pozwoleń na budowę, a drzewa rosły tam już od dawna. - A kamienie, którymi jest umocniony brzeg? - pytam. - Przyniosła je fala - odpowiedział.

O cyplu na Śniardwach w Nowych Gutach napisaliśmy w połowie października. Mieszkańcy wsi od trzech lat pisali skargi do różnych urzędów, że ich sąsiad bezprawnie buduje półwysep. Bezskutecznie. Nie pomogło nawet to, że inwestycja była prowadzona na terenie Mazurskiego Parku Krajobrazowego. Co prawda właściciel cypla został ukarany przez sąd grzywną w wys. 3 tys. zł za naruszenie linii brzegowej jeziora, ale półwyspu nie zlikwidował. W końcu sprawą zainteresował się Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Giżycku, który przeprowadził kontrolę i sporządził raport, który właśnie trafił do centrali RZGW w Warszawie.



Podziel się

  • 41 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów