Chrońmy dzieła sztuki na elewacjach kamienic na starówce

Tomasz Kurs
2009-10-15 , aktualizacja: 15.10.2009 19:27
A A A Drukuj
Wystarczy podnieść głowę, by zobaczyć, że Stare Miasto to galeria sztuki stworzona przez znakomitych artystów. - Zostawili interesujące dzieła, które warto chronić - mówi historyk sztuki Andrzej Rzempołuch
Nowy szyld zasłonił kolejną dekorację na kamienicy w południowej pierzei Rynku
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Nowy szyld zasłonił kolejną dekorację na kamienicy w południowej pierzei Rynku
Dekorowaniem budynków, które zostały odbudowane na Starym Mieście w latach 50., zajęli się doskonali olsztyńscy plastycy: Andrzej Samulowski, Hieronim Skurpski, Eugeniusz Kochanowski, Henryk Oszczakiewicz, Maria Szymańska. - Odnajdujemy tu dwie kategorie dzieł. Pierwsza to kreacja autorska dotycząca najczęściej spojrzenia na kulturę ludową. Liczyła się też ich wymowa propagandowa i pokazanie warmińskości Olsztyna - mówi Andrzej Rzempołuch. - Druga to przedstawienia czysto geometryczne, pełniące rolę dekoracyjnego wypełnienia.

Nad barem Staromiejskim są prządki, a nieco niżej mężczyzna pracujący przy kole garncarskim. Patrząc w stronę restauracji Staromiejska, dostrzeżemy zupełnie inne sgraffita. Są tu nawiązania do konsumpcji, zastawionych stołów itd. To sztuka zupełnie wówczas nowoczesna, w której można się doszukać maniery nieco podobnej do Picassa. Na ścianie nad wejściem pod arkady przy ul. Staromiejskiej są trzy smukłe postacie nieco podobne do marionetek, a nad tzw. kamienicą burmistrza odnajdziemy zupełnie inny rodzaj ozdób - wykonane w kamieniu sylwetki, wśród których można doszukiwać się rybaka czy myśliwego. - Patrząc na nie, przychodzą na myśl szkice Hieronima Skurpskiego. Niestety, w wielu przypadkach trudno nawet określić, kto był autorem samego dzieła lub projektu - mówi Rzempołuch. - Brakuje kompletnego opracowania, które wskazywałoby jednoznacznie na autorstwo poszczególnych sgraffitów i ozdób. Dlatego warto dotrzeć do archiwów i dokumentacji, a także do ludzi, którzy jeszcze pamiętają, jak powstawały te dzieła.

Podpowiedzią stają się inicjały autorów pod niektórymi udekorowanymi przez nich ścianami. Na przykład budynek kina Awangarda ozdobili Eugeniusz Kochanowski (EK) i Bolesław Wolski (BW). Autorami dekoracji na narożnej kamienicy przy Rynku i ul. Zamkowej byli Henryk Oszczakiewicz, Maria Szymańska i Eugeniusz Kochanowski.

Ozdoby na budynkach nawiązywały do ich funkcji. Stąd nad restauracją są sceny z potrawami, nad apteką wąż Eskulapa, a na kamienicy należącej do rzemieślników odnajdziemy symboliczne przedstawienia dotyczące takich fachów jak ślusarstwo czy stolarstwo. - Wówczas sądzono, że raz przypisana funkcja nigdy się nie zmieni - wyjaśnia Andrzej Rzempołuch.

Niestety część sgraffitów przepadła. Tak się stało w przypadku kamienic sąsiadujących z restauracją Staromiejską. - Także w czasie remontu dawnego ratusza usunięto sgraffita wykonane przez Andrzeja Samulowskiego. Szkoda, że nie udało się ich zachować - ubolewa Andrzej Rzempołuch. - Dlatego trzeba znaleźć sposób na ochronę i konserwować te, które jeszcze ocalały. Warto też stworzyć opracowanie im poświęcone, a także przewodnik po tych wyjątkowych dziełach sztuki.

Niestety, na razie możemy "podziwiać" w sgraffitach kolejne dziury robione do mocowania szyldów, które zostają, nawet gdy reklamy już nie ma. Coraz więcej ozdób na elewacjach jest też zasłanianych zupełnie. Inna sprawa, że tynki się sypią i płowieją kolory dekoracji. Historycy sztuki wspominają też z tęsknotą czasy, gdy na Starym Mieście zamiast szpetnych reklam królowały eleganckie neony (jeden wciąż jest na rogu kamienicy, w której jest Gobelin). Dzisiaj trudno nawet o kolorowe zdjęcia, na których można by zobaczyć, jak wyglądały w pełnej krasie.

Apel "Gazety"

W ubiegłym tygodniu zaapelowaliśmy do urzędników o wpisanie do rejestru zabytków kamienic Starego Miasta. Dzięki temu ich właściciele mogliby się ubiegać o fundusze na renowację budynków, ale pozwoliłoby to również zabezpieczyć przed zniszczeniem dzieła artystów i architektów, którzy odbudowywali starówkę po zniszczeniach wojennych. Wpisanie starówki do rejestru zabytków umożliwiłoby też zlikwidowanie pstrokatych reklamy i billboardów, które szpecą elewacje większości staromiejskich budynków.

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów