"Gazeta" apeluje: czas, by zadbać o starówkę
2009-10-04
, aktualizacja: 04.10.2009 19:36
Olsztyńskie Stare Miasto to znakomity przykład powojennej odbudowy, ale tylko kilkanaście z dziesiątków staromiejskich kamienic jest w rejestrze zabytków. "Gazeta" apeluje: już czas, by także pozostałe otoczyć ochroną. To się opłaci i właścicielom kamienic, i miastu
ZOBACZ TAKŻE
- Dla miasta wyburzyć zabytek to najłatwiejsze (17-08-09, 20:43)
- Starówka? Tu też może być pięknie (10-12-09, 19:24)
- Mamy już Stare Miasto. Więcej starówek nie potrzebujemy (03-12-09, 19:34)
- Osiem powodów, by lepiej zadbać o Stare Miasto (19-11-09, 19:07)
- Chrońmy lepiej starówkę: Średniowiecze i współczesność (05-11-09, 19:04)
- Apel "Gazety": Ochrońmy całe Stare Miasto. Bo warto (22-10-09, 19:36)
- Studnia lepsza od auta. Ale czy kierowcy o tym wiedzą? (21-10-09, 19:16)
- Chrońmy dzieła sztuki na elewacjach kamienic na starówce (15-10-09, 19:05)
- Tak wygląda Stare Miasto w oczach przedsiębiorcy (08-10-09, 18:08)
- Stare Miasto powstało jak Feniks z popiołów (06-10-09, 20:34)
- Szersza droga czy zabytek. Co ważniejsze? (02-07-09, 18:52)
- "Zaniedbane zabytki powinno zabierać państwo" (29-05-09, 20:10)
Coraz więcej ludzi dostrzega wyjątkowość odbudowanych 50 lat temu budynków. Znajdziemy tu nie tylko jednorodną architekturę, ale także detale, których próżno szukać na współczesnych budynkach, wśród nich scenki rodzajowe zdobiące elewacje, najczęściej o tematyce regionalnej, wykonane w technice sgraffito. Twórcami tych ozdób byli znani olsztyńscy artyści Ryszard Wachowski, Hieronim Skurpski czy Andrzej Samulowski. Zestawienie architektury nawiązującej do neobaroku i wykonanych w latach powojennych zdobień stanowi o oryginalności olsztyńskiej starówki. Historyk Wiktor Knercer: - Wielu fachowców wręcz z zachwytem wyraża się o naszym Starym Mieście. Są tu dzieła wybitnych artystów, obiekty o bardzo ciekawej myśli architektonicznej.
Niestety, na naszych oczach odpadają tynki i sypią się mury Starego Miasta. Nierzadkie są przypadki, że ktoś w elewację udekorowaną sgraffito wkręci hak, żeby przymocować baner lub zasłoni cenne zdobienia reklamą. Jest to możliwe, bo tylko niewielka część kamienic jest wpisana do rejestru zabytków. Reszta jest chroniona od 1957 roku jako tzw. układ urbanistyczny. Ale taka forma ochrony nie daje takiej pewności jak wpisanie do rejestru, w dodatku jest różnie interpretowana nawet przez Ministerstwo Kultury, co wykorzystują właściciele cennych obiektów.
Co prawda można by w planie zagospodarowania przestrzennego dla rejonu Starego Miasta umieścić dokładne zapisy dotyczące poszczególnych budynków - jak powinny wyglądać, co podlega ochronie, a czego nie można zmieniać, jednak miejscy planiści od lat argumentują, że nie ma potrzeby tworzyć planu dla zagospodarowanego już terenu. W dodatku życie pokazuje, że to też nie jest wystarczające dla ochrony obiektów historycznych.
Dlatego "Gazeta" apeluje: wpiszmy całe Stare Miasto do rejestru zabytków. To pozwoli obronić kamienice przed zniszczeniem i nieprzemyślanymi modernizacjami. - O zabytku myślimy już nie tylko w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ale także jako o pamiątce przeszłości. Skoro samochody z lat 70. są uznawane za zabytkowe, to dlaczego odmawiać tego tym kamienicom? Wykonany po wojnie pomnik dłuta Dunikowskiego [popularne "szubienice" ku czci Armii Czerwonej - red.] jest w rejestrze, więc także staromiejskie kamienice na wpis zasługują - uważa Andrzej Rzempołuch, historyk sztuki, autor książki o architekturze i urbanistyce Olsztyna. - To nie przypadek, że odbudowujący Stare Miasto po wojnie nadali mu zwartą formę o jasnym wyrazie. Występuje tu znakomita dekoracja, ornament, antropomorficzne przedstawienia, stiuki oraz elewacje jak obrazy. Konieczność ich ochrony jest oczywista.
Dr Jan Salm z Politechniki Łódzkiej, znawca architektury Prus Wschodnich dodaje: - Pionierska odbudowa z lat 50. powinna znaleźć się w rejestrze. To świadectwo ówczesnej myśli urbanistycznej. Oczywiście ochrona nie powinna być aż tak restrykcyjna jak w przypadku chociażby obiektów secesyjnych i mogłaby obejmować na przykład stolarkę i elewację.
Podobnie jak Salm wypowiada się miejski konserwator zabytków Anna Juszczyszyn. Jednak zamiast wpisywać do rejestru każdy budynek po kolei, jest zwolenniczką, by umieścić w nim cały zespół budowlany starówki. - To według mnie najodpowiedniejsze wyjście - dodaje Juszczyszyn.
Cenny obiekt można wpisać do rejestru na dwa sposoby: albo zrobi to wojewódzki konserwator zabytków z własnej inicjatywy, albo wystąpi o to właściciel kamienicy. Ten drugi jest o tyle lepszy, że daje większe nadzieję na ochronę budynku - łatwiej przekonać właściciela do dbania o zabytek niż go do tego zmuszać. Gdy rozmawialiśmy z konserwatorami i pytaliśmy, dlaczego staromiejskie kamienice nie zostały dotychczas wpisane do rejestru, mówili, że do niedawna dominowało przekonanie, że jest na to za wcześnie. Poza tym cały czas liczyli, że uda się znaleźć inną skuteczną metodę ochrony, np. ratusz przyjmie dobry plan zagospodarowania. Nic takiego się nie stało.
Zanim Stare Miasto będzie lepiej chronione konieczne jest pokazanie właścicielom budynków korzyści z umieszczenia kamienicy w rejestrze. Najważniejszą jest możliwość ubiegania się o dotacje miejskie i fundusze europejskie na ratowanie zabytków. Teraz ratusz nie może dofinansować remontu elewacji niezabytkowych obiektów. Traci przez to też miasto, bo odrapane elewacje pokazują Olsztyn ze złej strony. - Warto poruszyć tę sprawę na spotkaniu, które mamy mieć z konserwatorami. Jeśli rzeczywiście będzie to takie korzystne, podejmiemy ten temat - mówi Andrzej Goździewski, przewodniczący stowarzyszenia Starówka Razem, skupiającego właścicieli i przedsiębiorców działających na Starym Mieście.
Niestety, na naszych oczach odpadają tynki i sypią się mury Starego Miasta. Nierzadkie są przypadki, że ktoś w elewację udekorowaną sgraffito wkręci hak, żeby przymocować baner lub zasłoni cenne zdobienia reklamą. Jest to możliwe, bo tylko niewielka część kamienic jest wpisana do rejestru zabytków. Reszta jest chroniona od 1957 roku jako tzw. układ urbanistyczny. Ale taka forma ochrony nie daje takiej pewności jak wpisanie do rejestru, w dodatku jest różnie interpretowana nawet przez Ministerstwo Kultury, co wykorzystują właściciele cennych obiektów.
Co prawda można by w planie zagospodarowania przestrzennego dla rejonu Starego Miasta umieścić dokładne zapisy dotyczące poszczególnych budynków - jak powinny wyglądać, co podlega ochronie, a czego nie można zmieniać, jednak miejscy planiści od lat argumentują, że nie ma potrzeby tworzyć planu dla zagospodarowanego już terenu. W dodatku życie pokazuje, że to też nie jest wystarczające dla ochrony obiektów historycznych.
Dlatego "Gazeta" apeluje: wpiszmy całe Stare Miasto do rejestru zabytków. To pozwoli obronić kamienice przed zniszczeniem i nieprzemyślanymi modernizacjami. - O zabytku myślimy już nie tylko w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ale także jako o pamiątce przeszłości. Skoro samochody z lat 70. są uznawane za zabytkowe, to dlaczego odmawiać tego tym kamienicom? Wykonany po wojnie pomnik dłuta Dunikowskiego [popularne "szubienice" ku czci Armii Czerwonej - red.] jest w rejestrze, więc także staromiejskie kamienice na wpis zasługują - uważa Andrzej Rzempołuch, historyk sztuki, autor książki o architekturze i urbanistyce Olsztyna. - To nie przypadek, że odbudowujący Stare Miasto po wojnie nadali mu zwartą formę o jasnym wyrazie. Występuje tu znakomita dekoracja, ornament, antropomorficzne przedstawienia, stiuki oraz elewacje jak obrazy. Konieczność ich ochrony jest oczywista.
Dr Jan Salm z Politechniki Łódzkiej, znawca architektury Prus Wschodnich dodaje: - Pionierska odbudowa z lat 50. powinna znaleźć się w rejestrze. To świadectwo ówczesnej myśli urbanistycznej. Oczywiście ochrona nie powinna być aż tak restrykcyjna jak w przypadku chociażby obiektów secesyjnych i mogłaby obejmować na przykład stolarkę i elewację.
Podobnie jak Salm wypowiada się miejski konserwator zabytków Anna Juszczyszyn. Jednak zamiast wpisywać do rejestru każdy budynek po kolei, jest zwolenniczką, by umieścić w nim cały zespół budowlany starówki. - To według mnie najodpowiedniejsze wyjście - dodaje Juszczyszyn.
Cenny obiekt można wpisać do rejestru na dwa sposoby: albo zrobi to wojewódzki konserwator zabytków z własnej inicjatywy, albo wystąpi o to właściciel kamienicy. Ten drugi jest o tyle lepszy, że daje większe nadzieję na ochronę budynku - łatwiej przekonać właściciela do dbania o zabytek niż go do tego zmuszać. Gdy rozmawialiśmy z konserwatorami i pytaliśmy, dlaczego staromiejskie kamienice nie zostały dotychczas wpisane do rejestru, mówili, że do niedawna dominowało przekonanie, że jest na to za wcześnie. Poza tym cały czas liczyli, że uda się znaleźć inną skuteczną metodę ochrony, np. ratusz przyjmie dobry plan zagospodarowania. Nic takiego się nie stało.
Zanim Stare Miasto będzie lepiej chronione konieczne jest pokazanie właścicielom budynków korzyści z umieszczenia kamienicy w rejestrze. Najważniejszą jest możliwość ubiegania się o dotacje miejskie i fundusze europejskie na ratowanie zabytków. Teraz ratusz nie może dofinansować remontu elewacji niezabytkowych obiektów. Traci przez to też miasto, bo odrapane elewacje pokazują Olsztyn ze złej strony. - Warto poruszyć tę sprawę na spotkaniu, które mamy mieć z konserwatorami. Jeśli rzeczywiście będzie to takie korzystne, podejmiemy ten temat - mówi Andrzej Goździewski, przewodniczący stowarzyszenia Starówka Razem, skupiającego właścicieli i przedsiębiorców działających na Starym Mieście.
- 15 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




