Śmiech przez deszcz, udany wieczór z humorem
2009-08-30
, aktualizacja: 30.08.2009 18:00
Kiedy Andrus jest na scenie, to pioruny biją w ziemię - nawiązywał Michał Gawliński z Neo-Nówki do ubiegłorocznego oberwania chmury. W sobotę znów lało, ale aura nie była w stanie zepsuć świetnej zabawy.
ZOBACZ TAKŻE
- Artur Andrus i Grupa Rafała Kmity w alei gwiazd (22-08-10, 18:22)
- Warmińska stolica żartu zaprasza na wieczory humoru (18-08-10, 17:01)
To już zaczyna być tradycją. Tak jak niemal zawsze pada podczas olsztyńskiej Kortowiady, tak należy spodziewać się ulewy na koncercie galowym Lidzbarskich Wieczorów Humoru i Satyry. I nie ma znaczenia, że trzy dni przed i dzień po była piękna, słoneczna pogoda. W ubiegłym roku nawałnica była tak duża, że po raz pierwszy w historii organizatorzy musieli przerwać koncert. Nawet słynącego ze spokoju Artura Andrusa, który prowadził wówczas galę, skutecznie przegonił piorun uderzając w pobliżu sceny.
Widzowie, jak się okazuje, są doskonale przygotowani na taką okoliczność. Oto siedem atrybutów, które jak zaobserwowałem, w dobrym nastroju pozwoli przetrwać niesprzyjającą pogodę: 1. Parasol - niczym miecz dla rycerza, podstawowe narzędzie do walki z żywiołem; 2. Foliowy płaszcz przeciwdeszczowy - to zbroja naszych wojowników; 3. Reklamówka, stara gazeta lub koc - skutecznie ochroni krzesło, kiedy komuś przyjdzie do głowy wstać ze swojego miejsca, a potem na nie wrócić; 4. Płachta folii - osłoni nogi, gdy nadmiar deszczówki zacznie spływać z parasoli; 5. Termos lub piersiówka - odrobina rozgrzewającego napoju nie była czymś niezwykłym w takich warunkach; 6. Telefon komórkowy - a w książce numer do Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Białymstoku. "Zawodowcy" szybko dowiedzieli się, na ile minut walki z żywiołem muszą się przygotować; 7. Ciuchy na przebranie w samochodzie lub u znajomych mieszkających w pobliżu - w przypadku nawałnicy warto zorganizować sobie bazę, gdzie są suche skarpety, czy koszulka na zmianę.
- W przyszłym roku do każdego biletu będziemy chyba obowiązkowo dodawać foliowe płaszcze przeciwdeszczowe - mówi z lekkim uśmiechem, ale jednak rozczarowana pogodą Jolanta Adamczyk, szefowa Lidzbarskiego Domu Kultury. I tłumaczy: - Nie trzeba będzie przynosić parasoli, bo rozłożone utrudniają oglądanie widowiska.
Na szczęście to artyści, a nie deszcz byli bohaterami tej imprezy. Najpierw zaprezentowali się laureaci trzydniowych zmagań "O Złotą Szpilkę".- Jeszcze nigdy w swojej karierze nie byłem na turnieju o tak wyrównanym poziomie - mówił Jacek Fedorowicz, przewodniczący jury. Oceniający byli pod takim wrażeniem, że postanowili wyróżnić lub przyznać choć skromny prezent każdemu (!) z czternastu kabaretów. Grand prix i nagrodę publiczności otrzymały Nowaki z Zielonej Góry. Ich skecze były spójne, dobrze zagrane i co najważniejsze zabawne.
Nie zabrakło chwili zadumy podczas programu z okazji 50-lecia Kabaretu Starszych Panów. Andrzej Poniedzielski, który z Magdą Umer prowadził ten blok, zachwycał widzów swoimi refleksjami. A Zbigniew Zamachowski skutecznie czarował damską część widowni śpiewając słynne piosenki. Zmarznięta już odrobinę publiczność kręciła się jednak za każdym razem, gdy jakiś utwór legendarnych twórców wykonywał chór. Widzowie traktowali ten punkt programu, jak przerwę na reklamę i niektórzy po prostu wychodzili zwiedzać punkty gastronomiczne. Reżyserzy widowiska powinni byli chyba przewidzieć, że nie każdy program, który sprawdza się w sali filharmonii lub teatru, można przenieść w plener.
Ostatnia część wieczoru, Kabaretowa Noc Pod Gwiazdami, była jednak prawdziwym show. Program w konwencji wiadomości telewizyjnych z rozmachem godnym mistrzów dobrej zabawy prowadzili Roman Żurek i Radek Bielecki z Neo-Nówki. Na scenie pojawili się również Kabaret Moralnego Niepokoju i Paranienormalni. Trudno o lepsze zestawienie. W amfiteatrze co chwila słychać więc było salwy śmiechu. Publiczność bawiła się tym lepiej, że Radek Bielecki pochodzi z Lidzbarka Warmińskiego. I zapewne dzięki niemu, nie zabrakło nawiązań do lokalnych uwarunkowań, tak lubianych przez każdą publiczność. Za swoją skromność i przywiązanie do rodzinnego miasta (podobnie jak Andrzej Andrzejewski, który w piątek z powodzeniem zaprezentował się w widowisku "Goło i wesoło") jest uwielbiany przez widzów. Tylko on mógł poderwać z ławek publiczność, która przy finałowej piosence podziwiała pokaz sztucznych ogni. To było widowisko godne 30., jubileuszowych urodzin Lidzbarskich Wieczorów Humoru i Satyry.
Widzowie, jak się okazuje, są doskonale przygotowani na taką okoliczność. Oto siedem atrybutów, które jak zaobserwowałem, w dobrym nastroju pozwoli przetrwać niesprzyjającą pogodę: 1. Parasol - niczym miecz dla rycerza, podstawowe narzędzie do walki z żywiołem; 2. Foliowy płaszcz przeciwdeszczowy - to zbroja naszych wojowników; 3. Reklamówka, stara gazeta lub koc - skutecznie ochroni krzesło, kiedy komuś przyjdzie do głowy wstać ze swojego miejsca, a potem na nie wrócić; 4. Płachta folii - osłoni nogi, gdy nadmiar deszczówki zacznie spływać z parasoli; 5. Termos lub piersiówka - odrobina rozgrzewającego napoju nie była czymś niezwykłym w takich warunkach; 6. Telefon komórkowy - a w książce numer do Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Białymstoku. "Zawodowcy" szybko dowiedzieli się, na ile minut walki z żywiołem muszą się przygotować; 7. Ciuchy na przebranie w samochodzie lub u znajomych mieszkających w pobliżu - w przypadku nawałnicy warto zorganizować sobie bazę, gdzie są suche skarpety, czy koszulka na zmianę.
- W przyszłym roku do każdego biletu będziemy chyba obowiązkowo dodawać foliowe płaszcze przeciwdeszczowe - mówi z lekkim uśmiechem, ale jednak rozczarowana pogodą Jolanta Adamczyk, szefowa Lidzbarskiego Domu Kultury. I tłumaczy: - Nie trzeba będzie przynosić parasoli, bo rozłożone utrudniają oglądanie widowiska.
Na szczęście to artyści, a nie deszcz byli bohaterami tej imprezy. Najpierw zaprezentowali się laureaci trzydniowych zmagań "O Złotą Szpilkę".- Jeszcze nigdy w swojej karierze nie byłem na turnieju o tak wyrównanym poziomie - mówił Jacek Fedorowicz, przewodniczący jury. Oceniający byli pod takim wrażeniem, że postanowili wyróżnić lub przyznać choć skromny prezent każdemu (!) z czternastu kabaretów. Grand prix i nagrodę publiczności otrzymały Nowaki z Zielonej Góry. Ich skecze były spójne, dobrze zagrane i co najważniejsze zabawne.
Nie zabrakło chwili zadumy podczas programu z okazji 50-lecia Kabaretu Starszych Panów. Andrzej Poniedzielski, który z Magdą Umer prowadził ten blok, zachwycał widzów swoimi refleksjami. A Zbigniew Zamachowski skutecznie czarował damską część widowni śpiewając słynne piosenki. Zmarznięta już odrobinę publiczność kręciła się jednak za każdym razem, gdy jakiś utwór legendarnych twórców wykonywał chór. Widzowie traktowali ten punkt programu, jak przerwę na reklamę i niektórzy po prostu wychodzili zwiedzać punkty gastronomiczne. Reżyserzy widowiska powinni byli chyba przewidzieć, że nie każdy program, który sprawdza się w sali filharmonii lub teatru, można przenieść w plener.
Ostatnia część wieczoru, Kabaretowa Noc Pod Gwiazdami, była jednak prawdziwym show. Program w konwencji wiadomości telewizyjnych z rozmachem godnym mistrzów dobrej zabawy prowadzili Roman Żurek i Radek Bielecki z Neo-Nówki. Na scenie pojawili się również Kabaret Moralnego Niepokoju i Paranienormalni. Trudno o lepsze zestawienie. W amfiteatrze co chwila słychać więc było salwy śmiechu. Publiczność bawiła się tym lepiej, że Radek Bielecki pochodzi z Lidzbarka Warmińskiego. I zapewne dzięki niemu, nie zabrakło nawiązań do lokalnych uwarunkowań, tak lubianych przez każdą publiczność. Za swoją skromność i przywiązanie do rodzinnego miasta (podobnie jak Andrzej Andrzejewski, który w piątek z powodzeniem zaprezentował się w widowisku "Goło i wesoło") jest uwielbiany przez widzów. Tylko on mógł poderwać z ławek publiczność, która przy finałowej piosence podziwiała pokaz sztucznych ogni. To było widowisko godne 30., jubileuszowych urodzin Lidzbarskich Wieczorów Humoru i Satyry.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kolejne cztery osoby zginęły jednym w wypadku
- Kierowca opla, w którym zginęły 4 osoby ...
- Cztery osoby ranne w groźnym wypadku na ...
- Prezydent tłumaczy się w sprawie lotniska
- Kortowiada: Czy to dobry znak firmowy ...
- Jakie tramwaje dla Olsztyna? Nadal nie wiemy
- Kortowiada. Jak studenci bawili się przez ...




