Ratusz chce zburzyć spalone zabytkowe koszary
2009-08-16
, aktualizacja: 17.08.2009 09:18
Wojewódzki konserwator zabytków chce, żeby miasto zachowało ocalone z pożaru zabytkowe stajnie przy Gietkowskiej. Ratusz wolał jednak odwołać się do ministra kultury i sprawdzić, czy spalonej części budynku nie można zburzyć
ZOBACZ TAKŻE
- Ostróda z nagrodą za renowację, a u nas zabytki się sypią (26-04-10, 18:32)
- Zabytkowe budynki z dobudowanymi... balkonami (20-09-09, 18:30)
- Dla miasta wyburzyć zabytek to najłatwiejsze (17-08-09, 20:43)
- Z ubezpieczycielem do sądu za pożar koszar (09-07-10, 18:35)
- Nie dowiemy się, kto podpalił zabytkowe koszary (06-05-10, 18:20)
- Idźmy na zwiedzanie zanim spalą się kolejne zabytki (02-03-10, 19:44)
- Zabytek poszedł z ogniem. I co dalej? (01-03-10, 18:56)
- Zgroza: zabytkowe koszary kawalerii znowu w ogniu (27-02-10, 10:17)
- Ratusz planuje odbudowę spalonej stajni (05-10-09, 19:50)
- Stuletni błąd, Wzgórze Soja zamiast Góry Sowiej (19-08-09, 18:07)
- Ratusz zbroi koszary (14-07-09, 20:21)
- Wartownia - mały budynek, wielki problem (07-07-09, 20:37)
Chodzi o częściowo spalony zabytkowy obiekt tzw. stajni oficerskich z 1886 r. przy Gietkowskiej. Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków zwrócił się do Zakładu Lokali i Budynków Komunalnych o sprawdzenie, czy istnieje możliwość zachowania ścian, które ocalały po majowym pożarze. Płomienie spowodowały zawalenie się dobudówki wzniesionej w latach 30. XX w., a pozostałe części budynku zostały uszkodzone.
Według miejskich urzędników, o ile dwa pierwsze segmenty budynku można nadal eksploatować, to konstrukcja pozostałych została osłabiona na tyle, że jej pozostawienie nie będzie możliwe. - Nasze zastrzeżenia dotyczą możliwości wykonania prac remontowych w tzw. częściach C i D. Z przygotowanej dla nas ekspertyzy wynika, że utraciły one wytrzymałość - wyjaśnia Zbigniew Karpowicz, dyrektor ZLiBK.
O tym, że ściany można zachować, przekonany jest jednak Jacek Strużyński. - Trzeba zrobić kolejną ekspertyzę. Wiele ceglanych budowli, choćby katedra we Fromborku, przeżywało potężne pożary i nadal stoją - mówi architekt specjalizujący się w obiektach zabytkowych. - Poza tym są możliwości wzmacniania takich ścian. Uważam, że dobry gospodarz powinien dbać o to, żeby w możliwie dużym stopniu ocalić zabytkowy charakter obiektu.
Jeśli odwołanie ZLiBK zostanie rozpatrzone pozytywnie, wówczas miasto będzie mogło wyburzyć część budynku. Co tak naprawdę chcą osiągnąć urzędnicy i jakie mają plany co do obiektu? Tego na razie się nie dowiemy. - Zwrócę się do władz miasta, by zdecydowały, co dalej robić - wyjaśnia Karpowicz.
Decyzje dotyczące tego i innych obiektów przy Gietkowskiej mają zależeć od opinii Ministerstwa Kultury oraz efektów analizy dotyczącej dalszego funkcjonowania koszar. Ma ona wskazać, jakie funkcje powinny pełnić obiekty na tzw. Wzgórzu Soja. Wiele wskazuje na to, że mogą to być usługi związane z rozrywką dla mieszkańców.
Miłośnicy zabytków są jednak zaniepokojeni, bo oczekiwanie na odpowiedź z ministerstwa może potrwać nawet ponad rok. Po tak długim czasie zostawione ściany samym sobie mogą rzeczywiście nadawać się tylko do rozbiórki.
- Nie zmienia to faktu, że chcemy poznać opinię ministerstwa. Są przykłady, że odpowiadało ono dość szybko. Tak. było np. w przypadku kamienicy przy ul. Mochnackiego [ministerstwo odpowiedziało po kilku miesiącach - red.] - przypomina Halina Zaborowska-Boruch, wiceprezydent Olsztyna.
Powoływanie się na ten przykład jest jednak o tyle niefortunne, bo w tamtym przypadku minister kultury zgodził się na wykreślenie kamienicy z rejestru zabytków, choć właściciel wcześniej kupił ją od miasta z bonifikatą przysługującą nabywcom obiektów historycznych. Pozostałości budynku zostały wyburzone.
Czyżby podobny los czekał stajnie oficerskie? - Prawdziwą stratę poniesiemy wtedy, gdy wydana zostanie decyzja o rozbiórce wypalonych części stajni. Jeżeli teraz nie powstrzymamy destrukcji zabytkowego zespołu, będzie ona postępowała dalej - uważa Rafał Bętkowski, autor książki "Olsztyn jakiego nie znacie". - Władze miasta dotychczas nie działały w interesie zabytków. Potrafiły tylko oprotestowywać decyzje konserwatora i składać od nich odwołania, same nie potrafiąc niczego skutecznie załatwić. Przykładem może być nigdy niewprowadzony w życie projekt "Wzgórza Soja", na który wydano publiczne pieniądze. Uważam, że władze miasta powinny wreszcie pokazać, że leży im na sercu los dziedzictwa kulturowego Olsztyna.
Koszary przy Gietkowskiej - czyli historia niemocy
1991 - pożar ujeżdżalni, obiekt zostaje rozebrany.
2000 - koszary zostają wpisane do rejestru zabytków
2005 - powstaje koncepcja "miasteczka artystycznego" na wzgórzu Soja.
2007 - miasto rezygnuje z opracowanych planów, a wiceprezydent Tomasz Głażewski zapowiada opracowanie nowej koncepcji zagospodarowania obiektów
2008 - wojewódzki urząd ochrony zabytków kontroluje koszary. Okazuje się, że niektóre obiekty są w opłakanym stanie. Pod groźbą mandatów miasto zostało zmuszone do zabezpieczenia jednego z opuszczonych budynków.
2009 - pożar obiektu przy Gietkowskiej 10, - jednego z najcenniejszych i najlepiej zachowanych w całym zespole koszarowym. Władze zapowiadają opracowanie kolejnej koncepcji zagospodarowania koszar...
Według miejskich urzędników, o ile dwa pierwsze segmenty budynku można nadal eksploatować, to konstrukcja pozostałych została osłabiona na tyle, że jej pozostawienie nie będzie możliwe. - Nasze zastrzeżenia dotyczą możliwości wykonania prac remontowych w tzw. częściach C i D. Z przygotowanej dla nas ekspertyzy wynika, że utraciły one wytrzymałość - wyjaśnia Zbigniew Karpowicz, dyrektor ZLiBK.
O tym, że ściany można zachować, przekonany jest jednak Jacek Strużyński. - Trzeba zrobić kolejną ekspertyzę. Wiele ceglanych budowli, choćby katedra we Fromborku, przeżywało potężne pożary i nadal stoją - mówi architekt specjalizujący się w obiektach zabytkowych. - Poza tym są możliwości wzmacniania takich ścian. Uważam, że dobry gospodarz powinien dbać o to, żeby w możliwie dużym stopniu ocalić zabytkowy charakter obiektu.
Jeśli odwołanie ZLiBK zostanie rozpatrzone pozytywnie, wówczas miasto będzie mogło wyburzyć część budynku. Co tak naprawdę chcą osiągnąć urzędnicy i jakie mają plany co do obiektu? Tego na razie się nie dowiemy. - Zwrócę się do władz miasta, by zdecydowały, co dalej robić - wyjaśnia Karpowicz.
Decyzje dotyczące tego i innych obiektów przy Gietkowskiej mają zależeć od opinii Ministerstwa Kultury oraz efektów analizy dotyczącej dalszego funkcjonowania koszar. Ma ona wskazać, jakie funkcje powinny pełnić obiekty na tzw. Wzgórzu Soja. Wiele wskazuje na to, że mogą to być usługi związane z rozrywką dla mieszkańców.
Miłośnicy zabytków są jednak zaniepokojeni, bo oczekiwanie na odpowiedź z ministerstwa może potrwać nawet ponad rok. Po tak długim czasie zostawione ściany samym sobie mogą rzeczywiście nadawać się tylko do rozbiórki.
- Nie zmienia to faktu, że chcemy poznać opinię ministerstwa. Są przykłady, że odpowiadało ono dość szybko. Tak. było np. w przypadku kamienicy przy ul. Mochnackiego [ministerstwo odpowiedziało po kilku miesiącach - red.] - przypomina Halina Zaborowska-Boruch, wiceprezydent Olsztyna.
Powoływanie się na ten przykład jest jednak o tyle niefortunne, bo w tamtym przypadku minister kultury zgodził się na wykreślenie kamienicy z rejestru zabytków, choć właściciel wcześniej kupił ją od miasta z bonifikatą przysługującą nabywcom obiektów historycznych. Pozostałości budynku zostały wyburzone.
Czyżby podobny los czekał stajnie oficerskie? - Prawdziwą stratę poniesiemy wtedy, gdy wydana zostanie decyzja o rozbiórce wypalonych części stajni. Jeżeli teraz nie powstrzymamy destrukcji zabytkowego zespołu, będzie ona postępowała dalej - uważa Rafał Bętkowski, autor książki "Olsztyn jakiego nie znacie". - Władze miasta dotychczas nie działały w interesie zabytków. Potrafiły tylko oprotestowywać decyzje konserwatora i składać od nich odwołania, same nie potrafiąc niczego skutecznie załatwić. Przykładem może być nigdy niewprowadzony w życie projekt "Wzgórza Soja", na który wydano publiczne pieniądze. Uważam, że władze miasta powinny wreszcie pokazać, że leży im na sercu los dziedzictwa kulturowego Olsztyna.
Koszary przy Gietkowskiej - czyli historia niemocy
1991 - pożar ujeżdżalni, obiekt zostaje rozebrany.
2000 - koszary zostają wpisane do rejestru zabytków
2005 - powstaje koncepcja "miasteczka artystycznego" na wzgórzu Soja.
2007 - miasto rezygnuje z opracowanych planów, a wiceprezydent Tomasz Głażewski zapowiada opracowanie nowej koncepcji zagospodarowania obiektów
2008 - wojewódzki urząd ochrony zabytków kontroluje koszary. Okazuje się, że niektóre obiekty są w opłakanym stanie. Pod groźbą mandatów miasto zostało zmuszone do zabezpieczenia jednego z opuszczonych budynków.
2009 - pożar obiektu przy Gietkowskiej 10, - jednego z najcenniejszych i najlepiej zachowanych w całym zespole koszarowym. Władze zapowiadają opracowanie kolejnej koncepcji zagospodarowania koszar...
- 38 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Grzymowicz i ratusz na Madagaskar...
samozwaniec1
17.08.09, 10:14
Tlumaczylem na lamach i na portalu,ze bliski kumpel Malkowskiego i jego wieloletni przydupas tylko rozlozy miasto i jego budzet,niczego nam,mieszkancom,nie ofiarowujac.I sie nie mylilem.Po »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kolejne cztery osoby zginęły jednym w wypadku
- Kierowca opla, w którym zginęły 4 osoby ...
- Cztery osoby ranne w groźnym wypadku na ...
- Prezydent tłumaczy się w sprawie lotniska
- Kortowiada: Czy to dobry znak firmowy ...
- Jakie tramwaje dla Olsztyna? Nadal nie wiemy
- Kortowiada. Jak studenci bawili się przez ...




