Po co pakować kamienice w styropian?

TOMASZ KURS
2009-08-07 , aktualizacja: 07.08.2009 19:14
A A A Drukuj
Pęd do oszczędzania ciepła zagraża przedwojennej architekturze Olsztyna. Przez docieplania elewacji wiele budynków z tamtego okresu już zatraciło swój dawny charakter. Przykładów mizernych przeróbek jest coraz więcej
... i ocieplony budynek na terenie koszar przy ul. Jagiellońskiej
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
... i ocieplony budynek na terenie koszar przy ul. Jagiellońskiej
Historyczna zabudowa z lat 20. i 30. XX wieku, świadczącą o ówczesnym rozwoju Olsztyna i trendach w architekturze jest traktowana tak samo jak blokowiska z wielkiej płyty z lat 70. Nie dość, że pod warstwą ocieplenia znikają detale architektoniczne, to często takie budynki malowane są jeszcze na krzykliwe kolory. Byłoby inaczej, ale nie wszystkie budynki z tamtego okresu są w rejestrze bądź w gminnej ewidencji zabytków. Jednym z niechronionych obiektów jest modernizowany właśnie budynek na rogu ul. Kasprowicza i al. Wojska Polskiego. Gruba warstwa izolacji zasłoni gzymsy pod dachami i zmieni charakter elewacji. Zwrócił na to uwagę olsztyński historyk sztuki Andrzej Rzempołuch. Jego zdaniem to kolejny przykład, jak na naszych oczach zniekształcana jest dawna architektura Olsztyna.

Zadałem kilka pytań właścicielom budynku, czyli Wojskowej Agencji Mieszkaniowej. Oto, czego się dowiedziałem: Agencja dostała pozwolenie na ocieplenie budynku, frontowe ozdoby zostaną odtworzone, rozmowy z konserwatorem zabytków nie były prowadzone, ponieważ budynek nie jest wpisany do rejestru zabytków, kolorystyka elewacji budynku będzie zgodna z zatwierdzonym projektem. - Osobiście jestem zadowolony, że obiekt jest modernizowany, bo przez stare okna dmuchał wiatr - mówi Wojciech Goljat, szef Specjalnej Strefy Ekonomicznej, która wynajmuje tu siedzibę. - Jako były prezes miejskiej ciepłowni, wiem, że o ile wymiana okien zwraca się bardzo szybko, to docieplenie ścian po kilkunastu latach.

To tylko jeden z najnowszych przykładów. Niezadowolenie miłośników architektury wywołuje też niedawna termo-modernizacja jednego z budynków pomiędzy ul. Jagiełły i Grunwaldzkiej. Zespół obiektów powstał według projektu Augusta Feddersena (1881-1947). Temu architektowi zawdzięczamy wiele reprezentacyjnych budowli w mieście, m.in.: teatr, kościół franciszkanów na Zatorzu, ale tak-że młyn przy ul. Partyzantów. - Mało osób zwraca dziś uwagę na tynki, które stosowano w tamtych czasach. Kolejne zachowane budynki sprzed lat są metodycznie zasłaniane styropianem - ubolewa Rafał Bętkowski, autor książki "Olsztyn jakiego nie znacie".

W ten sposób "opakowane" zostały w ostatnich latach dziesiątki budynków przy ul. Kościuszki i al. Wojska Polskiego. Modernizacja nie ominęła koszar przy ul. Jagiellońskiej. W budynku Towarzystwa Budownictwa Społecznego, podlegającego miastu, zostały wymienione okna, a ściany ocieplono. - Z daleka wygląda to ładnie, ale z bliska bardzo sztucznie, ni-czym makieta - mówi Małgorzata Birezowska ze Stowarzyszenia Konserwatorów Zabytków.

To dowód, że kamienice i budynki są na łasce właścicieli.

Problem w tym, że na-wet kamienice wpisane do gminnej ewidencji zabytków nie są skutecznie chronione. Dla Śródmieścia i centrum Olsztyna brakuje bowiem planów zagospodarowania, a to one określają, co wolno, a czego nie. - Jeśli planu nie ma, nie mamy możliwości wpływania na inwestycje - przyznaje Paulina Żukowska z biura miejskiego konserwatora zabytków.

- Problem czy psuć, czy marznąć jest fałszywy. Można stosować ocieplanie wewnątrz budynku. Poza tym najwięcej ucieka przez dach, nieizolowane piwnice i złą wentylację. Często ściany dociepla się na siłę, a od piwnicy i tak ciągnie zimno - mówi Sławomir Hryniewicz, prezes olsztyńskiego Stowarzyszenia Architektów Polskich. - Z drugiej strony zbyt szczelnym budynkom grozi zawilgocenie.

Okiem historyka sztuki

W świetle prawa nic złego się nie stało. Woj-skowa Agencja Miesz-kaniowa, chcąc zrobić dobrze Specjalnej Stre-fie Ekonomicznej, doko-nuje "termomoderniza-cji" budynku przy ul. Ka-sprowicza 1 i okłada elewacje czymś innym niż styropian, niewątpli-wie lepszym, bo dwa ra-zy grubszym. Na swoje pytania redaktor "Gazety" otrzymał odpowiedź "trzy razy tak" i raz nie: na "termomodernizację" uzyskano zezwolenie, frontowe ozdoby zosta-ną odtworzone, kolory-styka elewacji jest zgodna z za-twierdzonym projektem, nie były prowadzone rozmowy z konserwato-rem, ponieważ budynek nie jest wpisany do reje-stru zabytków. Rzeczy-wiście nie jest, ponie-waż z mocy prawa bu-dynki wojskowe, milicyj-ne i kolejowe nie były wpisywane. Teraz już mogą być, ale dla wielu jest za późno, tak jak dla opisywanego neore-nesansowego domu, wzniesionego po 1906 roku przez dekarza Gu-stawa Lindemanna. Sens odtworzenia "ozdób" na wojłokowej elewacji, i gustowność kolorystyki, po-zostawiam ocenie czytelników malkonten-tów. "Psujek", którego dopadłem na Kasprowicza, zdążył już narobić szkód przy ul. Grunwaldzkiej 30, gdzie jeden z sześciu domów tworzących malownicze miniosiedle projektu znakomitego Augusta Feddersena, został oklejony styropianem i pomalowany na kolory zdecydowanie nieobojętne. I nie prze-szkodził temu fakt, że jest w wykazie budyn-ków objętych ochroną. W Olsztynie na gwałt ociepla się wszystko jak leci, wbrew alarmującym doniesieniom o postępującym efekcie cieplarnianym. Jeszcze sezon - dwa, a będziemy mieli jak u Pana Boga za piecem. O tym, czy któryś budy-nek jest zabytkowy, bę-dzie się można dowie-dzieć tylko z urzędo-wych wykazów.

Podziel się

  • 22 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów