Rowerzyści apelują: Nie chcemy takich bubli
2009-07-19
, aktualizacja: 20.07.2009 10:54
Rowerzyści woleliby, aby drogowcy w ogóle wstrzymali się z budowaniem dla nich ścieżek, jeśli mają to robić tak jak teraz. I za przykład podają zbyt wąski nowy trakt przy al. Warszawskiej.
ZOBACZ TAKŻE
- Długo poczekamy na rowerową ścieżkę międzyregionalną (30-07-10, 19:19)
- Olsztyn, miasto nie dla rowerów. I nic się nie zmienia (16-05-10, 19:17)
- Pełnomocnik rowerzystów w końcu może pracować (14-03-10, 17:34)
- Mogli naprawić, nie naprawili. Bubel zostanie na lata (20-10-09, 19:57)
- Starówka dla rowerzystów, ale nie dla szaleńców (10-08-09, 19:16)
- Zgrzyta na linii rowerzyści - drogowcy (05-08-09, 18:53)
- Felieton: Radość dla rowerzysty (16-07-09, 18:56)
- Cyklista powie urzędnikom, jak budować ścieżki (14-01-09, 18:37)
- Chodnik ma tutaj jedynie 2,2 metra, a powinien mieć przynajmniej 2,5 metra, choć zalecane są trzy - mówi olsztynianin Witold Werner. - To zmusza nas, rowerzystów, do jazdy po wąskim i bardzo uczęszczanym przez pieszych szlaku. Nie ma to żadnego sensu.
Ulicą zaś rowery jeździć nie mogą, o czym przypomina znak zakazu. Cykliści uważają, że w tej sytuacji lepiej nie robić nic niż takie buble. Werner poprosił już o interwencję społecznego pełnomocnika ds. ścieżek rowerowych. - Wyślę w tej sprawie pismo do Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów - zapowiada Mirosław Arczak.
Gdyby tylko ta jedna ścieżka była problemem, to rowerzyści pewnie by się tak nie pieklili. Jednak wątpliwych rozwiązań jest w Olsztynie więcej. - Powstają często niezbyt przemyślane ścieżki, a na ulicach ustawiane są w zamian znaki zakazu ruchu dla rowerzystów. To się zaczyna robić olsztyńską specjalnością - uważa Witold Werner. Jakiś przykład? Na skrzyżowaniu ul. Minakowskiego z Sikorskiego wytyczona na chodniku ścieżka skręca pod kątem prostym.
- Drogowcy zawsze swoje rozwiązania tłumaczą dążeniem do poprawy bezpieczeństwa i tym, że planowane są kolejne inwestycje, które poprawią komfort jazdy w danym miejscu - mówi Mirosław Arczak. - To wynika jednak nie ze złej woli zarządców dróg, ale z ich niewiedzy i braku doświadczenia.
Arczak został mianowany pełnomocnikiem ds. rowerzystów po to, by w mieście nie pojawiały się już takie koszmarki. Dlatego otrzymuje m.in. do konsultacji projekty nowych inwestycji. I choć chwali drogowców za intencje, to okazuje się, że do ideału współpracy ciągle daleko. Pytany np., jak będzie wyglądał ruch rowerów na nowej ul. Artyleryjskiej, Arczak przyznaje, że w ogóle nie dostał takiej dokumentacji do rąk.
- Projektem zajmuje się wydział inwestycji miejskich, a my dopilnowaliśmy, żeby na całej długości [ul. Artyleryjskiej - red.] były drogi dla rowerów - mówi Zbigniew Gustek, zastępca dyrektora MZDiM. - Projekt powstał wiele lat temu, zapewne dlatego nie trafił do pełnomocnika.
Utrudnienia w przepływie informacji wynikają też z tego, że inwestycjami zajmują się różne wydziały. - Pierwsze koty za płoty, dopiero uczymy się współpracy - przyznaje Zbigniew Gustek. - Wszystko powinno zacząć funkcjonować o wiele lepiej, kiedy powstanie jednolita koncepcja dróg rowerowych w mieście. Wtedy będzie dokładnie wiadomo, jaka i którędy powinna biec ścieżka.
Także rowerzyści z utęsknieniem czekają na ten dokument. Ma być gotowy w listopadzie. - Wolelibyśmy, żeby do tego czasu miasto w ogóle wstrzymało się z robieniem takich "udogodnień" dla rowerzystów, niżby miało to wyglądać tak, jak do tej pory - uważa Arczak.
A co ze szlakiem pieszo-rowerowym przy al. Warszawskiej? Odpowiedź drogowców jest zgodna z przewidywaniami rowerzystów: - Można się oczywiście do tego przyczepić, ale lepsze to niż jazda rowerem po samej al. Warszawskiej - uważa Zbigniew Gustek. - Chodzi o bezpieczeństwo także mniej doświadczonych rowerzystów. Dlatego lepsze według mnie byłoby odstępstwo od norm i poszerzenie tej drogi w przyszłości.
Ulicą zaś rowery jeździć nie mogą, o czym przypomina znak zakazu. Cykliści uważają, że w tej sytuacji lepiej nie robić nic niż takie buble. Werner poprosił już o interwencję społecznego pełnomocnika ds. ścieżek rowerowych. - Wyślę w tej sprawie pismo do Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów - zapowiada Mirosław Arczak.
Gdyby tylko ta jedna ścieżka była problemem, to rowerzyści pewnie by się tak nie pieklili. Jednak wątpliwych rozwiązań jest w Olsztynie więcej. - Powstają często niezbyt przemyślane ścieżki, a na ulicach ustawiane są w zamian znaki zakazu ruchu dla rowerzystów. To się zaczyna robić olsztyńską specjalnością - uważa Witold Werner. Jakiś przykład? Na skrzyżowaniu ul. Minakowskiego z Sikorskiego wytyczona na chodniku ścieżka skręca pod kątem prostym.
- Drogowcy zawsze swoje rozwiązania tłumaczą dążeniem do poprawy bezpieczeństwa i tym, że planowane są kolejne inwestycje, które poprawią komfort jazdy w danym miejscu - mówi Mirosław Arczak. - To wynika jednak nie ze złej woli zarządców dróg, ale z ich niewiedzy i braku doświadczenia.
Arczak został mianowany pełnomocnikiem ds. rowerzystów po to, by w mieście nie pojawiały się już takie koszmarki. Dlatego otrzymuje m.in. do konsultacji projekty nowych inwestycji. I choć chwali drogowców za intencje, to okazuje się, że do ideału współpracy ciągle daleko. Pytany np., jak będzie wyglądał ruch rowerów na nowej ul. Artyleryjskiej, Arczak przyznaje, że w ogóle nie dostał takiej dokumentacji do rąk.
- Projektem zajmuje się wydział inwestycji miejskich, a my dopilnowaliśmy, żeby na całej długości [ul. Artyleryjskiej - red.] były drogi dla rowerów - mówi Zbigniew Gustek, zastępca dyrektora MZDiM. - Projekt powstał wiele lat temu, zapewne dlatego nie trafił do pełnomocnika.
Utrudnienia w przepływie informacji wynikają też z tego, że inwestycjami zajmują się różne wydziały. - Pierwsze koty za płoty, dopiero uczymy się współpracy - przyznaje Zbigniew Gustek. - Wszystko powinno zacząć funkcjonować o wiele lepiej, kiedy powstanie jednolita koncepcja dróg rowerowych w mieście. Wtedy będzie dokładnie wiadomo, jaka i którędy powinna biec ścieżka.
Także rowerzyści z utęsknieniem czekają na ten dokument. Ma być gotowy w listopadzie. - Wolelibyśmy, żeby do tego czasu miasto w ogóle wstrzymało się z robieniem takich "udogodnień" dla rowerzystów, niżby miało to wyglądać tak, jak do tej pory - uważa Arczak.
A co ze szlakiem pieszo-rowerowym przy al. Warszawskiej? Odpowiedź drogowców jest zgodna z przewidywaniami rowerzystów: - Można się oczywiście do tego przyczepić, ale lepsze to niż jazda rowerem po samej al. Warszawskiej - uważa Zbigniew Gustek. - Chodzi o bezpieczeństwo także mniej doświadczonych rowerzystów. Dlatego lepsze według mnie byłoby odstępstwo od norm i poszerzenie tej drogi w przyszłości.
- 25 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Re: Rowerzyści apelują: Nie chcemy takich bubli
zigzaur
20.07.09, 04:44
Święte krowy niezadowolone?Niech sami finansują budowę ścieżek do pedałowania. Nie każdemu to jest potrzebne.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kolejne cztery osoby zginęły jednym w wypadku
- Kierowca opla, w którym zginęły 4 osoby ...
- Cztery osoby ranne w groźnym wypadku na ...
- Prezydent tłumaczy się w sprawie lotniska
- Kortowiada: Czy to dobry znak firmowy ...
- Jakie tramwaje dla Olsztyna? Nadal nie wiemy
- Kortowiada. Jak studenci bawili się przez ...




