Nowa pływalnia coraz bliżej. I co dalej?
2009-07-14
, aktualizacja: 14.07.2009 20:36
Początek budowy basenu w Olsztynie zbliża się wielkimi krokami. Jednak miasto już teraz powinno zaplanować, jak obiekt rozbudować, by stał się parkiem wodnym z prawdziwego zdarzenia. Tego oczekują mieszkańcy
ZOBACZ TAKŻE
- Basen olimpijski chlubą Olsztyna. Ale jaki drogi (19-11-09, 19:09)
- Budowę nowego basenu czas zacząć (04-10-09, 19:23)
- Miejski basen tańszy o kilkadziesiąt milionów (13-07-09, 19:52)
- Coraz większy strumień pieniędzy na aquapark (29-05-09, 20:22)
Władze Olsztyna od kilku lat planowały dwie duże inwestycje: budowę nowego basenu i hali Urania. Realizacja obu przekraczała możliwości finansowe miasta. W 2007 na liście inwestycji finansowanych z Regionalnego Programu Operacyjnego była tylko nowa hala Urania, a że projekt basenu olimpijskiego był już gotowy, władze miasta postawiły na pływalnię kosztem Uranii. Główną częścią obiektu miały być baseny: 50- i 20-metrowy. Część rekreacyjna - ze zjeżdżalniami i atrakcjami wodnymi - tylko niewielkim dodatkiem do obiektu. A tego najbardziej brakuje w Olsztynie. Potwierdziły to konsultacje społeczne w lipcu 2008 r., podczas których mieszkańcy jasno powiedzieli, że bardziej niż basenu sportowego potrzebują parku wodnego. - Od początku wiadomo było, że budowany będzie obiekt sportowy wraz z zapleczem [dla zawodników]. Nie jest to więc park wodny - wyjaśnia architekt Rafał Jacaszek, projektant obiektu. Urzędnicy mimo uwag niezadowolonych olsztynian nie wprowadzili zasadniczych korekt do projektu.
Basen sportowy ma kilka plusów. Nie da się tego ukryć. Tylko dzięki temu, że będzie to obiekt olimpijski, na którym będą się mogły odbywać największe imprezy pływackie, pieniądze na inwestycję dało Ministerstwo Sportu i Turystyki (ok. 25 mln zł). Powstanie takiego basenu to także szansa na promocję Olsztyna. - Otwierają się możliwości zorganizowania międzynarodowych i krajowych imprez pływackich, zgrupowań kadry z najbardziej znanymi polskimi pływakami Otylią Jędrzejczak czy Pawłem Korzeniowskim - mówi Jerzy Litwiński, dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji, który administruje miejskimi obiektami sportowymi. - Mamy szansę stać się jednym z silniejszych ośrodków pływackich w kraju, bo tej klasy obiekty to prawdziwa rzadkość. I superpromocja.
Problemy jednak pozostają. Tak duży obiekt sportowy musi na siebie zarobić. Trzeba przyciągnąć sportowców, imprezy, zawody. Słowem - mocno się natrudzić, żeby liczące 1,5 tys. miejsc trybuny nie świeciły pustkami. Jedna-dwie duże imprezy w ciągu roku nie wystarczą, a wtedy obiekt stanie się jedynie drogą w utrzymaniu wizytówką miasta. Nic dziwnego, że ratusz od początku szacuje, że do basenu trzeba będzie dokładać kilka milionów rocznie. - Dlatego już dziś trzeba zabiegać o włączenie olsztyńskiego obiektu do kalendarza liczących się imprez nie tylko krajowych. Miasto powinno też myśleć o nowych klasach sportowych - komentuje Litwiński.
Urzędnicy są tego świadomi. Dlatego chcą, żeby obiektem zarządzała firma zewnętrzna, a nie instytucja miejska, jaką jest OSiR. Ale nawet najlepszy zarządca nie będzie w stanie zmienić faktu, że mamy do czynienia ze sportowym gigantem, w który trzeba ładować duże pieniądze.
Co zrobić, by inwestycja stała się w przyszłości jeszcze bardziej atrakcyjna i rentowna? Jedynym rozsądnym wyjściem jest powiększenie części służącej rozrywce. Przy takim zapotrzebowaniu na park wodny, jaki jest w Olsztynie, inwestycja musi się opłacać i w przyszłości może pomóc w utrzymaniu części sportowej. - Z technicznego punktu widzenia jest to jak najbardziej możliwe - uważa Rafał Jacaszek.
Ale żeby to zrobić, już teraz trzeba myśleć o tym pomyśle. Najważniejsze, że miejsca przy al. Piłsudskiego pod rozbudowę basenu wystarczy. - Terenu jest dosyć zarówno na dodatkową część centrum wodnego, jak i stadion z centrum handlowym, które może tu powstać w przyszłości - mówi Jerzy Piekarski, wicedyrektor wydziału architektury Urzędu Miasta.
Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna: - Nie zamykamy możliwości takiej rozbudowy. Jednak to życie i rachunek ekonomiczny zdecyduje, czy taka inwestycja ma szanse realizacji. Dziś trudno o tym wyrokować.
Póki co trzeba się cieszyć, że basenowi pomógł kryzys. Miasto przewidywało, że budowa kompleksu kosztować będzie ponad 120 mln zł. Tymczasem najtańsza oferta zgłoszona przez Mostostal Warszawa to 54 mln zł, czyli ponad dwa razy mniej niż zakładali urzędnicy.
Basen sportowy ma kilka plusów. Nie da się tego ukryć. Tylko dzięki temu, że będzie to obiekt olimpijski, na którym będą się mogły odbywać największe imprezy pływackie, pieniądze na inwestycję dało Ministerstwo Sportu i Turystyki (ok. 25 mln zł). Powstanie takiego basenu to także szansa na promocję Olsztyna. - Otwierają się możliwości zorganizowania międzynarodowych i krajowych imprez pływackich, zgrupowań kadry z najbardziej znanymi polskimi pływakami Otylią Jędrzejczak czy Pawłem Korzeniowskim - mówi Jerzy Litwiński, dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji, który administruje miejskimi obiektami sportowymi. - Mamy szansę stać się jednym z silniejszych ośrodków pływackich w kraju, bo tej klasy obiekty to prawdziwa rzadkość. I superpromocja.
Problemy jednak pozostają. Tak duży obiekt sportowy musi na siebie zarobić. Trzeba przyciągnąć sportowców, imprezy, zawody. Słowem - mocno się natrudzić, żeby liczące 1,5 tys. miejsc trybuny nie świeciły pustkami. Jedna-dwie duże imprezy w ciągu roku nie wystarczą, a wtedy obiekt stanie się jedynie drogą w utrzymaniu wizytówką miasta. Nic dziwnego, że ratusz od początku szacuje, że do basenu trzeba będzie dokładać kilka milionów rocznie. - Dlatego już dziś trzeba zabiegać o włączenie olsztyńskiego obiektu do kalendarza liczących się imprez nie tylko krajowych. Miasto powinno też myśleć o nowych klasach sportowych - komentuje Litwiński.
Urzędnicy są tego świadomi. Dlatego chcą, żeby obiektem zarządzała firma zewnętrzna, a nie instytucja miejska, jaką jest OSiR. Ale nawet najlepszy zarządca nie będzie w stanie zmienić faktu, że mamy do czynienia ze sportowym gigantem, w który trzeba ładować duże pieniądze.
Co zrobić, by inwestycja stała się w przyszłości jeszcze bardziej atrakcyjna i rentowna? Jedynym rozsądnym wyjściem jest powiększenie części służącej rozrywce. Przy takim zapotrzebowaniu na park wodny, jaki jest w Olsztynie, inwestycja musi się opłacać i w przyszłości może pomóc w utrzymaniu części sportowej. - Z technicznego punktu widzenia jest to jak najbardziej możliwe - uważa Rafał Jacaszek.
Ale żeby to zrobić, już teraz trzeba myśleć o tym pomyśle. Najważniejsze, że miejsca przy al. Piłsudskiego pod rozbudowę basenu wystarczy. - Terenu jest dosyć zarówno na dodatkową część centrum wodnego, jak i stadion z centrum handlowym, które może tu powstać w przyszłości - mówi Jerzy Piekarski, wicedyrektor wydziału architektury Urzędu Miasta.
Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna: - Nie zamykamy możliwości takiej rozbudowy. Jednak to życie i rachunek ekonomiczny zdecyduje, czy taka inwestycja ma szanse realizacji. Dziś trudno o tym wyrokować.
Póki co trzeba się cieszyć, że basenowi pomógł kryzys. Miasto przewidywało, że budowa kompleksu kosztować będzie ponad 120 mln zł. Tymczasem najtańsza oferta zgłoszona przez Mostostal Warszawa to 54 mln zł, czyli ponad dwa razy mniej niż zakładali urzędnicy.
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Sąsiedzi rodziny z Węgorzewa: Kolor ...
- Wściekła na Manor: brudna pościel, tapety ...
- Basen UWM tańszy od miejskiej Aquasfery. ...
- Naprawdę ekstremalna dyscyplina sportu ...
- Prohibicja na studniówce, wódka do zlewu. ...
- TOP 7 najbardziej bezmyślnych przykładów ...
- Ojciec spacerował z dzieckiem. Zabił go ...





