Panie prezydencie, prosimy mniej światła

Grzegorz Szydłowski
2009-06-11 , aktualizacja: 11.06.2009 18:39
A A A Drukuj
Rok temu władze miasta wymusiły na drogowcach, by skrócili godziny pracy niektórych sygnalizacji w mieście. Wypadków nie przybyło. Co jeszcze zrobić, by Olsztyn nie kojarzył się z czerwonym światłem na sygnalizatorze?
Skrzyżowanie Sikorskiego z Minakowskiego.
Fot. Przemysław Skrzydło / AG
Skrzyżowanie Sikorskiego z Minakowskiego.
Kolejną dyskusję - którą to już w ostatnich latach - o organizacji ruchu w Olsztynie wywołało włączenie nowej sygnalizacji na skrzyżowaniu ul. Sikorskiego z Minakowskiego. Światła mają pomóc wyjeżdżającym z nowego osiedla domów przy ul. Minakowskiego. Gdy tylko zostały włączone stało się to, czego się obawiali mieszkańcy: korki, korki, korki.

Sytuacja zjednoczyła wielu mieszkańców do działania. Odrodził się ruch przeciwników sygnalizacji i urzędników, którzy o ich ustawieniu decydują. Tym razem fantazja niezadowolonych poszła nieco dalej, bo na forum Gazeta.pl nie tylko zaczęli nawoływać do wspólnej akcji przeciw sygnalizacjom w mieście, ale nawet wymyślili, i to bardzo szybko - o czym pisaliśmy w sobotę - nowy herb Olsztyna, który można wykorzystać w obywatelskim sprzeciwie. W herbie św. Jakub, patron Olsztyna, zamiast drewnianej laski trzyma sygnalizator. I mobilizują się: - Trzeba przejść do merytorycznej dyskusji, która powinna zakończyć się konkretnymi deklaracjami. Deklaracjami nie tylko odnośnie skrzyżowania przy ul. Sikorskiego i Minakowskiego, ale usprawnienia ruchu samochodowego w całym Olsztynie - napisał jeden z nich.

Policja: Wyłączenie świateł zdało egzamin

Postanowiliśmy przekonać prezydenta Piotra Grzymowicza, by przyjrzał się sygnalizacjom w mieście. Z podobnym apelem na łamach "Gazety" zwróciliśmy się ponad rok temu do Tomasza Głażewskiego, ówczesnego wiceprezydenta miasta. Głażewski długo namawiał drogowców z Miejskiego Zarządu Dróg, by poprawili funkcjonowanie sygnalizacji. Drogowcy przed zmianami bronili się twierdząc, że bez świateł będzie bardziej niebezpiecznie, bo samochody będą jeździły szybciej. - Kierowcy gubią się bez świateł - to był dodatkowy argument drogowców.

W lipcu niemal rok temu zapadła decyzja, że niektóre sygnalizatory na próbę będą pracowały krócej - zamiast jak dotychczas w godz. 5-23, będą włączone dwie godziny krócej - od godz. 6 do 22. Te zmiany weszły na prawie 20, spośród ponad 70 sygnalizacji w mieście. Jest wśród nich skrzyżowanie ul. Staszica-Pieniężnego, Knosały-Niepodległości, Niepodległości-Kościuszki.

Minął rok i jakie są wnioski ze zmiany w pracy sygnalizacji? Pomysł sprawdził się. Nawet zdaniem policji wyłączenie sygnalizatorów nie wpłynęło na pogorszenie bezpieczeństwa na wspomnianych 20 skrzyżowaniach. - Ze wstępnych danych wynika, że liczba kolizji i wypadków nie zmieniła się w porównaniu do okresu, gdy sygnalizacja funkcjonowała - mówi Izabela Niedźwiedzka z biura prasowego policji. I dodaje: - Już niedługo będziemy mieli szczegółowe dane, bo w lipcu zamierzamy przeanalizować skutki skrócenia czasu pracy sygnalizacji.

Tylko w godzinach szczytu

To dowód, że warto się zastanowić nad kolejnymi zmianami. Przecież wcale nie jest powiedziane, że sygnalizacje trzeba wyłączać tylko w nocy. Może wystarczy, by pracowała w godzinach największego ruchu? Kierowcy mają w głowie listę miejsc, które można poprawić. - Na przykład sygnalizacja na skrzyżowaniu ulic Kościuszki i Reja. Wystarczy, że światła będą działać w godzinach porannego i popołudniowego szczytu - proponuje Rafał Tasak, szef korporacji taksówek 19191. Tę sygnalizację drogowcy uruchomili w 2005 r. Początkowo była włączona w godzinach popołudniowego szczytu - od 13 do 17. Dwa lata temu jednak to zmienili. Od tamtej pory sygnalizacja działa od rana do późnego wieczora.

Podobnie jest ze skrzyżowaniem ulic Pstrowskiego z Metalową. - Ona także mogłaby być włączona tylko w godzinach największego ruchu. Nieraz kilkadziesiąt samochodów musi czekać w korku, by z Metalowej wyjechało jedno auto - dodaje Tasak.

Także ostatni drogowy hit, czyli skrzyżowanie ulic Sikorskiego z Minakowskiego można poprawić. Byłem tam po porannym szczycie w środę. Na ul. Sikorskiego ustawiała się kolejka kilkudziesięciu samochodów czekających na zielone światło, ale przez kilkanaście minut z osiedla wyjechał tylko jeden pojazd. A przypomnijmy, że sygnalizacja jest tam włączona od godz. 5 do 23 (podczas gdy sąsiednie sygnalizacje przy Realu pracują do godz. 22).

Prezydent Piotr Grzymowicz zapewnił nas, że zajmie się sprawą, choć od razu się zabezpieczył, że zmiany nie nastąpią z dnia na dzień. Nieco inaczej było z Tomaszem Głażewskim. Były wiceprezydent, zanim zaczął swoją walkę o sygnalizację, był nastawiony bardzo bojowo i wydawało się, że wymusi na drogowcach rewolucyjne poprawki. Ale po kilku spotkaniach z przedstawicielami Miejskiego Zarządu Dróg i policji nieco ograniczył swoje żądania. W pewnej chwili wydawało się nawet, że zupełnie da się im przekonać, a na ulicach nic się nie zmieni. Na szczęście do tego nie doszło.

- Podejmę tę inicjatywę i zlecę przeanalizowanie przez drogowców i policję możliwości skrócenia czasu działania sygnalizacji na kolejnych skrzyżowaniach - zapowiada Piotr Grzymowicz. Spotkanie w tej sprawie planuje już na poniedziałek.

grzegorz.szydlowski@olsztyn.agora.pl

Podziel się

  • 39 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Panie prezydencie, prosimy mniej światła weganin11 12.06.09, 10:40

    Konsultacje należy przeprowadzać z policją i kierowcami , a nie darmozjadami zzarządu dróg z nawiedzonym Jaszczukiem na czele.Ciemniak zawsze potrzebuje światła , bo myśli że się oświeci.»