Woźne, sprzątaczki i kucharki grożą strajkiem

Grzegorz Szydłowski
2009-06-01 , aktualizacja: 01.06.2009 20:23
A A A Drukuj
Woźne, sprzątczaki, księgowe, kucharki grożą od 1 września strajkiem, jeśli nie dostaną podwyżek o 200 zł. - Niektórzy z nas zarabiają mniej niż tysiąc złotych. Jak z tego utrzymać rodzinę? - pytają.
Od lat nie mieliśmy podwyżki - mówi Anna Korzeniewska.
Fot. Przemysław Skrzydło / AG
Od lat nie mieliśmy podwyżki - mówi Anna Korzeniewska.
W szkolnej administracji pracuje ok. 1,5 tys. osób. Ich średnie pobory to 900-1000 zł na rękę. - Jak z tego wyżyć? - pyta Anna Korzeniewska, szefowa sekcji pracowników administracji oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego w Olsztynie. Sama na co dzień pracuje - i może się pochwalić 30-letnim stażem - jako sekretarka w samochodówce przy al. Wojska Polskiego. - Od lat nie mieliśmy podwyżek, nie licząc corocznej rewaloryzacji sięgającej najwyżej 30 zł. To są śmieszne pieniądze - irytuje się.

O kiepskich zarobkach pracowników administracji i obsługi w szkołach i przedszkolach pisaliśmy pod koniec 2008 r. Wtedy sprawą zainteresowali się radni. - To grupa, o której często się zapomina. Kiedy przeczytałam projekt budżetu miasta i zobaczyłam, jaka kwota jest przeznaczona na ich płace, byłam przerażona - stwierdziła wtedy radna PO Halina Ciunel.

Tomasz Branicki, przewodniczący olsztyńskiego oddziału ZNP przypomina, że w 2008 r. Anna Wasilewska, ówczesna wiceprezydent miasta odpowiedzialna za edukację, złożyła deklarację, że od 1 stycznia 2009 r. kwota bazowa, która stanowi podstawę wyliczania wynagrodzeń dla szkolnej administracji, zostanie podwyższona o 200 zł. - Termin nie został dotrzymany - mówi jednak Branicki.

Związkowcy mają dość obietnic i wysłali do prezydenta pismo, w którym żądają podwyżki o obiecaną kwotę 200 zł. Chcą też ujednolicić zasady wyliczania poborów tak, by zatrudnieni na tych stanowiskach zarabiali we wszystkich szkołach tyle samo. Teraz jest tak, że księgowa, kucharka czy sprzątaczka w jednej szkole zarabia mniej niż w innej. Związkowcy mówią wprost: albo podwyżki, albo strajk. - Rozważamy możliwość rozpoczęcia bezterminowej akcji protestacyjnej od 1 września 2009 r. - zapowiada Branicki.

Prezydent Piotr Grzymowicz już wie, że koszty realizacji stawianych postulatów liczone będą w milionach złotych. - Chodzi o kwotę ok. 3 mln zł. Zdaję sobie sprawę, że płace pracowników administracji szkolnej są niskie. Z drugiej jednak strony, w tegorocznym budżecie nie zaplanowano tak dużych pieniędzy na dodatkowe wypłaty - stwierdził prezydent.

Niewykluczone, że ratusz dostanie dodatkowe miliony, które będzie mógł - przynajmniej częściowo - przeznaczyć na podwyżki. W tym tygodniu marszałek województwa ma zdecydować, czy zwrócić miastu ok. 7 mln zł za przebudowę skrzyżowania ul. Sikorskiego z Wilczyńskiego. Pieniądze to oszczędności po rozliczeniu inwestycji. - To może być potencjalne źródło sfinansowania choćby części podwyżki. Jednak wcześniej planowaliśmy wydać te pieniądze na łatanie braków w budżecie lub na nowe inwestycje - mówi prezydent. - Na pewno spotkam się z oświatowymi związkowcami w sprawie wysuwanych przez nich postulatów.

Przypomnijmy, że sytuacja pracowników administracji w szkołach i przedszkolach pogorszyła się znacznie już pod koniec 2002 r. Prezydent wypowiedział wtedy układ zbiorowy gwarantujący pracownikom szkolnym, którzy nie są nauczycielami, przywileje socjalne i finansowe, m.in. coroczne podwyżki wynagrodzeń, 20-procentowy fundusz na premie, dodatki za wysługę lat oraz pracę w szkodliwych warunkach i w godzinach nocnych, nagrody jubileuszowe i za szczególne osiągnięcia.

Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów