Szukają sposobu na namiot na Targu Rybnym

Tomasz Kurs, Grzegorz Szydłowski
2009-05-25 , aktualizacja: 25.05.2009 21:11
A A A Drukuj
Urzędnicy miejscy dopatrzyli się nieprawidłowości przy uzyskiwaniu zezwoleń na jego ustawienie. Sprawdzi to powiatowy inspektor nadzoru budowlanego
- Na podstawie dokumentów zdecydujemy, czy skończy się to rozbiórką, czy legalizacją - mówi Jacek Wesołek z powiatowego inspektoratu budowlanego.

Namiot ma 15 m szerokości, a 30 m długości. Jego ustawienie to inicjatywa Grzegorza Młynarskiego, właściciela Bohema Jazz Club. Pod namiotem organizuje od roku imprezy muzyczne, które - jak oceniają widzowie i fachowcy - mają szansę stać się ciekawym, cyklicznym wydarzeniem artystycznym, znanym nie tylko w mieście. Jednak miesiąc temu Piotr Grzymowicz uznał, że konstrukcja szpeci miasto. Nazwał ją "paskudą na Targu Rybnym". Od tego momentu nad Młynarskim zawisły czarne chmury. - Właściciel zgłosił zamiar ustawienia konstrukcji i postawił ją, nie czekając na odpowiedź - mówi Grzymowicz. - Nie dał szansy sobie i nam na uregulowanie sprawy.

W dodatku wytyka właścicielowi Bohemy, że w 2008 roku po atrakcyjnych cenach wynajmował od miasta teren, na którym pierwszy raz stanął namiot, a potem podnajmował go właścicielom innych lokali. - Okoliczni przedsiębiorcy przynosili nawet rachunki na potwierdzenie - mówi prezydent.

Tymczasem Młynarski zrzuca winę za rozpętanie konfliktu na zawistnych sąsiadów, w dodatku twierdzi, że mimo podejmowanych prób nie udało mu się spotkać w tej sprawie z prezydentem. Przeciw namiotowi wystąpiło w tym roku kilku właścicieli okolicznych lokali i sklepów. Skarżyli się, że po jego ustawieniu spadły im obroty, a oni nie mogą na Targu Rybnym ustawić swoich ogródków. Grzymowicz twierdzi, że rozmawiał już w tej sprawie z kupcami ze stowarzyszenia Starówka Razem i umówił się na dziś na spotkanie ze stronami konfliktu.

Młynarski i tak ciągle ma nadzieję, że sprawa dobrze się dla niego skończy. - Mam wszystkie zgody. Decyzje urzędników zagrażają występom, a planujemy 33 koncerty - mówi właściciel Bohemy. - Jeśli namiotu nie będzie, grupom trzeba będzie zapłacić odszkodowania. W grę wchodzą miliony złotych.

Jeśli imprezy zostałyby w tym roku odwołane, ich przyszłość w następnych latach w Olsztynie także byłaby zagrożona. - Mam propozycje, by przenieść je do Gdyni i Elbląga. Być może będę musiał z nich skorzystać - dodaje Młynarski.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że radni chcą wesprzeć koncerty pod namiotem pieniędzmi z miejskiej kasy. Zaplanowali na nie 120 tys. zł

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów