Żacy muszą podpisać kwit, że nie plagiatują
2009-03-20
, aktualizacja: 20.03.2009 18:55
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski zamierza zobowiązać studentów do złożenia oświadczeń, w których wyrażą zgodę na sprawdzenie ich prac dyplomowych w systemie antyplagiatowym
ZOBACZ TAKŻE
- Cel uniwersytetu: wyłapać wszystkich plagiatorów (05-01-10, 20:10)
- Żacy na celowniku. Żaden plagiat nie ujdzie na sucho (14-06-11, 20:12)
- Plagiat.pl złapał sześciu studentów UWM (15-07-09, 18:11)
- Magister bez magisterki, czyli absolwent po nowemu (15-02-09, 22:29)
- Plagiat.pl ma wyłapać nieuczciwych studentów (10-02-09, 19:29)
Plagiat.pl to jedyny w Polsce internetowy system antyplagiatowy. Obecnie korzysta z niego ponad 70 uczelni wyższych w całym kraju, w tym najbardziej renomowane, np. Uniwersytet Warszawski, UMCS w Lublinie, akademie medyczne w Warszawie i w Gdańsku. Władze Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego również nie mają wątpliwości, że taki problem istnieje i trzeba z nim walczyć. - Podpisaliśmy już umowę z Plagiatem.pl - mówi Wojciech Janczukowicz, prorektor UWM ds. kształcenia. - Za korzystanie z tego programu rocznie będziemy płacić ponad 8 tys. zł.
W tym roku akademickim na uniwersytecie będzie bronionych około 10 tys. prac dyplomowych. Oferta, na którą zdecydował się uniwersytet, zakłada, że do końca czerwca system antyplagiatowy sprawdzi wszystkie tegoroczne prace tylko na wydziale teologii. Dodatkowo wyrywkowo skontrolowanych zostanie 500 prac z innych wydziałów. Wszystkie prace mają być badane przed ich obroną, bo - jak tłumaczy prof. Janczukowicz - Plagiat.pl ma zadziałać na studentów jak fotoradar na kierowców, którzy widząc go, zdejmują nogę z gazu, aby uniknąć mandatu.
Władze uczelni przygotowały wzór oświadczenia, które otrzymają studenci zanim ich praca trafi do systemu antyplagiatowego. Składając pod nim swój podpis, żak zapewnia, że napisana przez niego praca nie narusza praw autorskich, a także zgadza się na to, aby była ona nieodpłatnie wprowadzona do Plagiatu.pl. - Nie ma takiej możliwości, aby student nie chciał takiego oświadczenia złożyć - podkreśla prorektor.
Większość studentów, z którymi rozmawiałem, nie sprzeciwia się, aby ich praca była sprawdzana w programie antyplagiatowym. Byli jednak i tacy, którzy krytykowali ten pomysł. - Niektórzy promotorzy nie czytają nawet prac, które im się przynosi. Nie rozumiem dlaczego komputer miałby ich w tym wyręczać - mówi Piotr, student pedagogiki.
- Praca dyplomowa na moim kierunku jest zwykle czymś odtwórczym - dodaje Marta, studentka na wydziale nauk humanistycznych. - Tylko w 20-stronicowym wstępie mam około 40 przypisów. Boję się, że taki program może zakwalifikować moją pracę jako plagiat, choć wcale tak nie jest.
Obawy studentki nie są jednak do końca słuszne. Bowiem system antyplagiatowy działa następująco: pracownik uniwersytetu najpierw porówna, czy wersja papierowa pracy jest identyczna z tą elektroniczną. Następnie program porówna jej treść z zasobami internetu oraz swoją bazą danych, w której znajduje się 250 tys. prac. Efektem tego będzie raport, który określi ilość zapożyczeń w pracy, a także wskaże dokładnie ich źródła. Trzeba jednak pamiętać, że wysoki procent zapożyczeń wcale nie musi oznaczać, że student popełnił plagiat. Dlatego z raportem zapozna się promotor pracy dyplomowej i to on zdecyduje, czy powinna ona pójść do obrony, czy też do poprawki.
Wykładowcy zwracają uwagę, że Plagiat.pl ma pewne słabości. - Praca dyplomowa studentów np. mechaniki polega zwykle na przygotowaniu projektu, zawierającego niemal same rysunki i liczby. Dlatego system tylko na podstawie opisu we wstępie pracy jest w stanie wychwycić jakieś podobieństwa - mówi jeden z nich.
Inni natomiast cieszą się, iż jedną z największych zalet programu jest to, że Plagiat.pl gromadzi prace dyplomowe z wszystkich uczelni, które z niego korzystają. - Oznacza to, że jeśli nasz student kupi magisterkę obronioną wcześniej w Lublinie czy Warszawie, to mając taki system, przyłapiemy go na plagiacie - tłumaczą.
W tym roku akademickim na uniwersytecie będzie bronionych około 10 tys. prac dyplomowych. Oferta, na którą zdecydował się uniwersytet, zakłada, że do końca czerwca system antyplagiatowy sprawdzi wszystkie tegoroczne prace tylko na wydziale teologii. Dodatkowo wyrywkowo skontrolowanych zostanie 500 prac z innych wydziałów. Wszystkie prace mają być badane przed ich obroną, bo - jak tłumaczy prof. Janczukowicz - Plagiat.pl ma zadziałać na studentów jak fotoradar na kierowców, którzy widząc go, zdejmują nogę z gazu, aby uniknąć mandatu.
Władze uczelni przygotowały wzór oświadczenia, które otrzymają studenci zanim ich praca trafi do systemu antyplagiatowego. Składając pod nim swój podpis, żak zapewnia, że napisana przez niego praca nie narusza praw autorskich, a także zgadza się na to, aby była ona nieodpłatnie wprowadzona do Plagiatu.pl. - Nie ma takiej możliwości, aby student nie chciał takiego oświadczenia złożyć - podkreśla prorektor.
Większość studentów, z którymi rozmawiałem, nie sprzeciwia się, aby ich praca była sprawdzana w programie antyplagiatowym. Byli jednak i tacy, którzy krytykowali ten pomysł. - Niektórzy promotorzy nie czytają nawet prac, które im się przynosi. Nie rozumiem dlaczego komputer miałby ich w tym wyręczać - mówi Piotr, student pedagogiki.
- Praca dyplomowa na moim kierunku jest zwykle czymś odtwórczym - dodaje Marta, studentka na wydziale nauk humanistycznych. - Tylko w 20-stronicowym wstępie mam około 40 przypisów. Boję się, że taki program może zakwalifikować moją pracę jako plagiat, choć wcale tak nie jest.
Obawy studentki nie są jednak do końca słuszne. Bowiem system antyplagiatowy działa następująco: pracownik uniwersytetu najpierw porówna, czy wersja papierowa pracy jest identyczna z tą elektroniczną. Następnie program porówna jej treść z zasobami internetu oraz swoją bazą danych, w której znajduje się 250 tys. prac. Efektem tego będzie raport, który określi ilość zapożyczeń w pracy, a także wskaże dokładnie ich źródła. Trzeba jednak pamiętać, że wysoki procent zapożyczeń wcale nie musi oznaczać, że student popełnił plagiat. Dlatego z raportem zapozna się promotor pracy dyplomowej i to on zdecyduje, czy powinna ona pójść do obrony, czy też do poprawki.
Wykładowcy zwracają uwagę, że Plagiat.pl ma pewne słabości. - Praca dyplomowa studentów np. mechaniki polega zwykle na przygotowaniu projektu, zawierającego niemal same rysunki i liczby. Dlatego system tylko na podstawie opisu we wstępie pracy jest w stanie wychwycić jakieś podobieństwa - mówi jeden z nich.
Inni natomiast cieszą się, iż jedną z największych zalet programu jest to, że Plagiat.pl gromadzi prace dyplomowe z wszystkich uczelni, które z niego korzystają. - Oznacza to, że jeśli nasz student kupi magisterkę obronioną wcześniej w Lublinie czy Warszawie, to mając taki system, przyłapiemy go na plagiacie - tłumaczą.
- 29 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Żacy muszą podpisać kwit, że nie plagiatują
lehoo
22.03.09, 10:13
Dosyć trudno wyobrazić sobie jakieś odkrywcze prace badawcze z teologii. Wkażdym razie badania z pewnością ograniczają się tylko do teorii. No dobrze,eksperymenty myślowe też mogą być. »
Najczęściej czytane24 htydzień



