Trzej dyrektorzy nadal w niełasce u marszałka Protasa
26.09.2010
, aktualizacja: 26.09.2010 20:30
Władze województwa nie popuściły szefom placówek kulturalnych, którzy mieli stracić stanowiska rok temu. Wtedy po protestach szefowie Urzędu Marszałkowskiego z dymisji się wycofali, ale teraz nie dali im premii
ZOBACZ TAKŻE
- Ludzie oburzeni po sobotnim skandalu w Grunwaldzie (19-07-10, 20:13)
- Szef skansenu nie dogadał się z urzędnikami. Ma dość (26-01-11, 18:24)
- Artyści: Miasto za ostro tnie nakłady na kulturę (13-01-11, 16:11)
- Urzędnicy dostali nagrody, a społecznicy figę (14-09-10, 20:27)
- Zarzuty za inwestycję przy zamku w Lidzbarku Warm. (20-01-10, 19:45)
- Janusz Cygański zostaje, czyli dymisje w zawieszeniu (08-12-09, 19:12)
- Obrona dyrektora na olsztyńskim zamku (15-09-09, 20:15)
Zarząd województwa przyznał we wrześniu nagrody dyrektorom instytucji kulturalnych podległych Urzędowi Marszałkowskiemu. Dostali premię za pracę w 2009 r. Otrzymało je ośmiu dyrektorów, w tym szef Teatru Jaracza, Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych, Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej. Bez dodatkowych pieniędzy zostali dyrektorzy trzech placówek: Janusz Cygański z Muzeum Warmii i Mazur, Marian Juszczyński z Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku i Henryk Szkop z Muzeum Mikołaja Kopernika we Fromborku.
To niemal powtórka z ubiegłego roku. Wszyscy trzej znaleźli się na cenzurowanym u marszałka we wrześniu 2009 r. W tych gronie był również Janusz Lewandowski z Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej. Zarząd województwa uruchomił nawet procedurę odwołania Cygańskiego i Szkopa. Te zapowiedzi wywołały burzę w środowisku kulturalnym Warmii i Mazur. Oburzeni artyści i ludzie związani z tym środowiskiem nie mogli zrozumieć, czym kierował się marszałek i władze województwa, gdy podejmowali takie decyzje. W sprawie dyrektorów interweniowali posłowie. Konflikt doprowadził do wydarzenia bez precedensu w Olsztynie: pracownicy instytucji, z których pochodzili skarceni dyrektorzy oraz najbardziej znane osoby ze świata olsztyńskiej kultury wzięli udział w pikiecie pod urzędem w obronie zwalnianych szefów, a potem w koncercie poparcia.
Marszałek i jego współpracownicy ulegli. Po protestach zdecydowali, że dyrektorzy pozostaną na swoich stanowiskach. Dostali jednak warunek: w ciągu trzech miesięcy mieli przygotować plany naprawcze przedstawiające wizję rozwoju placówek. Najbardziej zastanawiające było jednak to, że urzędnicy nie umieli precyzyjnie wytłumaczyć dlaczego akurat ci, a nie inni, zostali postawieni do kąta. Swe decyzje tłumaczyli inną wizją rozwoju placówek kulturalnych.
Podobnie jest i tym razem. Ponownie - mimo pytań ze strony "Gazety" - urzędnicy nie potrafili precyzyjnie wyjaśnić, jakim kluczem się kierowali, gdy nagradzali jednych, a odmawiali nagrody innym. Pytaliśmy o zasługi nagrodzonych i przewinienia pozostałych dyrektorów. Pytanie zostało bez odpowiedzi. Robert Szewczyk, wicedyrektor z gabinetu marszałka, odpowiedział, że "zgodnie z przyjętą procedurą zarząd województwa dokonuje każdego roku analizy funkcjonowania samorządowych instytucji kultury". Nie wiadomo też, czy ostatnie decyzje Urzędu Marszałkowskiego to jedyna kara, czy też początek zmian we wspomnianych trzech placówkach i czy dyrektorzy znów będą musieli się martwić o swoje stanowiska.
Kierujący instytucjami kultury podległymi marszałkowi nagradzani są od lat. - Wprowadziłem system menedżerski, odpowiednie kryteria oceny i przyznawania nagród. To wszystko działało jak należy. Jeśli teraz pojawia się ferment i są wątpliwości, dlaczego jedni są nagradzani, a inni nie, to znaczy że coś w urzędzie nie funkcjonuje jak należy - mówi poprzedni marszałek województwa Andrzej Ryński. I dodaje: - Byłem niedawno w skansenie w Olsztynie i muszę przyznać, że pod rządami nowego dyrektora placówka otworzyła się na ludzi i robi bardzo dobre wrażenie. No chyba, że urząd wie o czymś, czego my teraz nie wiemy i stąd problemy dyrektora.
Wywołany do tablicy szef skansenu niechętnie komentuje zamieszanie związane z podziałem nagród. - Nie rozumiem kryteriów [przyznawania premii - red.]. Nie chcę się na ten temat wypowiadać. Dla mnie to sprawa etyki pracodawcy. Jak działa skansen w Olsztynku i tak każdy, kto nas odwiedził, wie - mówi Marian Juszczyński.
Marszałek przyznał niedawno swoim urzędnikom - równie kontrowersyjne - nagrody. Dostały je osoby zaangażowane w przygotowanie imprez i akcji promocyjnych, w tym związanych z obchodami grunwaldzkimi i powtórnym pogrzebem Mikołaja Kopernika.
To niemal powtórka z ubiegłego roku. Wszyscy trzej znaleźli się na cenzurowanym u marszałka we wrześniu 2009 r. W tych gronie był również Janusz Lewandowski z Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej. Zarząd województwa uruchomił nawet procedurę odwołania Cygańskiego i Szkopa. Te zapowiedzi wywołały burzę w środowisku kulturalnym Warmii i Mazur. Oburzeni artyści i ludzie związani z tym środowiskiem nie mogli zrozumieć, czym kierował się marszałek i władze województwa, gdy podejmowali takie decyzje. W sprawie dyrektorów interweniowali posłowie. Konflikt doprowadził do wydarzenia bez precedensu w Olsztynie: pracownicy instytucji, z których pochodzili skarceni dyrektorzy oraz najbardziej znane osoby ze świata olsztyńskiej kultury wzięli udział w pikiecie pod urzędem w obronie zwalnianych szefów, a potem w koncercie poparcia.
Marszałek i jego współpracownicy ulegli. Po protestach zdecydowali, że dyrektorzy pozostaną na swoich stanowiskach. Dostali jednak warunek: w ciągu trzech miesięcy mieli przygotować plany naprawcze przedstawiające wizję rozwoju placówek. Najbardziej zastanawiające było jednak to, że urzędnicy nie umieli precyzyjnie wytłumaczyć dlaczego akurat ci, a nie inni, zostali postawieni do kąta. Swe decyzje tłumaczyli inną wizją rozwoju placówek kulturalnych.
Podobnie jest i tym razem. Ponownie - mimo pytań ze strony "Gazety" - urzędnicy nie potrafili precyzyjnie wyjaśnić, jakim kluczem się kierowali, gdy nagradzali jednych, a odmawiali nagrody innym. Pytaliśmy o zasługi nagrodzonych i przewinienia pozostałych dyrektorów. Pytanie zostało bez odpowiedzi. Robert Szewczyk, wicedyrektor z gabinetu marszałka, odpowiedział, że "zgodnie z przyjętą procedurą zarząd województwa dokonuje każdego roku analizy funkcjonowania samorządowych instytucji kultury". Nie wiadomo też, czy ostatnie decyzje Urzędu Marszałkowskiego to jedyna kara, czy też początek zmian we wspomnianych trzech placówkach i czy dyrektorzy znów będą musieli się martwić o swoje stanowiska.
Kierujący instytucjami kultury podległymi marszałkowi nagradzani są od lat. - Wprowadziłem system menedżerski, odpowiednie kryteria oceny i przyznawania nagród. To wszystko działało jak należy. Jeśli teraz pojawia się ferment i są wątpliwości, dlaczego jedni są nagradzani, a inni nie, to znaczy że coś w urzędzie nie funkcjonuje jak należy - mówi poprzedni marszałek województwa Andrzej Ryński. I dodaje: - Byłem niedawno w skansenie w Olsztynie i muszę przyznać, że pod rządami nowego dyrektora placówka otworzyła się na ludzi i robi bardzo dobre wrażenie. No chyba, że urząd wie o czymś, czego my teraz nie wiemy i stąd problemy dyrektora.
Wywołany do tablicy szef skansenu niechętnie komentuje zamieszanie związane z podziałem nagród. - Nie rozumiem kryteriów [przyznawania premii - red.]. Nie chcę się na ten temat wypowiadać. Dla mnie to sprawa etyki pracodawcy. Jak działa skansen w Olsztynku i tak każdy, kto nas odwiedził, wie - mówi Marian Juszczyński.
Marszałek przyznał niedawno swoim urzędnikom - równie kontrowersyjne - nagrody. Dostały je osoby zaangażowane w przygotowanie imprez i akcji promocyjnych, w tym związanych z obchodami grunwaldzkimi i powtórnym pogrzebem Mikołaja Kopernika.
- 20 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Trzej dyrektorzy nadal w niełasce u marszałka P...
glupio.mondry
26.09.10, 21:00
Protas chyba pomylił partie. Obserwując jego zachowanie widać typowe objawy Zespołu Macierewicza, w nastepnych wyborach powinien startować z list PISu: wszystkie cechy prawdziwego PISowca »
-
Trzej dyrektorzy nadal w niełasce u marszałka P...
ewa1-23
27.09.10, 08:08
Styl bizantyjski, który pozostał z czasów PRL ma się dobrze. Przy okazji: chcę znać narodowość ludzi, którzy startują w wyborach! »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Stomil Olsztyn kiedyś i dziś. Co się zmieniło?
- Czytelniczka: dlaczego rano zamknięto ulice?
- Buspasy zablokowały główne ulice miasta
- Mieszkańcy Pieczewa mieli dość pijackiej ...
- Policjanci oskarżyli swoją przełożoną o ...
- Budują buspasy. Kierowcy od rana stanęli ...
- Przez buspasy pieszych też czekają niezłe ...


