Małżeństwo przez dziurkę od klucza podglądane
2010-02-11
, aktualizacja: 11.02.2010 19:07
Kazimierz Brakoniecki pisze, Hanna Brakoniecka rysuje. Ich nowa wspólna książka to dowód, że życie z poetą bywa walką. Dostaliśmy do ręki ilustrowaną relację z tego pojedynku. Poeta przegrał te zmagania
ZOBACZ TAKŻE
- Kazimierz Brakoniecki z literackim Wawrzynem (12-05-09, 19:28)
- Brakoniecki: - Promocja miasta bez tożsamości (23-02-09, 19:07)
Chcąc najprościej opisać najnowsze wydawnictwo Borussii, użyć można słów "komiks" i "zbiór aforyzmów". Pierwszy jest dziełem rysującej żony, drugi męża-poety. Tytułowy Kabra to Kazimierz, Habra to Hanna. Nie przypadkiem w okładce wycięty jest otwór w kształcie dziurki od klucza. Przez nią zaglądamy w domowe pielesze Brakonieckich, podsłuchujemy rozmowy - nawet te w sypialni. Zbiór komiksów to migawki z życia, sytuacje niczym z Big Brothera. Dzięki temu wiemy, jakie katusze przeżywa Hanna Brakoniecka, która na co dzień obserwuje poczynania męża-egocentryka. - Nie ma tu nic wymyślonego - przyznaje się Kazimierz Brakoniecki.
W małżeńskim komiksie obserwujemy jak żona stara się przyciągnąć uwagę męża. Nadaremno. Brakoniecki żyje przecież w swoim świecie. Wszak wielkim poetą jest...
W rysunkach nie brakuje pikantnych scen z życia rodzinnego. Komiksy wyglądają niemal na małżeński rewanż. Bo poeta co chwila dostaje pstryczka w nos od potulnej żony. Brakoniecki przyznaje, że w tym pojedynku czuje się pokonany. - Moja żona, osoba wrażliwa i inteligentna, potrafi sprowadzić nawiedzonego poetę na ziemię, nauczyła go dystansu i poczucia humoru - mówi Brakoniecki.
- Zaczęłam rysować mojego ukochanego męża, kiedy jeszcze mężem nie był. Wtedy w ogóle się nie uśmiechał - przyznaje Hanna Brakoniecka.
Lecz na tym nie koniec. Przez dziurkę od klucza mamy okazję zobaczyć, co kryje się w głowie poety. Aforyzmy, często przybierające formę haseł reklamowych, mówią sporo o otaczającej rzeczywistości, ale jeszcze więcej o samym autorze, nawet o tym, że Brakoniecki nauczył się śmiać z siebie. Ot, choćby pierwszy z brzegu: "Pisał, bo nie miał nic do powiedzenia". Kto jednak pomimo tego będzie czytał dalej to, co napisał poeta, odnajdzie jeszcze wiele humorystycznych, ale także gorzkich spostrzeżeń o świecie i ludziach.
Teraz trudno nawet ustalić, kto bardziej chciał, by ten zbiór się ukazał. - To mojej żonie zależało na tej książce i namawiała mnie do jej wydania - mówi Brakoniecki. Zeznania Hanny są zupełnie inne. - Do niczego męża nie namawiałam, on sam bardzo tego chciał. Ale w naszym małżeństwie w zasadzie nic się nie pokrywa, więc nie dziwi mnie ta rozbieżność - śmieje się rysowniczka. - Jesteśmy jak dwa różne oceany z naszą wspólną wysepką miłości pośrodku.
Nietypową formę publikacji wymyślili Janusz Pilecki oraz Iwona Ndiaye z Borussii.
Miejski Ośrodek Kultury
organizuje w piątek spotkanie z autorami książki "Kabra: Myśli na Wynos. Aforyzmy. Habra: Nie mam czym. Rysunki". Godz. 18 w Kamienicy Naujacka (Dąbrowszczaków 3)
W małżeńskim komiksie obserwujemy jak żona stara się przyciągnąć uwagę męża. Nadaremno. Brakoniecki żyje przecież w swoim świecie. Wszak wielkim poetą jest...
W rysunkach nie brakuje pikantnych scen z życia rodzinnego. Komiksy wyglądają niemal na małżeński rewanż. Bo poeta co chwila dostaje pstryczka w nos od potulnej żony. Brakoniecki przyznaje, że w tym pojedynku czuje się pokonany. - Moja żona, osoba wrażliwa i inteligentna, potrafi sprowadzić nawiedzonego poetę na ziemię, nauczyła go dystansu i poczucia humoru - mówi Brakoniecki.
- Zaczęłam rysować mojego ukochanego męża, kiedy jeszcze mężem nie był. Wtedy w ogóle się nie uśmiechał - przyznaje Hanna Brakoniecka.
Lecz na tym nie koniec. Przez dziurkę od klucza mamy okazję zobaczyć, co kryje się w głowie poety. Aforyzmy, często przybierające formę haseł reklamowych, mówią sporo o otaczającej rzeczywistości, ale jeszcze więcej o samym autorze, nawet o tym, że Brakoniecki nauczył się śmiać z siebie. Ot, choćby pierwszy z brzegu: "Pisał, bo nie miał nic do powiedzenia". Kto jednak pomimo tego będzie czytał dalej to, co napisał poeta, odnajdzie jeszcze wiele humorystycznych, ale także gorzkich spostrzeżeń o świecie i ludziach.
Teraz trudno nawet ustalić, kto bardziej chciał, by ten zbiór się ukazał. - To mojej żonie zależało na tej książce i namawiała mnie do jej wydania - mówi Brakoniecki. Zeznania Hanny są zupełnie inne. - Do niczego męża nie namawiałam, on sam bardzo tego chciał. Ale w naszym małżeństwie w zasadzie nic się nie pokrywa, więc nie dziwi mnie ta rozbieżność - śmieje się rysowniczka. - Jesteśmy jak dwa różne oceany z naszą wspólną wysepką miłości pośrodku.
Nietypową formę publikacji wymyślili Janusz Pilecki oraz Iwona Ndiaye z Borussii.
Miejski Ośrodek Kultury
organizuje w piątek spotkanie z autorami książki "Kabra: Myśli na Wynos. Aforyzmy. Habra: Nie mam czym. Rysunki". Godz. 18 w Kamienicy Naujacka (Dąbrowszczaków 3)
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kolejne cztery osoby zginęły jednym w wypadku
- Kierowca opla, w którym zginęły 4 osoby ...
- Prezydent tłumaczy się w sprawie lotniska
- Cztery osoby ranne w groźnym wypadku na ...
- Kortowiada: Czy to dobry znak firmowy ...
- Jakie tramwaje dla Olsztyna? Nadal nie wiemy
- Kortowiada. Jak studenci bawili się przez ...




