Amerykanie ścigają polskich artystów za Oskara

man
17.02.2012 , aktualizacja: 17.02.2012 10:09
A A A Drukuj
Po lewej: statuetka nagrody Oskar Ludowy, po lewej: Oscary Amerykańskiej Akademii Filmowej Kultura Ludowa/fot. Reuters Po lewej: statuetka nagrody Oskar Ludowy, po lewej: Oscary Amerykańskiej Akademii Filmowej
Olsztyński twórca Waldemar Majcher, prezes Stowarzyszenia Twórców Ludowych, był niezmiernie zaskoczony, kiedy kilka dni temu dostał list od prawników reprezentujących słynną hollywodzką Akademię Filmową
O sprawie napisała piątkowa "Gazeta Wyborcza" i "Metro". Prawnicy domagają się, aby twórcy ludowi zmienili nazwę swoich corocznych nagród "Ludowych Oskarów", gdyż bezprawnie wykorzystują prestiż filmowych Oscarów i "powodują rozwodnienie renomy znaku towarowego Oscar".

Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej pilnie strzeże renomy swojej słynnej statuetki. Zastrzegła Oscara - także w Urzędzie Patentowym RP - jako swój znak towarowy. I pilnuje, by nikt inny się nim nie posługiwał. Stowarzyszenie Twórców Ludowych od 2002 roku wręcza "Ludowe Oskary" - nagrody dla artystów, zespołów pieśni i tańca, domów kultury.

Zdziwienie interwencją było tym większe, że "Ludowe Oskary" swoją nazwę zawdzięczają nie amerykańskiej kinematografii, lecz Oskarowi Kolbergowi, XIX-wiecznemu polskiemu etnografowi, który patronuje nagrodzie i stowarzyszeniu. A sama nagroda w niczym nie przypomina złotej statuetki muskularnego mężczyzny z mieczem, wręczanej w Hollywood. Wprost przeciwnie: przedstawia Jezusa Frasobliwego w pozie siedzącej. Przyznawana jest za wybitne dzieła i wydarzenia folklorystyczne.

Amerykanie nie wnikali jednak w historię. W liście, który przytoczyła Polska Agencja Prasowa, prawnicy napisali, że Akademia "nie aprobuje" faktu używania zastrzeżonej nazwy dla polskiego konkursu i że stanowi to "podstawę do roszczeń". - To było dla mnie ogromne zaskoczenie, że tak wielka organizacja wie o naszym istnieniu - mówił "Metru" Waldemar Majcher, artysta malujący na szkle. - Nie ukrywam, że nawet się ucieszyłem, że zyskamy taką reklamę. Ale z drugiej strony, czytałem [list - red.] z duszą na ramieniu.

Majcher, który sam zajmuje się wytwarzaniem mazurskich kafli, chce to wszystko wyjaśnić w liście do Akademii, ale nie ma złudzeń że ją przekona. Jeśli prawnicy będą obstawać przy swoim, stowarzyszenie zmieni nazwę nagrody. Jak mówi ludowe przysłowie, nie ma się co kopać z koniem.

Jak napisał w felietonie Roman Pawłowski, dziennikarz "Gazety Wyborczej", "akcja Akademii Filmowej USA przeciwko polskim twórcom ludowym to strzelanie z armaty do skowronka. Trzeba być albo chciwym, albo niezmiernie zarozumiałym, aby przypuszczać, że lokalny konkurs folklorystyczny może zagrozić najbardziej wypromowanej w świecie nagrodzie. Czyżby sława mazurskich kafli i przyśpiewek z Biłgoraja do tego stopnia przeraziła twórców z Hollywood, że postanowili zamknąć usta polskiej konkurencji?".

Nazwa filmowego Oscara znana jest od 1934 roku, oficjalnie po raz pierwszy użyto jej w 1939 roku.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy