Radość na trybunach, OKS wyeliminował Wartę Poznań

Sebastian Woźniak
25.08.2010 , aktualizacja: 25.08.2010 21:03
A A A Drukuj
Piłkarze OKS 1945 awansowali do 1/16 finału Pucharu Polski. W środę na własnym boisku pokonali po dogrywce pierwszoligową Wartę Poznań 2:1. Swoją przygodę z rozgrywkami zakończyli elblążanie

Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja G
Większość wyżej notowanych zespołów do zmagań w Pucharze Polski przykłada mniejszą wagę, głównie skupiając się na ligowych rozgrywkach. Inaczej było z Wartą Poznań, która przyjechała do stolicy Warmii i Mazur w najmocniejszym składzie. Trener OKS Zbigniew Kaczmarek z konieczności musiał pozmieniać wyjściową jedenastkę. Pauzującego za żółte kartki Radosława Stefanowicza na lewej obronie zastąpił Paweł Głowacki. Z kolei na środek pola za narzekającego na uraz Roberta Tunkiewicza wszedł Krzysztof Filipek. Na boisku nie było widać, że goście występują na co dzień o jedną klasę wyżej. Olsztynianie braki techniczne nadrabiali walecznością i wolą zwycięstwa. Akcje toczyły się głównie w środkowej części boiska, dlatego można było się spodziewać, że najwięcej zagrożenia drużyny stworzą po stałych fragmentach gry oraz strzałach z dystansu. Serca kibiców OKS zadrżały w 57. minucie po celowym faulu tuż przed polem karnym Pawła Baranowskiego na Zbigniewie Zakrzewskim. Po nieudanym wykonaniu rzutu wolnego i szybkiej kontrze to jednak gospodarze cieszyli się ze strzelonej bramki. Zdobywcą okazał się Krzysztof Filipek, który uderzeniem z ok. 20 metrów nie dał żadnych szans Łukaszowi Radlińskiemu, bramkarzowi Warty. Podobnie na bezpańską piłkę zareagował Daniel Michałowski, ale w tej akcji golkiper gości spisał się na medal.

Chwila dekoncentracji na dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu spotkania kosztowała podopiecznych Zbigniewa Kaczmarka zmianę wyniku (1:1) i konieczność rozgrywania dogrywki. Żaden z obrońców nie upilnował Pawła Iwanickiego, a ten potężnym strzałem z dystansu umieścił futbolówkę w siatce. W międzyczasie arbiter główny popełnił kardynalny błąd, ponieważ za faul drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę powinien ujrzeć Damian Szałas. By tego uniknąć, zaraz po wspomnianej sytuacji z 69. minuty Marek Czerniawski, szkoleniowiec ekipy z Poznania, zdecydował się na zmianę.

Kiedy dodatkowe minuty nie przynosiły rozstrzygnięcia, a wszyscy zawodnicy powoli szykowali się do rzutów karnych, przypomniał o sobie Bogdan Miłkowski. Napastnik OKS, który niedawno stracił miejsce w podstawowym składzie na rzecz Eduardo, po uderzeniu piłki i rykoszecie obrońcy ku zaskoczeniu wszystkich dał swoim kolegom prowadzenie 2:1. Jak się okazało, na wagę awansu do 1/16 finału. A wielka radość zebranych kibiców na trybunach tylko potwierdziła, że popyt na piłkę nożną w Olsztynie jest bardzo duży. O tym, z kim biało-niebiescy zagrają w kolejnej fazie Pucharu Polski (wystąpią w niej również zespoły grające w ubiegłym sezonie w ekstraklasie), dowiemy się 31 sierpnia.

Nie mniej emocji było w Elblągu, gdzie miejscowa Olimpia nie sprostała Łódzkiemu KS, mimo że gospodarze do 64. minuty prowadzili 1:0. Bramka przekreślająca szansę na awans padła w 112. minucie dogrywki. Należy podkreślić, że dla elblążan był to kolejny mecz, który kończyli w dziesiątkę.

OKS 1945 - Warta 2:1 pd. (1:0)

bramki: Krzysztof Filipek 59., Bogdan Miłkowski 115. - Paweł Iwanicki 80.

OKS 1945: Nerek - Bucholc, Koprucki, Baranowski, Paweł Głowacki, Kowalski (96. Miłkowski), Michałowski, Filipek, Piotr Głowacki (75. Różowicz), Suchocki (109. Alancewicz), Eduardo

żółte kartki: Baranowski, Suchocki

Warta: Radliński - Ngamayama (46. Zawadzki), Jasiński, Wichtowski, Kosznik, Szałas (71. Świergiel), Wojciechowski (62. Miklosik), Magdziarz, Iwanicki, Reiss, Zakrzewski

żółte kartki: Zawadzki, Magdziarz, Szałas, Zakrzewski

Olimpia - ŁKS 1:2 pd. (0:0)

bramki: Oleg Fedosow 64. - Damian Pawlak 79., Artur Golański 112.

Olimpia: Chintuba - Loda, Dremluk, Sobieraj, Byrski, Ambroziak (95. Kołodziejski), M. Pietroń, Matwijów, Ł. Pietroń, Jackiewicz, Kudyba (63. Fedosow)

żółte kartki: Loda, M. Pietroń, Ambroziak

czerwona kartka: M. Pietroń (120. za drugą żółtą)

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy