Olsztyn Aktywnie! To może być znak firmowy miasta
02.11.2011
, aktualizacja: 02.11.2011 19:18
Ogromne powodzenie akcji promującej aktywność pokazuje, że właśnie takiej oferty oczekują mieszkańcy. Warto wykorzystać ten potencjał, bo żadne inne miasto w Polsce nie może pochwalić się podobnym projektem
ZOBACZ TAKŻE
- W sobotę tłumy olsztynian poczuły wiosnę [ZDJĘCIA] (17-03-12, 16:30)
- Sobota pełna atrakcji. 600 płetwonurków płynie Łyną (16-03-12, 20:22)
- Łyna goni Krutynię. Będą stanice. Ale nie w Olsztynie (11-12-11, 16:00)
- Radny: Wygospodarujmy miejsce do wodowania kajaków (07-12-11, 18:20)
- Podsumowanie akcji Olsztyn.Aktywnie!. Triumf rekreacji (01-11-11, 18:08)
- Inwazja sportowych aktywistów na Starym Mieście (21-03-10, 14:44)
- "Olsztyn. Aktywnie!", czyli rekreacja z całą rodziną (15-03-10, 12:53)
Druga edycja akcji "Olsztyn. Aktywnie!" dobiegła końca. Trwający pół roku projekt cieszył się takim zainteresowaniem, że zaskoczyło to nawet samych organizatorów. We imprezach rekreacyjnych wzięło udział ponad 10 tys. osób. To ogromny skok w porównaniu z zeszłym rokiem, kiedy z oferty skorzystało nieco ponad 3 tys. mieszkańców.
Liczby pokazują, że właśnie takich propozycji na spędzanie wolnego czasu oczekują olsztynianie. To także dowód na to, że projekt warto dalej rozwijać i uczynić go sztandarowym produktem miasta. Jeśli ten potencjał zostanie wykorzystany, Olsztyn ma szansę zostać rekreacyjną stolicą Polski, a przede wszystkim stworzyć unikalną ofertę, która przyciągnie ludzi.
W jakiej innej miejscowości mieszkańcy i turyści mogli w ciągu jednego weekendu wybierać z kilkunastu dyscyplin: pograć w golfa, pójść do parku linowego, przepłynąć się kajakami, pójść na spacer z kijkami, albo wybrać się na rowerową wyprawę? Odpowiedź jest prosta. W żadnym. Potwierdza to Wojciech Jeger, instruktor marszobiegów, a jednocześnie dyrektor sieci Olimp, która sponsoruje akcję. - Z powodów zawodowych jestem w kontakcie z różnymi firmami zajmującymi się sportem. Kiedy opowiadam im o naszym projekcie, nikt początkowo nie wierzy, że w Olsztynie przez pół roku mieszkańcy mogą za darmo korzystać z rekreacji - mówi.
Ludzie polubili ten wyjątkowy projekt z kilku powodów. Promuje on nie tylko rekreację, ale również walory przyrodnicze miasta. Spotkania odbywały się w wyjątkowo pięknych miejscach. Zamiast ćwiczyć w dusznej sali lub siłowni, można było zrelaksować się na plaży podczas pilatesu czy jogi, zanurkować w jeziorze lub wybrać się na spływ niemalże dziką rzeką. Prawdziwą oazą aktywistów okazał się Las Miejski, gdzie obywało się mnóstwo wydarzeń powiązanych z akcją.
Wyjątkowa natura to wciąż nie wszystko. Na wspólnych wyprawach przewodnicy przybliżali uczestnikom historię regionu. Dzięki temu można było jednocześnie poprawić swoją kondycję w ramach nordic walking i lepiej poznać miejsce, z którym związaliśmy swoje losy.
Najważniejsze jest jednak to, że ofertę dla miłośników rekreacji przygotowali nie urzędnicy, ale przede wszystkim stowarzyszenia i firmy na co dzień zajmujące się sportem, czyli ludzie, którzy naprawdę się na tym znają. To m.in. Kołodrom, Warmiński Klub Rowerowy Fan, Klub Turystyki Rowerowej 4R, AKP Skorpena czy warmińsko-mazurski oddział PTTK. Zajęcia prowadzili profesjonalni instruktorzy, którzy pomagali, doradzali i cierpliwie uczyli. A jakość zawsze jest gwarancją sukcesu i przyciąga innych. Dzięki temu mnóstwo podmiotów postanowiło włączyć się w akcję, zaistnieć właśnie pod tym szyldem i połączyć siły z organizatorami. Wystarczy wspomnieć chociażby Copernicus Run odbywający się w ramach Polska Biega czy Mazovia MTB Marathon, część akcji Polska na Rowery. Do tego warto doliczyć Warmiński Dwubój Flisacki, rekordowy Bieg Jakubowy albo wyjątkowy Rajd Integracyjny Gościńcem Niborskim.
Ta akcja to chyba jedyna pozostałość po strategii zakładającej uczynienie z Olsztyna miasta ogrodu. Hasło nie znajduje odzwierciedlenia w inwestycjach ani w planach na najbliższe lata. Istnieje za to w rekreacyjnym projekcie, pokazującym, że w stolicy regionu można odpocząć, oderwać się na chwilę od wielkomiejskiego zgiełku i uspokoić myśli.
I dlatego mam nadzieję, że to przedsięwzięcie będzie przez władze miasta traktowane priorytetowo i mimo planowanych cięć nie zabraknie na nie pieniędzy w budżecie.
Liczby pokazują, że właśnie takich propozycji na spędzanie wolnego czasu oczekują olsztynianie. To także dowód na to, że projekt warto dalej rozwijać i uczynić go sztandarowym produktem miasta. Jeśli ten potencjał zostanie wykorzystany, Olsztyn ma szansę zostać rekreacyjną stolicą Polski, a przede wszystkim stworzyć unikalną ofertę, która przyciągnie ludzi.
W jakiej innej miejscowości mieszkańcy i turyści mogli w ciągu jednego weekendu wybierać z kilkunastu dyscyplin: pograć w golfa, pójść do parku linowego, przepłynąć się kajakami, pójść na spacer z kijkami, albo wybrać się na rowerową wyprawę? Odpowiedź jest prosta. W żadnym. Potwierdza to Wojciech Jeger, instruktor marszobiegów, a jednocześnie dyrektor sieci Olimp, która sponsoruje akcję. - Z powodów zawodowych jestem w kontakcie z różnymi firmami zajmującymi się sportem. Kiedy opowiadam im o naszym projekcie, nikt początkowo nie wierzy, że w Olsztynie przez pół roku mieszkańcy mogą za darmo korzystać z rekreacji - mówi.
Ludzie polubili ten wyjątkowy projekt z kilku powodów. Promuje on nie tylko rekreację, ale również walory przyrodnicze miasta. Spotkania odbywały się w wyjątkowo pięknych miejscach. Zamiast ćwiczyć w dusznej sali lub siłowni, można było zrelaksować się na plaży podczas pilatesu czy jogi, zanurkować w jeziorze lub wybrać się na spływ niemalże dziką rzeką. Prawdziwą oazą aktywistów okazał się Las Miejski, gdzie obywało się mnóstwo wydarzeń powiązanych z akcją.
Wyjątkowa natura to wciąż nie wszystko. Na wspólnych wyprawach przewodnicy przybliżali uczestnikom historię regionu. Dzięki temu można było jednocześnie poprawić swoją kondycję w ramach nordic walking i lepiej poznać miejsce, z którym związaliśmy swoje losy.
Najważniejsze jest jednak to, że ofertę dla miłośników rekreacji przygotowali nie urzędnicy, ale przede wszystkim stowarzyszenia i firmy na co dzień zajmujące się sportem, czyli ludzie, którzy naprawdę się na tym znają. To m.in. Kołodrom, Warmiński Klub Rowerowy Fan, Klub Turystyki Rowerowej 4R, AKP Skorpena czy warmińsko-mazurski oddział PTTK. Zajęcia prowadzili profesjonalni instruktorzy, którzy pomagali, doradzali i cierpliwie uczyli. A jakość zawsze jest gwarancją sukcesu i przyciąga innych. Dzięki temu mnóstwo podmiotów postanowiło włączyć się w akcję, zaistnieć właśnie pod tym szyldem i połączyć siły z organizatorami. Wystarczy wspomnieć chociażby Copernicus Run odbywający się w ramach Polska Biega czy Mazovia MTB Marathon, część akcji Polska na Rowery. Do tego warto doliczyć Warmiński Dwubój Flisacki, rekordowy Bieg Jakubowy albo wyjątkowy Rajd Integracyjny Gościńcem Niborskim.
Ta akcja to chyba jedyna pozostałość po strategii zakładającej uczynienie z Olsztyna miasta ogrodu. Hasło nie znajduje odzwierciedlenia w inwestycjach ani w planach na najbliższe lata. Istnieje za to w rekreacyjnym projekcie, pokazującym, że w stolicy regionu można odpocząć, oderwać się na chwilę od wielkomiejskiego zgiełku i uspokoić myśli.
I dlatego mam nadzieję, że to przedsięwzięcie będzie przez władze miasta traktowane priorytetowo i mimo planowanych cięć nie zabraknie na nie pieniędzy w budżecie.
- 6 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć